×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Wątpliwa recepta

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Minister sportu zapowiada, że od nowego roku szkolnego długie zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego będą honorowane tylko w przypadku, gdy zostaną wystawione przez „lekarza specjalistę, a nie jak dotychczas, lekarza rodzinnego”. Czego nie wiedzą resorty sportu i edukacji, które współpracują w tej sprawie?


Kamil Bortniczuk. Fot. gov.pl

  • Na WF nie ćwiczyć ma nawet co trzeci uczeń
  • Lekarze od dawna zwracają uwagę, że przeciwskazań do uprawiania jakiejkolwiek aktywności ruchowej nie ma
  • Możliwość wystawienia zwolnienia mają w tej chwili wszyscy lekarze

Semestralne, i dłuższe, zwolnienia z lekcji WF to zmora polskich szkół – zwłaszcza ponadpodstawowych. Aktualnych statystyk dla całego kraju nie ma, ale jeszcze przed pandemią media alarmowały, że w części województw w szkołach ponadgimnazjalnych nie ćwiczy nawet co trzeci uczeń, a normą jest kilkanaście lub dwadzieścia procent niećwiczących. Częściej z takich zwolnień korzystać miały dziewczynki. Minister sportu Kamil Bortniczuk w poniedziałkowej rozmowie z RMF FM powiedział, że według danych resortu na WF nie ćwiczyć ma nawet co trzeci uczeń.

To, oczywiście, fatalne informacje, które bez wątpienia mają wpływ na to, że polskie dzieci i młodzież tyją najbardziej w UE. Pandemia tylko pogorszyła sprawę: przez blisko dwa lata zdalnej nauki duża część uczniów przybrała znacząco na wadze, stracili też nawyk regularnej aktywności fizycznej. Ministerstwo Edukacji i Nauki zapowiadało duże zmiany, jeśli chodzi o lekcje WF, już w minionym roku szkolnym, ale w wielu szkołach na obietnicach – dotyczących na przykład zajęć dodatkowych – się zakończyło. Powód jest prosty – brak infrastruktury (sal szkolnych i boisk) oraz kadry, umożliwiającej wprowadzenie dodatkowych zajęć, dostępnych w nawet szeroko pojętych godzinach funkcjonowania szkoły (nie wieczorami).

Diagnoza wstępna wydaje się być właściwa: należy radykalnie zmniejszyć liczbę uczniów, którzy przedstawiają zwolnienia lekarskie. Lekarze od dawna zwracają uwagę, że tak naprawdę przeciwskazań do uprawiania jakiejkolwiek aktywności ruchowej praktycznie nie ma, a jeśli dziecko czy młody człowiek mają przeciwskazania do uczestniczenia w zwykłych lekcjach w-f, powinny być równolegle określone warunki, w jakich będzie możliwość podjęcia takiej aktywności z intensywnością odpowiadającą indywidualnym ograniczeniom. Zresztą przepisy określają to dość dokładnie, dając lekarzom możliwość wystawiania częściowych zwolnień (z określonych rodzajów aktywności).

Jednak tajemnicą poliszynela jest, że duża część zwolnień lekarskich wystawiana jest w tej chwili bez uzasadnienia lub przynajmniej pochopnie, a powody, dla których uczniowie unikają lekcji WF, są dalekie od zdrowotnych. – To może być, w przypadkach sporej nadwagi lub otyłości, niechęć do wspólnego przebierania się w szatni. Wyśmiewanie czy docinki potrafią takiego młodego człowieka, zwłaszcza młodą kobietę, paraliżować, obniżać nastrój. Uczniowie o niższej niż przeciętna sprawności fizycznej boją się ćwiczyć, stawać do sprawdzianów. Ciągle wielu nauczycieli nie ocenia zaangażowania w lekcję, tylko wyniki. Zdarzają się sytuacje, gdy rodzice proszą o zwolnienie, bo „piątkowemu” uczniowi grozi ocena dopuszczająca z WF. I całkiem przyziemne kwestie – WF jest na początku dnia lub w środku planu zajęć, a po nim nie ma możliwości porządnego umycia się. Dla niektórych fakt, że będą siedzieć w sali spoceni, jest nie do zaakceptowania – wylicza tylko niektóre przyczyny, dla których spotyka się z prośbami o zwolnienie doświadczony lekarz rodzinny.

