Pytania o konsekwencje

19.03.2025
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Czy NFZ będzie karać szpitale, jeśli oddziały ratunkowe nie będą mieścić się w wyznaczonym przez ustawę kwadransie na przejęcie pacjenta od zespołu ratownictwa medycznego? Ministerstwo Zdrowia zapowiada podejście zdroworozsądkowe, ale dyskusja podczas posiedzenia Komisji Zdrowia wcale takich kar nie wykluczyła.

  • Samo pojęcie „przekazania pacjenta” nie jest jednoznaczne i budzi wątpliwości
  • 15 minut ma biec od momentu zaznaczenia w systemie (w rejestracji), że pacjent znalazł się na SOR
  • Posłowie zwracali uwagę, że zapis w ustawie może być podstawą formułowania wniosków do sądów
  • Ratownicy nadal nie zostali policzeni i nie wiadomo, skąd przekonanie, że nie będzie kadry, by tworzyć trzyosobowe zespoły

Komisja Zdrowia zajęła się we wtorek sprawozdaniem podkomisji powołanej do prac nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, i ostatecznie – po dłuższej dyskusji – to sprawozdanie przyjęła. Uwagę posłów skupiły dwa problemy: po pierwsze, kwadrans na przekazanie pacjenta na SOR, po drugie – liczebność zespołów ratownictwa medycznego.

O uściślenie i doprecyzowanie zapisu dotyczącego 15 minut na przekazanie pacjenta poprosiła Krystyna Skowrońska (KO). Choć podczas posiedzeń podkomisji ta kwestia w ogóle nie wybrzmiała, informując o przebiegu ostatniego posiedzenia przywołaliśmy pojawiające się po stronie społecznej, wśród dyrektorów szpitali głównie, wątpliwości, czy ustawowy zapis nie stanie się podstawą dla NFZ do nakładania na szpitale kar finansowych, łącznie z możliwością (nawet jeśli tylko teoretyczną) wypowiedzenia umowy. – Ten zapis rodzi nadzieje i oczekiwania, ale też obowiązki po stronie świadczeniodawców – podkreślała posłanka, dopytując wiceministra zdrowia Marka Kosa o to, w jaki sposób ów ustawowy obowiązek będzie egzekwowany.

O to samo zwracał się Patryk Wicher (PiS), zwracając uwagę, że samo pojęcie „przekazania pacjenta” nie jest jednoznaczne i budzi wątpliwości, a zaczynają się one już od pytania, od którego momentu (czy znalezienia się karetki na podjeździe, czy kontaktu zespołu z personelem SOR etc.) ma być liczone ustawowe 15 minut.

Wiceszef resortu zdrowia doprecyzował, że 15 minut ma biec od momentu zaznaczenia w systemie (w rejestracji), że pacjent znalazł się na SOR. Unikał jednak odpowiedzi na pytania o egzekwowanie zapisu, przywołując, że w ustawie o PRM określone są również czasy dojazdu karetki do pacjentów, ale jeśli w konkretnym przypadku z różnych powodów są one dłuższe, żadnych negatywnych konsekwencji dla świadczeniodawców nie ma. – Oczywiście, jeśli takie przypadki zdarzają się częściej, NFZ może o to zapytać – mówił, dodając, że „nie spodziewa się rygorów”. Zwłaszcza w przywoływanych przez posłów sytuacjach zdarzeń masowych, gdy na SOR jednoczasowo pojawi się więcej karetek. – Nikt nie będzie wtedy karać, bo wiadomo, że SOR ma swoją pojemność i swoje ograniczenia, choćby kadrowe – podkreślał. – Będzie to mogło być wyjaśnione przez podmiot, jeśli takie zapytanie w ogóle nadejdzie – uspokajał.

– Trzymamy za słowo, że szpitale nie będą karane, i że Fundusz nie wyda zaraz żadnego obwieszczenia o karach za przekroczenie czasu – skomentowała wiceprzewodnicząca KZ Elżbieta Gelert (KO), wieloletnia dyrektor szpitala wojewódzkiego. Również inna posłanka z dyrektorskim doświadczeniem, Józefa Szczurek-Żelazko (PiS) apelowała o doprecyzowanie tego zapisu. Posłowie zwracali uwagę, że zapis w ustawie może być podstawą formułowania wniosków do sądów, a Marcelina Zawisza (Razem) stwierdziła wprost, że Ministerstwo Zdrowia wprowadzając go w takiej formie doskonale zdaje sobie sprawę, że problemu z czasem oczekiwania pod SOR-ami on nie rozwiąże, natomiast próbuje zrzucić z siebie odpowiedzialność za ten stan rzeczy.

