Czy odstąpimy od polowań na czarownice?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Trzeba zmieniać świadomość społeczną w zakresie błędów medycznych. Coraz więcej krajów odchodzi od szukania winnych, wręcz tego zakazuje. Dzięki temu rośnie liczba zgłaszanych błędów i możliwa staje się poprawa procedur – przekonuje minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Szef resortu zdrowia powiedział w czwartek dziennikarzom, że najskuteczniejszą drogą do zapewnienia pacjentom bezpieczeństwa jest zachęcanie personelu medycznego do zgłaszania błędów medycznych i zdarzeń niepożądanych. Tylko w ten sposób można je wyeliminować lub przynajmniej ograniczyć na przyszłość.

Minister przywołał przykład Nowej Zelandii, która poszła najdalej w strategii no-fault i wręcz zakazała wszczynania postępowań karnych w przypadkach zaistnienia czy podejrzenia błędów medycznych. Pacjenci, u których wystąpiły zdarzenia niepożądane – czy w to na skutek błędu medycznego, czy samoistnie – otrzymują stosowną rekompensatę, natomiast po stronie placówki medycznej jest ustalenie, co należy poprawić, zmienić w procedurze, by w przyszłości zminimalizować ryzyko wystąpienia zdarzenia niepożądanego (ze świadomością, że wszystkich zdarzeń niepożądanych wyeliminować się nie da). Podobne rozwiązania stosują lub zaczynają stosować inne kraje, w tym kraje europejskie (najbardziej zaawansowane są kraje skandynawskie).

– Tam gdzie implementowano takie rozwiązanie, raportowanie błędów i innych niepożądanych zdarzeń wzrosło gwałtownie i można dzięki temu od razu reagować, poprawiać procedury – podkreślał minister zdrowia. – Większość europejskich państw idzie w tym kierunku.

Alternatywa – niezwykle kosztowna – to rozwiązania stosowane w USA, gdzie koszty opieki zdrowotnej (najwyższe na świecie) są praktycznie podwojone przez koszty obsługi prawnej i niezbędne ubezpieczenia lekarzy od zdarzeń niepożądanych i błędów medycznych. Minister zwrócił przy tym uwagę, że mimo licznych i wysokich odszkodowań za błędy, zasądzanych w Stanach Zjednoczonych, pacjenci nie stają się bezpieczniejsi. Liczba zdarzeń jest podobna, bo i błędy medyczne i zdarzenia niepożądane są wpisane w medycynę.

Łukasz Szumowski przyznał, że w Polsce trudno będzie zmienić postawy społeczne wobec błędów medycznych, bo jesteśmy przyzwyczajeni do szukania winnych, niezależnie od tego, czy rzeczywiście ktoś popełnił błąd i czy był to błąd umyślny. Co prawda ministerstwo zdrowia już w poprzednich latach próbowało wypracować procedury, które umożliwiłyby pacjentom rekompensat bez orzekania o winie, ale po pierwsze proponowane stawki były zbyt niskie, po drugie – równolegle ministerstwo sprawiedliwości rozpoczęło działania na rzecz skuteczniejszego ścigania lekarzy (i szerzej – pracowników medycznych) w przypadku podejrzenia popełnienia błędu medycznego.

Według najnowszych danych przekazanych mediom przez Prokuraturę Krajową liczba spraw dotyczących błędów medycznych prowadzonych w 2017 roku (5678) była o 15 proc. większa od roku poprzedniego. 60 proc. spraw dotyczy zdarzeń, które zakończyły się śmiercią „pokrzywdzonego pacjenta”. Najwięcej spraw o błędy medyczne prowadzonych było w okręgach prokuratur regionalnych: w Gdańsku (771 spraw), we Wrocławiu (651), w Katowicach (648), w Łodzi (633), w Krakowie (574) i w Warszawie (492).

Interesująco przestawiają się statystyki postępowań zakończonych decyzjami merytorycznymi – w 2017 roku było ich 2002, z czego 139 zakończyło się aktem oskarżenia, dwie – wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze. W 248 przypadkach prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przygotowawczego, a w 1613 umorzyła postępowanie. Sprawy zakończone aktem oskarżenia lub wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze stanowiły ok. 7 proc. postępowań zakończonych decyzjami merytorycznymi.

W ilu sprawach, w których prokuratura przygotowała akty oskarżenia, zapadną wyroki skazujące, jeszcze nie wiadomo.

Data utworzenia: 11.05.2018
Czy odstąpimy od polowań na czarownice?Oceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Bolesna prawda o leczeniu bólu
    Sieć Watchdog Polska wzięła pod lupę problematykę leczenia bólu w polskich szpitalach. Wnioski nie napawają optymizmem – brakuje opracowanych schematów postępowania, personel nie jest szkolony w tym zakresie, a stosowane metody odstają od światowych standardów.
  • O co walczą rodzice niepełnosprawnych?
    Trwający od kilku dni protest rodziców dorosłych niepełnosprawnych w Sejmie to kolejna w ostatnich latach odsłona dramatu wynikającego z braku systemowych rozwiązań dla tej grupy społecznej.
  • System czy atrapa
    90 proc. Polaków źle ocenia system ochrony zdrowia, ale ponad połowa nie chce słyszeć o podniesieniu składki zdrowotnej. Polacy są skłonni się zgodzić, że służba zdrowia potrzebuje większych pieniędzy, ale proponują, by szukać ich w budżecie państwa albo w kieszeniach pacjentów, którzy korzystają ze świadczeń.
  • Sztuczne wydłużanie hospitalizacji wiecznie żywe
    Choć powszechnie znaną praktyką jest sztuczne wrzucanie pacjentów do trybu szpitalnego na dłużej, nikt się do tego nie przyzna. Szpitale z umowami z NFZ z oczywistych powodów nie chcą rozmawiać na ten temat – mówi Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies