×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Krwiopijne i inne. Wakacje z owadami

Ewa Stanek-Misiąg

O meszkach, komarach, strzyżakach, bolimuszkach, osach i pszczołach opowiada entomolog, prof. Stanisław Czachorowski.


Prof. Stanisław Czachorowski. Źródło: czachorowski1963.blogspot.com/p/kontakt.html

Ewa Stanek-Misiąg: Każdy szanujący się portal ostrzega w czasie wakacji przed owadami. To jest zwykle lista krzywd, które owady mogą wyrządzić człowiekowi.

prof. Stanisław Czachorowski: Bo mogą.

Ale nie jest panu jako entomologowi przykro czytać, jakie to owady są złe dla ludzi?

Nie. Kiedy wybieramy się do innego miasta, to potrzebny jest nam przewodnik, potrzebujemy mapy. Żyjemy w oderwaniu od przyrody, więc wyjazd nad jezioro, czy nad rzekę to rodzaj wyprawy odkrywczej, do której należy się przygotować. Wcale nie jest mi przykro. Co więcej, ja się cieszę, bo może ktoś dowie się czegoś więcej o owadach, np. że kleszcze to nie są owady, tylko pajęczaki.
Autorzy atlasów owadów często na doczepkę umieszczają w nich pająki, kleszcze, zaleszczotki. Pajęczaków jest mniej niż owadów.
Nie widzę nic złego w tym, że w wakacje czytamy więcej o owadach. Nawet jeśli czytamy ze strachu przed nimi, to czegoś się nauczymy.

Tegoroczne wakacje ze względów pandemicznych wielu z nas spędza w Polsce. Które owady i gdzie będą nam uprzykrzały życie?

Jeśli pojedziemy nad rzekę, to w pierwszej kolejności uciążliwe dla nas będą meszki (Simuliidae). Ich larwy żyją w wodzie, filtrują ją. Wyglądają całkiem sympatycznie. Dorosłe atakują, rozcinając skórę. Taka pojedyncza, milimetrowa ranka nie jest groźna, gorzej gdy mamy do czynienia z większą liczbą osobników. One mogą odfrunąć od rzeki w poszukiwaniu pokarmu nawet do 3 km. Kiedyś częściej można było zobaczyć, ale i dziś wciąż się zdarza widok koni okrytych derkami. Te derki są nie po to, żeby koniowi nie było zimno, tylko dla ochrony przed meszkami, żeby go aż tak bardzo nie męczyły.
Komary wolą raczej wody stojące. Mamy w Polsce 47 gatunków komarów. Gatunki plagowe, czyli te szybko się namnażające, potrafią wykorzystać do tego każdą sposobność: beczkę z wodą, kałużę, rozlewiska, które tworzą się w dolinach przy wezbranych rzekach. Z komarami jest zabawnie. 2 tygodnie temu dzwoni do mnie pewien dziennikarz z pytaniem: „Dlaczego jest tak mało komarów? Wszyscy wędkarze zwracają na to uwagę”. Dziś rano dzwoni znów i pyta „Dlaczego mamy tak dużo komarów?” Dobrze jest wiedzieć, że nie trzeba zabijać wszystkiego, co wygląda jak komar. Czasami do domu wpadają podobne do komarów, ale dużo od nich większe koziułki (Tipulidae). Wyglądają okazale, mają 2–3 cm. To nie są komary po Czarnobylu, czy komary – ludobójcy. Nie trzeba panikować.
W tych samych miejscach, co komary występują równie uciążliwe kuczmany (Ceratopogonidae).
Mamy różnego rodzaju repelenty do ochrony przed meszkami, komarami i kuczmanami. Kiedy wieczorami wabi je światło, zawsze można zamknąć okno. Są moskitiery, także przenośne. Ponadto warto poczytać o owadzich zwyczajach. Tak, jak z przewodnika turystycznego dowiemy się, czy podadzą nam w danej miejscowości śniadanie, czy nie, tak w książkach o przyrodzie dowiemy się, gdzie można spotkać danego owada. Komary i kuczmany wolą miejsca ocienione, bąkowate (Tabanidae) są aktywne w dni ciepłe (powyżej 20°C) i słoneczne oraz przed burzą.
Bąkowate są jeszcze mniej przyjemne niż meszki, komary i kuczmany. O ile komar wbija kłujkę i wysysa krew, o tyle Tabanidae, czyli np. jusznica deszczowa, nazywana też muchą końską, czy ślepakiem rozcina skórę i zlizuje wypływającą krew. To boli o wiele bardziej niż ukłucie komara.
Największy z Tabanidae to bąk bydlęcy, ma 3 cm i raczej nie atakuje człowieka, głównie niepokoi bydło, ale można się go przestraszyć.
Tabanidae i niektóre muchy reagują na ciepło. Na pewno zauważyła pani, że kiedy zostawimy otwarte okno w samochodzie, to zlatuje się dużo muchówek, w tym ślepaki (Tabanidae). One wyczuwają dużą plamę ciepła i traktują ją jako potencjalną ofiarę.
Dla ochrony przed tabanusami możemy założyć wzorzystą odzież, żeby być mniej widocznym. Zebry mają w tym celu paski, a niektóre antylopy pasiaste szyje. W ten sposób maskujemy się niczym w ubiorze wojskowym, czy surwiwalowym, w którym idziemy obserwować zwierzynę.
Pomagają też niektóre rośliny, tworząc jakby zasłonę zapachową. Należy do nich orzech włoski, czy lawenda.
Owadami krwiopijnym są podobne do muchy domowej muszka jesienna, czy bolimuszka. Mądrość ludowa mówi, że późnym latem muchy stają się bardziej wredne, bo gryzą. To jest właśnie o tych owadach.
I mamy jeszcze strzyżaki jeleniowe, czy strzyżaki sarnie (muchówki z rodziny Hippoboscidae, narzepikowate).

