Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Miliony przypadków astmy u dzieci mają związek z ruchem drogowym

Paweł Wernicki

W skali globalnej cztery miliony przypadków astmy u dzieci rocznie można przypisać emisji dwutlenku azotu związanej z ruchem drogowym – informuje pismo „The Lancet Planetary Health”.


Fot. pixabay.com

Emitowane przez pojazdy zanieczyszczenia mogą uszkadzać drogi oddechowe.

U dzieci z genetycznymi predyspozycjami do astmy może się ona rozwinąć w związku z powstałym stanem zapalnym. Nie jest pewne, które zanieczyszczenia są odpowiedzialne za rozwój stanu zapalnego, jednak wcześniejsze badania sugerują, że kluczowe znaczenie ma narażenie na dwutlenek azotu (NO2), brunatny, silnie toksyczny gaz o ostrym zapachu przypominającym zapach gazowego chloru. Emisja związana z ruchem drogowym może odpowiadać za około 80 proc. NO2 w powietrzu miast.

Dr Ploy Achakulwisut z George Washington University w Waszyngtonie przeanalizowała globalne dane (194 kraje, 125 dużych miast) dotyczące stężenia NO2 oraz zachorowań na astmę, aby oszacować liczbę nowych przypadków u dzieci w wieku od 1 do 18 lat. Jak się okazało, zanieczyszczeniu NO2 można przypisać około 4 miliony zachorowań na astmę rocznie, przy czym 64 proc. ma miejsce w centrach miast. 4 miliony to około 13 proc. globalnej liczby zachorowań.

W ujęciu regionalnym najwięcej nowych przypadków astmy związanych z narażeniem na NO2 na 100 000 dzieci odnotowano w andyjskiej Ameryce Łacińskiej (340 przypadków rocznie), Ameryce Północnej (310) oraz krajach regionu Azji i Pacyfiku o wysokich dochodach (300). Wśród miast przodowała Lima(690 przypadków rocznie); Szanghaj (650) i Bogota (580).

Wśród 125 dużych miast odsetek nowych przypadków astmy związanych z zanieczyszczeniem NO2 wahał się od 5,6 proc. w Orlu (Nigeria) do 48 proc. w Szanghaju.

Jak wykazali naukowcy, 92 proc. przypadków astmy dziecięcej przypisywanych narażeniu na zanieczyszczenia związane z ruchem drogowym miało miejsce na obszarach o średnich rocznych stężeniach NO2 poniżej wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Zdaniem autorów normy te mogą wymagać zrewidowania, aby można było ograniczyć ruch. Jako przykłady pozytywnych działań Achakulwisut przytacza elektryfikację wszystkich autobusów w Shenzhen i opłaty za wjazd do centrum Londynu.

12.04.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?