O współczesnych wyzwaniach, roli przetwarzania słuchowego i kierunkach badań mówi dr Katarzyna Sienkiewicz z Katedry Logopedii i Językoznawstwa Stosowanego UMCS, założycielka Centrum Diagnozy i Terapii „Usłyszeć Siebie”, z okazji Światowego Dnia Słuchu.
Dr Katarzyna Sienkiewicz. Fot. UMCS
Patryk Grzegorczyk: Z okazji Światowego Dnia Słuchu coraz częściej mówi się o „kryzysie słyszenia” we współczesnych społeczeństwach. W jednym z raportów Światowej Organizacji Zdrowia dotyczących słuchu specjaliści podkreślają, że do 2050 r. jedna na cztery osoby będzie żyć z pewnym stopniem ubytku słuchu. Z Pani perspektywy, badaczki i praktyczki – czy rzeczywiście gorzej słyszymy jako populacja, czy raczej dopiero uczymy się uważniej diagnozować problemy, które wcześniej pozostawały niewidoczne?
Dr Katarzyna Sienkiewicz: Niestety na przestrzeni lat widzimy tendencję do pogarszania się słuchu fizjologicznego w populacji globalnej. Ma na to wpływ kilka rzeczy: zbyt duża ekspozycja na hałas środowiskowy, starzenie się populacji i z tym związane starcze ubytki słuchu, jak również choroby przewlekłe uznawane za cywilizacyjne np. cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, które wpływają na stan naszych uszu. Z drugiej strony faktycznie coraz lepiej potrafimy diagnozować problemy związane z zaburzeniami słuchu. Przesiewowe badania słuchu wykonywane w drugiej dobie po urodzeniu dziecka, czy badania w szkołach lub przedszkolach, umożliwiają wczesne wykrycie niedosłuchu i podjęcie leczenia.
W debacie publicznej słuch bywa sprowadzany do fizjologii ucha, tymczasem Pani badania pokazują jego znacznie szerszy wymiar. Jaką rolę pełni prawidłowe przetwarzanie słuchowe w budowaniu relacji społecznych, kompetencji językowych i sukcesu edukacyjnego dzieci?
Przetwarzanie słuchowe to złożony proces, jaki zachodzi w wyższych piętrach kory słuchowej. Alfred Tomatis, prekursor metody nazwanej od jego nazwiska, wyraźnie rozgraniczył dwa terminy: słyszenie – jako proces bierny, czyli słuch fizjologiczny, a słuchanie – proces aktywny, czyli to, co my zrobimy z tym, co usłyszymy. Prawidłowe przetwarzanie słuchowe to fundament w rozwoju kompetencji społecznych, językowych i poznawczych. Prawidłowe przetwarzanie słuchowe jest podstawą dobrej artykulacji, płynności wypowiedzi, czytania i pisania, koncentracji uwagi, rozumienia poleceń.
Katedra Logopedii i Językoznawstwa Stosowanego UMCS od ponad pół wieku wyznacza kierunki badań w Polsce. Jak zmieniało się w tym czasie rozumienie zaburzeń słuchu: od podejścia bardziej medycznego do dzisiejszego, interdyscyplinarnego modelu?
Prof. Leon Kaczmarek w latach 60.–70. XX w. zaczął interpretować zaburzenia mowy i zaburzenia słuchu w kategoriach strukturalnej lingwistyki. Ujęcie to przesunęło akcent z samego „uszkodzenia narządu” na system językowy oraz procesy przyswajania języka przez dziecko. Od początku XXI w. logopedia uzyskuje charakter interdyscyplinarny. W 2007 roku w Katedrze Logopedii i Językoznawstwa Stosowanego UMCS powstał unikatowy kierunek studiów – logopedia z audiofonologią, który połączył dwie bardzo ważne dziedziny logopedię i audiologię – mowę i słuch. Od tamtej pory z sukcesem kształcimy logopedów, którzy posiadają kompetencje do pracy logopedycznej rozszerzone o kompetencje audiologiczne.
W swoich publikacjach naukowych zajmowała się Pani m.in. oceną słuchu u osób z zespołem Downa. Jakie najważniejsze wnioski z tych badań powinny – Pani zdaniem – trafić nie tylko do specjalistów, ale także do rodziców i nauczycieli pracujących z dziećmi?
Od wielu lat pracuję z dziećmi, młodzieżą z zespołem Downa. Zaburzenia słuchu w tej grupie pacjentów występują bardzo często. W wyniku nieprawidłowej budowy anatomicznej narządu słuchu, obniżonej odporności immunologicznej, częstych stanów zapalnych górnych dróg oddechowych, obniżonego napięcia mięśniowego dochodzi do przewlekłych stanów zapalnych uszu, które w konsekwencji mogą doprowadzić do ubytków słuchu. Badanie słuchu w tej grupie pacjentów powinny odbywać się regularnie, profilaktyka i ochrona jest niezmiernie istotna. Zaburzenia komunikacyjne u osób z zespołem Downa mogą znacznie się pogarszać w przypadku deficytów słuchowych, dlatego jeszcze raz pragnę podkreślić istotę systematycznych badań narządu słuchu.
Coraz częściej mówi się o centralnych zaburzeniach przetwarzania słuchowego (CAPD), które nie są widoczne w standardowym badaniu słuchu. Dlaczego te trudności wciąż nie są łatwe do zdiagnozowania i jakie sygnały ostrzegawcze powinny nas szczególnie zaniepokoić?