To te nazywane kleszczami ze skrzydłami?

Tak, przypominają troszeczkę kleszcza, ale są od niego większe i są owadami. Jak wiadomo, owady mają trzy pary odnóży, a pająki i kleszcze 4 pary, ponadto pajęczaki nie mają skrzydeł. Strzyżaki teoretycznie nie atakują człowieka, szukają jelenia lub sarny, ale gdy są głodne, to z „rozpaczy” mogą się człowiekiem zainteresować. Samica jest uskrzydlona. Kiedy usiądzie na swojej ofierze, od razu odrzuca skrzydła. Oznacza to dla niej śmierć, bo już nigdzie nie odleci. Trudno jest ją strząsnąć, zarzucić. Jest płaska, wyposażona w nóżki z haczykami, przystosowana do tego, żeby przetrwać machanie ogonem, czy uderzanie ręką.

Oprócz krwiopijców czyhają na nas także owady żądlące. Namawia pan do tego, żeby się przed nimi specjalnie nie opędzać?

Trzeba na nie uważać. Nawet dla człowieka, który nie jest uczulony, użądlenie w język, czy w gardło może zagrażać życiu.
Osy, które widzimy na drożdżówkach i innych słodkościach to osy gatunków społecznych, robotnice, które po tym jak rozpadło się ich gniazdo, nie mają już nic do roboty. Najbardziej agresywna jest osa dachowa. Najczęściej natomiast „obrywa” od nas osa saksońska, która ma widoczne gniazda. Ta osa atakuje człowieka tylko wtedy, gdy zagraża on jej kolonii. Z braku miejsca w dziuplach osy i szerszenie osiedlają się blisko ludzi. Im więcej uda się nam ochronić drzew dziuplastych, tym mniejszy będziemy mieć kłopot. Obawa przed tymi owadami jest zrozumiała. Człowiek czuje strach, macha rękami, ucieka. Znamy wiele strasznych opowieści. Prawda jest taka, że osy co prawda są mięsożerne, ale napadają tylko na inne owady. Nie jesteśmy ich zdobyczą. Użądlą nas, kiedy bronią siebie lub gniazda, bo np. je przypadkowo przygnietliśmy.
W przypadku pszczół, podczas żądlenia wydziela się zapach informujący inne, że trzeba atakować.

Coraz większą popularnością cieszy się inicjatywa zakładania hotelików dla owadów, wysiewania łąk kwietnych. Ale to oznacza, że będziemy mieć wokół siebie więcej latającego życia.

I dobrze. Finowie mówią: im więcej motyli, tym mniej alergii. Jeśli za wysyp alergii, która stała się chorobą cywilizacyjną odpowiada zbyt ubogie środowisko, to zwiększając różnorodność biologiczną, działamy na swoją korzyść. Im więcej różnych roślin wokół nas, tym więcej bakterii, które uczą nasz system odpornościowy prawidłowego reagowania. Warto angażować się osobiście, nie czekać aż odpowiednie służby coś zrobią, tylko działać w zielonym wolontariacie. Grzebanie gołymi rękami w ziemi sprawia, że czujemy się lepiej. Są bakterie glebowe, które pobudzają wydzielanie serotoniny. Wszyscy przecież wiemy, że ogrodnicy to szczęśliwi ludzie. Łąki kwietne przekładają się na czystsze powietrze, ponieważ wychwytują płyty, pyły przylepiają się do roślin.
Popieram też domki dla owadów. One nie niosą jakiegoś niebezpieczeństwa. Są przeznaczone dla samotnych zapylaczy, nie dla pszczół miodnych, które mogłyby atakować zbliżającą się do nich osobę. Powstają też w miastach ule. Ale to jest temat na osobną rozmowę.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Dr hab. Stanisław Czachorowski, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie – biolog, hydrobiolog i entomolog, znawca chruścików (Trichoptera), bloger.
https://profesorskiegadanie.blogspot.com/

21.07.2020

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.