Czy jednak recepta rządu na niewątpliwy problem jest właściwa? Są wątpliwości.

Po pierwsze, jak zgrzyt kredy po tablicy zabrzmiało samo przeciwstawienie „lekarzy specjalistów” lekarzom rodzinnym. Lekarze rodzinni to lekarze specjaliści, a medycyna rodzinna to specjalizacja zawierająca potężny element pediatrii – są oni więc jak najbardziej predystynowani do oceniania stanu zdrowotnego dzieci (co powinno być podstawą ewentualnego wydania zwolnienia lekarskiego). Co więcej, w POZ pracuje wielu pediatrów – czy oni również nie spełniają ministerialnego kryterium?

Po drugie, zgrzyt potęguje moment, w jakim minister Bortniczuk podzielił się planami: równolegle minister zdrowia Adam Niedzielski nie tyle ogłosił, co nieco uszczegółowił plany drugiego etapu wprowadzania w POZ opieki koordynowanej: od października lekarze POZ zyskają narzędzia i możliwości diagnozowania i prowadzenia dużej części pacjentów z chorobami przewlekłymi. Chodzi o poprawę dostępności do opieki dla pacjentów, ale też zmniejszenie naporu na AOS – tymczasem w tym samym rządzie kwitną pomysły o dokładnie odwrotnym wektorze. Uczniów w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych jest łącznie ok. 4,6 mln. Przyjmując, że 10 proc. z nich będzie zainteresowanych uzyskaniem zwolnienia, wygenerowałoby to dodatkowe pół miliona wizyt w gabinetach specjalistów – bez uzasadnienia.

De facto, o czym pisała na Twitterze konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej, prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, w lwiej części musiałyby to być zresztą wizyty w gabinetach prywatnych, bo poza sporadycznymi wyjątkami trudno sobie wyobrazić, by lekarz POZ wystawił w takim przypadku skierowanie do AOS. Zresztą, to jeszcze jeden wątek całej sprawy: wypowiedź ministra sprawia wrażenie, że w tej chwili zwolnienia z WF wystawiają – gremialnie – lekarze POZ. Tymczasem możliwość wystawienia takiego dokumentu, na podstawie którego dyrektor szkoły (nie lekarz!) zwalnia ucznia całkowicie lub częściowo z ćwiczeń na lekcjach WF, mają w tej chwili wszyscy lekarze, zarówno pracujący w publicznym, jak i w prywatnym sektorze.

Gdyby zebrać komentarze lekarzy, jakie spłynęły po wypowiedzi ministra sportu, wspólny mianownik brzmiałby tak: – Ministerstwa powinny się zastanowić nad przyczynami, dla których młodzi ludzie lub ich rodzice decydują się na uchylanie od lekcji WF, bo w nich tkwi problem, którego efektem są prośby czy naciski związane ze zwolnieniami.

19.07.2022
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Zbiórka dla szpitali w Ukrainie!
Poradnik świadomego pacjenta
  • Kardiolog - czym się zajmuje i jakie choroby leczy?
    Kardiolog to lekarz specjalizujący się w rozpoznawaniu i leczeniu chorób układu sercowo-naczyniowego (inaczej układu krążenia), które, obok nowotworów, stanowią główną przyczynę zgonów na świecie. W diagnostyce i leczeniu stosuje zarówno metody nieinwazyjne, jak i inwazyjne.
  • Więcej badań w POZ
    Pomogą w diagnostyce niedokrwistości, zakażenia wirusem zapalenia wątroby typu C oraz Helicobacter pylori oraz w rozpoznaniu reumatoidalnego zapalenia stawów. Ułatwią też lekarzowi POZ podjęcie decyzji w sprawie antybiotykoterapii