Położnictwo – przemyślana centralizacja poprawi jakość opieki

Julia Szymańska

Przemyślana przez samorządy reforma porodówek może zapewnić lepszą koordynację i efektywność opieki dzięki większemu doświadczeniu personelu i większej liczbie przyjmowanych porodów – uważają lekarze na Śląsku. Reforma – dodają – nie będzie oznaczała zamknięcia oddziałów, lecz ich przekształcenie i reorganizację.

poród rodzinny koronawirus
Fot. pixabay.com

W sierpniu MZ przekazało do konsultacji projekt reformy szpitalnictwa, w tym zasad kwalifikacji do tzw. sieci oraz rozwiązań umożliwiających konsolidację podmiotów leczniczych. Zgodnie z projektem w przypadku położnictwa i ginekologii o kwalifikacji miałaby decydować minimalna liczba odebranych porodów. Resort zdrowia wstępnie określił ją na około 400 rocznie.

– Scentralizowanie opieki w różnych specjalnościach na danym terenie jest po to, aby w promieniu określonym – do 40 km – pacjent był jak najlepiej zaopiekowany – skomentował w rozmowie z PAP kierownik Katedry Kliniki Ginekologii i Położnictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Katowicach prof. Krzysztof Nowosielski.

Dodał, że każdej kobiecie w ciąży i jej partnerowi powinno zależeć, aby urodzić w ośrodku, w którym uzyska najlepszą opiekę w komfortowych warunkach. Według lekarza to właśnie daje reforma, która kosztem dojazdu zapewnia centralizację, doskonałą opiekę i duże kompetencje zespołu.

– Doświadczenie i kompetencje osób, które pracują w placówce, w której jest mniej niż 400 porodów, nie będą takie jak w ośrodku, gdzie przyjmowanych jest tysiąc i więcej porodów – tłumaczył profesor.

Zaznaczył, że porody nie trwają tak szybko, jak pokazują to filmy. 40 km, czyli około pół godziny na dojazd do szpitala, nie powinno, według eksperta, rzutować na zdrowie przyszłych matek i ich dzieci.

– Na Śląsku mamy dużo szpitali w dużym zagęszczeniu, zatem przesunięcie oddziałów nie byłoby problemem. Chociaż tutaj są tylko dwa oddziały, które mają mniej niż 400 porodów – podkreśliła z kolei konsultantka wojewódzka ds. położnictwa i ginekologii prof. Anita Olejek.

Dodała, że jeśli chodzi o inne województwa, z rozwagą trzeba podejść do reformy, żeby nie ograniczyć nagle dostępu kobietom w ciąży i z chorobami ginekologicznymi do opieki medycznej. – Te oddziały nie są tylko położnicze, ale także ginekologiczne. Jeżeli pacjentka będzie musiała dojeżdżać kilkadziesiąt kilometrów do innego miasta, żeby przejść diagnostykę z powodu krwawienia z dróg płciowych, to takie działanie zwiększy ilość chorób nowotworowych – zaznaczyła lekarka.

Według prof. Nowosielskiego, reforma porodówek nie będzie się wiązała z ich zamknięciem i zwolnieniem pracowników, a kolejnym krokiem powinny być dyskusje samorządów o tym, co będą chciały w danej jednostce szpitalnej robić.

– W ustawie nie jest nigdzie powiedziane, że osoby z restrukturyzowanych oddziałów będą zwalniane. Osoby te znajdą pracę gdzieś indziej albo zmieni się ich struktura w szpitalu – powiedział prof. Nowosielski.

Prof. Olejek podkreśliła, że przyszli lekarze ginekolodzy i położne nie muszą się obawiać o zatrudnienie. – Jest spora dziura pokoleniowa w tej grupie zawodowej. Jest dużo specjalistów w wieku emerytalnym, a nie wszystkie młode osoby, które kończą studia, podejmują pracę w zawodzie – wyjaśniła.

Śląska Izba Lekarska zrzesza 712 lekarzy specjalistów położnictwa i ginekologii. 330 z nich mimo osiągnięcia wieku emerytalnego nadal pracuje. Średnia wieku lekarzy tej specjalności to 59 lat – wynika z informacji podanych przez rzeczniczkę placówki.

Projekt Ministerstwa Zdrowia to element reformy szpitalnictwa, która m.in. zmienia zasady kwalifikacji szpitali do tzw. sieci. W przypadku położnictwa i ginekologii o kwalifikacji miałaby decydować minimalna liczba odebranych porodów. Resort zdrowia wstępnie określił ją na około 400 rocznie. Szpitale w sieci mają umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia, co ma im gwarantować ciągłość i stabilność finansowania.

Z danych MZ dołączonych do projektu wynika, że wymogu co najmniej 400 porodów rocznie nie spełniłoby 111 szpitali z 331, których oddziały położniczo-ginekologiczne obecnie są w sieci.

W przypadku dwóch województw to dwie trzecie wszystkich porodówek, a w kolejnych czterech województwach – połowa lub więcej.

Z danych MZ wynika, że liczba szpitali, w których odebrano porody, spadła z 397 w 2017 r. do 332 w 2023 r. Zmniejsza się także liczba odbieranych porodów. MZ podaje, że w 2023 r. było ich 266 tys., w 2019 r. – 366 tys., a w 2017 r. – 393 tys.

10.09.2024
Zobacz także
  • Dzietność spada szybciej niż prognozowano
  • Wśród liderów niskiej umieralności okołoporodowej
  • Klęska strategii demograficznej
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.
  • Psychiatra – czym się zajmuje, kiedy szukać pomocy
    Psychiatra to lekarz, który zajmuje się badaniem, diagnostyką i leczeniem zaburzeń i chorób psychicznych. Objawy, które sugerują konieczność konsultacji z psychiatrą to m.in. zaburzenia nastroju, lęk, zaburzenia snu, uzależnienia, przewlekłe uczucie zmęczenia. Wizyta u psychiatry nie wymaga skierowania.