Prowadząc badania diagnostyczne w zakresie CAPD, obserwuję znaczący wzrost pacjentów z zaburzeniami centralnych procesów przetwarzania słuchowego. Wzrost liczby pacjentów z CAPD silnie koreluje z przestymulowaniem układu nerwowego wysokimi technologiami, tj. zbyt dużą ilością czasu spędzanego przed komputerem, tabletem, telewizorem czy telefonem. Głównym problemem pacjentów z CAPD są trudności w nauce: problemy z czytaniem, pisaniem ze słuchu, koncentracją, nadpobudliwością, trudnościami z rozumieniem mowy, „wyłączaniem się”. Dzięki rozwojowi techniki, narzędzi oraz prowadzonym badaniom naukowym w tym zakresie, możemy precyzyjnie diagnozować CAPD. Wiele ośrodków w Polsce posiada już certyfikowane narzędzia do diagnozy CAPD oraz metody terapeutyczne.
Jest Pani założycielką Centrum Diagnozy i Terapii „Usłyszeć Siebie”. Jak doświadczenia z pracy gabinetowej zmieniają – lub weryfikują – wnioski płynące z badań naukowych?
Praca gabinetowa jest dla mnie nieustannym sprawdzaniem w praktyce tego, co opisują badania naukowe. Wiedza teoretyczna jest fundamentem, praktyka uczy pokory.
Wspomniana przez Panią metoda Tomatisa budzi duże zainteresowanie, ale też wywołuje mnóstwo pytań. W jaki sposób – z perspektywy nauk o słuchu – można wyjaśnić mechanizm jej działania i dla jakich grup pacjentów widzi Pani największy potencjał tej formy terapii?
Metoda Tomatisa jest metodą znaną już od 65 lat. Fenomen metody polega na stosowaniu odpowiednio dobranego treningu słuchowego, wykorzystującego muzykę klasyczną. Dźwięki generowane są przez urządzenie zwane „elektronicznym uchem”. Podczas słuchania dźwięk transmitowany jest dwoma kanałami: drogą powietrzną i drogą kostną przez specjalną słuchawkę. W metodzie Tomatisa wykorzystujemy parametry takie jak: precesja, opóźnienie, lateralizacja. Dzięki tak przygotowanym utworom stymulujemy korę słuchową. Mechanizm Tomatisa bazuje na neuroplastyczności, integruje wiele funkcji od słuchowych poprzez przedsionkową oraz emocjonalną. Największą grupę pacjentów stanowią dzieci z zaburzeniami uwagi, koncentracji, trudnościami szkolnymi. Diagnozujemy także dzieci ze spektrum autyzmu, zespołem Downa, nadwrażliwością słuchową. Coraz częściej w naszym gabinecie pojawiają się dorośli pacjenci z problemami z nauką języków obcych czy szumami usznymi.
Co – Pani zdaniem – wciąż najbardziej hamuje rozwój świadomości społecznej w Polsce w zakresie profilaktyki słuchu: brak wiedzy, systemowe luki w diagnostyce, a może niedostateczna komunikacja nauki z praktyką?
Mam wrażenie, że nie mamy świadomości wpływu hałasu na nasz narząd słuchu. Idąc ulicą, obserwujemy ludzi w założonych na uszach słuchawkach, ciągły zgiełk powoduje zmęczenie układu słuchowego, a to obniża nasz próg słyszenia. Nasz układ słuchowy zaczyna starzeć się od 22. roku życia. To powinno nam dać do myślenia. Niestety diagnostyka jest wciąż nierównomierna, a wynika to z ograniczonego dostępu do specjalistów audiologów czy laryngologów. Jeżeli mówimy o komunikacji nauki z praktyką, uważam, że widoczny jest progres w tej dziedzinie, bowiem duże ośrodki specjalistyczne z powodzeniem wdrażają projekty powiązane z diagnozą zaburzeń słyszenia np. poprzez korzystanie z aplikacji mobilnych do badania słuchu.
Patrząc w przyszłość: jakie kluczowe pytania badawcze dotyczące profilaktyki słuchu stoją dziś przed zespołem Katedry i co – Pani zdaniem – musi się wydarzyć w obszarze nauki, edukacji i systemu ochrony zdrowia, aby wyniki tych badań realnie zmieniły nawyki społeczne Polek i Polaków?
Bardzo trudne pytania, ale z drugiej strony mocno inspirujące. Katedrę Logopedii i Językoznawstwa Stosowanego UMCS tworzy zespół wyśmienitych naukowców, od wielu lat współpracujemy z Instytutem Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach, wraz z zespołem prof. Henryka Skarżyńskiego staramy się tworzyć nowe procedury i standardy związane z diagnozą zaburzeń słuchu, ale również terapią logopedyczną osób z niedosłuchem. Podczas wspólnych konferencji, warsztatów, konsensusów, staramy się szukać coraz nowszych metod terapeutycznych, rozwiązań mobilnych. Istotna jest również ogólnopolska kampania informacyjna na temat ryzyka uszkodzeń słuchu i profilaktyki.
Gdyby miała Pani wskazać trzy najważniejsze czynności profilaktyczne, które każdy z nas powinien wdrożyć od jutra, aby chronić słuch na długie lata – co znalazłoby się na tej krótkiej liście?
Po pierwsze ograniczajmy narażenie na hałas, uczmy się odpoczywać w ciszy, a po drugie systematycznie badajmy nasz słuch. Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, zwracajmy się do specjalistów. Po trzecie edukujmy młodsze pokolenia. Wyjaśniajmy, w jaki sposób unikać ryzyka trwałego uszkodzenia narządu słuchu.
Rozmawiał Patryk Grzegorczyk