×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Skierowanie do prywatnego gabinetu

Jerzy Dziekoński
Kurier mp.pl

Fot. National Eye Intitute, National Institutes of Health

Wprowadzając skierowania do okulistów i dermatologów, parlamentarzyści zrobili doskonały prezent lekarzom wspomnianych specjalności, którzy pracują w sektorze prywatnym. I znacznie gorszy pacjentom, których na leczenie poza systemem NFZ nie stać.

Kiedy w drugiej połowie stycznia pisaliśmy na temat zamieszania, jakie spowodowało w przychodniach POZ i AOS wprowadzenie skierowań do dermatologów i okulistów, lekarze tych specjalności działający poza systemem NFZ nie chcieli jeszcze oceniać zmian w ustawie o świadczeniach zdrowotnych. – Jest za wcześnie – słyszeliśmy w odpowiedzi. Dzisiaj środowisko mówi jednym głosem: skierowania spowodowały napływ pacjentów do ich gabinetów i znacznie wydłużyły drogę do specjalisty tym, których na wizytę w prywatnej przychodni nie stać.

O efekty wprowadzenia skierowań pytamy w Gdańsku.

- Super. Dla nas, przyjmujących poza NFZ, w prywatnych gabinetach czy w przychodniach abonamentowych to doskonały prezent. Mamy teraz dwa razy więcej pacjentów – mówi lek. Ewa Skierosławska, dermatolog. Po chwili dodaje z powagą: - Problem w tym, że dla pacjentów jest znacznie trudniej. Ścieżka do dermatologa finansowana przez NFZ wydłużyła się nawet do trzech miesięcy.

Kiedy boli i piecze

Z Pomorza przenosimy się z tym samym pytaniem w Lubuskie, do Zielonej Góry.

- Trafiają do mnie nawet pacjenci ze skierowaniami od lekarza rodzinnego, bo okres oczekiwania w przychodni jest zbyt długi – opowiada lek. Aneta Sandecka, okulistka. - Miesięcznie mam kilkunastu pacjentów więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Lekarka przyznaje jednak, że pracuje w dość ubogim regionie i wiele osób bez względu na wszystko czeka na wizytę finansowaną z Funduszu.

- Mamy na tym terenie dość wysokie bezrobocie. Nawet kiedy boli i piecze, pacjenci stają najpierw w jednej kolejce, a potem w drugiej i cierpliwie czekają. Nie mogą sobie pozwolić na wizytę prywatną – dodaje A. Sandecka.

Kolejna okulistka, tym razem z Bydgoszczy zauważa jeszcze inną prawidłowość.

- Na początku roku, tuż po świętach, było znacznie mniej pacjentów niż zwykle. Prawdziwy nawał rozpoczął się dopiero w lutym. Teraz mam dużo pracy – ocenia dr Elżbieta Olejarz.

Pacjenci z łapanki?

Podobny odpływ pacjentów na początku roku odnotowała dr Małgorzata Grabowska-Olejarczyk, dermatolog z Kielc. I identyczny napływ pacjentów w lutym.

- Na początku roku dermatolodzy przyjmowali pacjentów pierwszorazowych jak leci, niemal z łapanki. Odbiło się to na gabinetach prywatnych. Pacjenci kontynuujący leczenie, tzw. drugorazowi, mieli za to problem z dostaniem się do lekarza i trafiali do nas. Ustawienie kontraktów ze sztywnym podziałem na pacjentów pierwszo- i drugorazowych sprawiło, że wiele osób, próbując dostać się do dermatologa po raz kolejny, nie otrzymywało recept na kontynuację terapii – wyjaśnia dr Grabowska-Olejarczyk. - W tej chwili sytuacja w moim gabinecie ustabilizowała się, być może trafia do mnie więcej chorych. Ale trudno mi to zweryfikować, bo zawsze miałam komplet pacjentów, którzy musieli czasem czekać po dwa tygodnie na wizytę.

System szkodliwy dla pacjentów

Wszystkie nasze rozmówczynie zgadzają się w jednym – system w obecnym kształcie, ze skierowaniami i kolejkami do lekarzy POZ, szkodzi pacjentom.

- Rosnąca biurokratyzacja w systemie opartym o NFZ nie szkodzi prywatnej ochronie zdrowia, wręcz przeciwnie, pomaga. Szkodzi natomiast pacjentom – zauważa dr Małgorzata Grabowska-Olejarczyk. – Nawet dzisiaj miałam co najmniej cztery osoby, które najpierw ze skierowaniami szukały pomocy w przychodni publicznej, ale w końcu zgłosiły się do mnie. Jeden z pacjentów opowiadał, że prosił w przychodni o wypisanie konkretnego, robionego leku, a mimo to otrzymał receptę na gotowy farmaceutyk. Mam wrażenie, że w sytuacji, kiedy lekarze obciążeni są całą masą biurokratycznych zobowiązań i pracują tak, żeby zadowolić kontrolerów NFZ, gubi się to, co jest najważniejsze: podmiotowość pacjenta i chęć rozwiązywania ludzkich problemów.

25.02.2015

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.