Już na etapie prac nad projektem okazało się, że choć posłowie widzą potrzebę skonkretyzowania zapisów, nikt nie zgłosił merytorycznej poprawki, w tej sytuacji przewodnicząca KZ Marta Golbik zapowiedziała powrót do tematu na etapie drugiego czytania (zaplanowane jest na środowe przedpołudnie), bo z dużym prawdopodobieństwem, wobec zapowiedzi zgłoszenia wniosków mniejszości w innych sprawach, projekt wróci jeszcze do Komisji Zdrowia.

Niemniej emocji budziła – podobnie jak na wcześniejszych etapach prac – kwestia liczebności zespołów. Warto przypomnieć, że choć zapisy w tej sprawie znalazły się już w pierwotnie przygotowywanym przez rząd projekcie, po tragicznym w skutkach ataku na ratownika medycznego w Siedlcach środowisko ratowników medycznych zaczęło wprost domagać się wprowadzenia jako modelu docelowego zespołów trzyosobowych, ze względu na podniesienie poziomu bezpieczeństwa.

Wiceminister Marek Kos podkreślał konsekwentnie, że intencją rządu jest to, by takich zespołów było jak najwięcej, natomiast nie ma możliwości zapisania w ustawie żadnych konkretów dotyczących nawet terminu, w którym zespoły trzyosobowe będą musiały stanowić określony odsetek wszystkich. Poprawkę w tej sprawie zgłosił Patryk Wicher, poparli go Bolesław Piecha (PiS) i Marcelina Zawisza (Razem). W ich ocenie bez takiego doprecyzowania przepis pozostanie martwy.

Uściślenia chcieli również sami ratownicy. Jacek Cygan z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych mówił, że środowisko popiera poprawkę dotyczącą trzyosobowych zespołów. Podkreślał, że poprawia to i bezpieczeństwo, i jakość świadczeń. Mateusz Długopolski z Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego Ratownictwa Medycznego NSZZ „Solidarność” przypomniał, że ratownicy nadal nie zostali policzeni i nie wiadomo, skąd przekonanie, że nie będzie kadry, by tworzyć trzyosobowe zespoły. Przypomniał, że studia w zakresie ratownictwa kończy wiele osób. – Gdzie są te nowe roczniki?

Wiceminister Kos pozostał jednak przy swoim zdaniu. – W pierwszym projekcie ustawy do konsultacji zawarliśmy sztywny zapis o funkcjonowaniu trzech 3-osobowych zespołów ratownictwa na każde 10 zespołów. Jednak po uwagach wniesionych przez dysponentów zespołów ratownictwa medycznego, jak również wojewodów, ten zapis nie pozostał. Argumentacja w tej sprawie nie była nawet finansowa, ale kadrowa. Nie w każdym województwie mamy wystarczającą liczbę ratowników medycznych do pracy w pogotowiu – stwierdził.

Poprawka nie została przyjęta i zostanie zgłoszona jako wniosek mniejszości.

Nowelizacja ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (PRM) przewiduje m.in. pozostawienie numeru 999, obok alarmowego 112. Zakłada również, że jeden szpitalny oddział ratunkowy zabezpieczy obszar nie większy niż zamieszkały przez 200 tys. mieszkańców, pozwalający na dotarcie ZRM z miejsca zdarzenia do tego oddziału w czasie nie dłuższym niż 45 minut. Po ataku w Siedlcach do projektu włączono zapisy zwiększające bezpieczeństwo ratowników medycznych, m.in. przez nałożenie na dysponentów ZRM obowiązku organizowania szkoleń z technik samoobrony. Nowe przepisy wprowadzają do wyposażenia karetek kamizelki nożoodporne.

Zobacz także
  • Kwadrans do przemyślenia
  • 15 minut na przyjęcie pacjenta od ZRM w SOR
  • SpORne 15 minut
  • SpORny kwadrans
  • Projekt noweli o PRM – do podkomisji

Leki

Konferencje MP
  • Ratownictwo 2026
    VI Konferencja Ratownictwa Medycznego Kraków, 18–19 września
  • USG w ocenie zagrożenia życia w warunkach przedszpitalnych i SOR
    Liszki k. Krakowa, 25 kwietnia, 13 czerwca, 27 września, 5 grudnia
    • wprowadzenie do POCUS w stanach zagrożenia życia
    • podstawy fizyki ultradźwięków i tryby obrazowania
    • minimalne wymogi sprzętowe i aspekty organizacyjne
    • protokoły USG w stanach nagłych (eFAST, BLUE, RUSH)
  • CARDIO30 WEBCAST
    Obejrzyj odcinek 1.
    • nowy cykl webcastów Klubu 30 Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego
    • Diuretyki na oddziale intensywnej terapii kardiologicznej

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.