×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Czas życia, czas śmierci

Katarzyna Kubisiowska
By Nicolas Laffont - flickr.com, CC BY-SA 2.0, wikimedia.org

Fotografie z ceremonii pogrzebowej mężczyzny w otwartej trumnie obiegły świat. Rzecz miała miejsce w styczniu roku 2016 w centrum zachodniego (kanadyjskiego) świata, a nie gdzieś na Wschodzie, gdzie rytuał czuwania przy zwłokach nadal jest częścią eschatologicznego porządku. Ciało René Angélila, zmarłego na raka krtani męża Celin Dion, zostało wystawione na widok publiczny. Nie spopielono jego zwłok i nie włożono do dizajnerjskiej urny. Hebanowym wiekiem nie przykryto jego twarzy pogrążonej w błogości wiecznego snu. Jakby na przekór tendencjom współczesnych, by od tego, co ostateczne odwracać wzrok w inną stronę. Podobno sam Angélil zaplanował swoje ostanie pożegnanie. I uczynił tym gestem dla cywilizowanego świata więcej niż mógł przypuszczać. Przywołał epokę sprzed lat kilkudziesięciu, kiedy śmierć wpisywała się w część codzienności. Gasło się w domu, wśród rodziny, we własnym łóżku. Ciało nieboszczyka mył i ubierał ktoś z bliskich - nie budziło ono paraliżującego lęku. Dziś rekordy popularności biją worki, w które pakuje się zmarłego, jakby był czymś niebezpiecznym, zaraźliwym, strasznym. Byle szybko, byle zapomnieć, byle nie widzieć. Cztery lata temu na oddziale paliatywnym towarzyszyłam odchodzeniu bliskiego mi człowieka. Obok toczyła się szpitalna codzienność, a pielęgniarka przyniosła (brudny) parawan, by tę dotkliwą realność schyłkowości odgrodzić od tego, co ludziom wydaje się (jeszcze) nie mieć końca.

Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

To czas śmierci. A życia? Nie mniej trudny, a tak naprawdę jeszcze bardziej dramatyczny. Szczególnie pod naszą szerokością geograficzną. Na stronie internetowej fundacji onkologicznej Alivia pojawił się apel: „Nazywam się Kora (Olga Sipowicz). Jestem piosenkarką, żoną, matką i babcią. Od trzech lat choruję na nowotwór jajnika. Przeszłam trzy poważne operacje oraz dwa kursy chemii. Od kilku dni biorę lek o nazwie olaparib. Jest to skuteczny przeciwnik w walce z nowotworem jajnika w jego czwartej fazie, obarczonego mutacją w genie BRCA. Niestety nie jest w Polsce jeszcze refundowany. Mam nadzieję, że to się zmieni. Miesięczna dawka tego lekarstwa kosztuje 24 000 zł. Powinnam je brać do końca życia.”

Komplikacji jest więcej. Kora kupuje lek, ale recepty nie może w Polsce zrealizować. Nie wchodząc w gęstwinę formalnych szczegółów Narodowy Fundusz Zdrowia demonstruje swoją nieudolność. A ludzie czują się jego ofiarami. Zamiast energię spożytkować na leczenie, muszą ją inwestować w potyczki z przepisami i urzędnikami. Przyznaję: z rezerwą podchodzę do telewizyjnego show, w którym jurorką jest Kora i nie przepadam za ostatnimi jej artystycznymi dokonaniami. Ale tym razem ta kobieta mi zaimponowała. Po pierwsze: mimo choroby pracuje na pełnych obrotach, nie ma pomysłu, by zamknąć się w celi przygnębienia. Po drugie: swoją popularność wykorzystuje do tego, by zawalczyć o lek dla anonimowych kobiet znajdujących się w podobnej sytuacji. Po trzecie: czas życia jest dla niej nadrzędną wartością, o którą warto robić tyle szumu, nawet kosztem tego, że wykorzystuje swoją nieosiągalną dla zwykłego zjadacza chleba pozycję, za co z prawa i lewa idą na nią ciosy. I nieodmiennie mnie zdumiewa, że te jady nienawiści płyną korytami rzek w kraju, w którym zdecydowana większość mieszkańców deklaruje się jako broniący życia w każdym jego stadium.

30.03.2016

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.