Pańszczyzna i medycyna

Małgorzata Solecka
Kurier MP

To nie jest forma strajku. Jest to rodzaj buntu, trudno powiedzieć przeciw komu i przeciw czemu, ale coraz bardziej zaczyna on mieć charakter polityczny – we wtorkowy wieczór minister zdrowia Konstanty Radziwiłł był gościem TVP Info. Z „pasków” telewidzowie mogli się dowiedzieć, że lekarze protestują mimo otrzymania podwyżek.

Prace polowe w średniowieczu,miniatura średniowieczna z Psałterza Królowej Marii. Fot. Wikimedia Commons

- Jak długa jest historia medycyny, lekarze pracowali więcej niż 48 godzin, pracują tak nadal i pewnie będą pracować nie tylko w Polsce, ale w większości krajów na świecie. Szczególnie dotyczy to młodych lekarzy – podkreślał Konstanty Radziwiłł. I powtórzył, że choć lekarze mają prawo ograniczać czas pracy, bo nikt nie powinien przekroczyć bariery zdrowego rozsądku w tym, jak dużo pracuje, organizacje lekarskie postępują niewłaściwie, nawołując do ograniczania czasu pracy.

Minister ocenił, że akcja wypowiadania klauzul ma jeden cel: znaczące podwyżki dla rezydentów. - Tak naprawdę chodzi o to, że młodzi lekarze chcą zarabiać co najmniej 9 tys. zł, jako wynagrodzenie zasadnicze, co w praktyce oznaczałoby, że zarabialiby grubo ponad 10 tys. zł. Na takie pieniądze po pierwsze nas nie stać, a po drugie chyba byłoby to niesprawiedliwe – stwierdził.

Medialną aktywność ministra zdrowia można podsumować hasłem zaczerpniętym z kampanii billboardowej, wspierającej zmiany w sądownictwie: „Niech zostanie tak, jak było”. Na billboardach hasło miało jednak przyświecać opozycji, wkładającej kij w szprychy „dobrej zmianie”. W przypadku protestu lekarzy obrońcą starego porządku jest minister zdrowia, który zdaje się nie zauważać (a raczej – naprawdę nie widzi), prawdziwych powodów, dla których nie od miesiąca czy trzech, ale od kilkunastu miesięcy młodzi lekarze zgłaszają postulaty dotyczące zmiany „historycznego” porządku, na którym opiera się system ochrony zdrowia.

Historycznego porządku, czyli – wyzysku. W system ochrony zdrowia i w codzienność polskich szpitali wyzysk wpisany jest rzeczywiście „od zawsze”. Nie na darmo mówi się, że w polskich szpitalach panuje feudalizm. Jeśli tak, musi być i pańszczyzna, której wyrazem jest przywiązanie lekarza nawet nie do szpitala, co – do dyżuru.

Feudalizmu nie ograniczały go żadne prawa pracownicze, w tym prawo do wyrażania niezadowolenia. Gdy chłopi pańszczyźniani zaczęli podnosić głowy (i stawiać kosy na sztorc), nie mówiło się o protestach, tylko o buntach. Buntów zaś nie gasiło się pertraktacjami, tylko siłą. Ale w zasadzie po co chłopi mieli się buntować, skoro od dziedzica dostawali zagon albo dwa, i w czasie wolnym od odrabiania pańszczyzny mogli pracować „na swoim”, dzięki czemu nie umierali z głodu?

Pożegnanie z przekonaniem, że pańszczyzna to uświęcony boskim prawem i tradycją porządek jest, jak widać, w Polsce procesem długotrwałym. To prawdopodobnie jedna z przeszkód w znalezieniu płaszczyzny do dialogu między Ministerstwem Zdrowia a protestującymi lekarzami. Lekarzami, którzy przypominają, że żyjemy już w XXI wieku, długo po rewolucji przemysłowej i postprzemysłowej. W erze, w której pracownicy mają prawo do protestów, a obywatele są podmiotem życia publicznego i mogą artykułować postulaty, na przykład dotyczące warunków pracy czy organizacji poszczególnych segmentów życia publicznego.

„Zbuntowani lekarze”, „bunt lekarzy”, „lekarze się buntują” – określenia, których używa minister, były prezes lekarskiego samorządu, pod adresem swoich kolegów, starszych i młodszych, czasu nie cofną. I chyba raczej nie zostanie, tak jak było.

Data utworzenia: 03.01.2018
Pańszczyzna i medycynaOceń:
(4.00/5 z 5 ocen)
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • "Wszystko to odbędzie się kosztem pacjentów"
    Ktoś wymyślił sobie ideę dotyczącą tworzenia Centrów Zdrowia Psychicznego, poszły odgórne dyspozycje, a efekty oceniać będzie się po fakcie. Nikt niestety nie wziął pod uwagę, że może się to skończyć tym, że znacznie więcej pacjentów nagle trafi do szpitali, bo ich stan się znacząco pogorszy. Wszystko to odbędzie się kosztem pacjentów - ostrzega Sławomir Makowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów.
  • Polacy skazani na kolejki
    Aby dostać się do specjalisty, Polacy muszą poczekać w kolejce średnio ok. 3,4 miesiąca, a na pojedyncze świadczenie gwarantowane - 3,7 miesiąca. To 2 tygodnie, czyli ok. pół miesiąca więcej niż w ubiegłym roku.
  • Bolesna prawda o leczeniu bólu
    Sieć Watchdog Polska wzięła pod lupę problematykę leczenia bólu w polskich szpitalach. Wnioski nie napawają optymizmem – brakuje opracowanych schematów postępowania, personel nie jest szkolony w tym zakresie, a stosowane metody odstają od światowych standardów.
  • O co walczą rodzice niepełnosprawnych?
    Trwający od kilku dni protest rodziców dorosłych niepełnosprawnych w Sejmie to kolejna w ostatnich latach odsłona dramatu wynikającego z braku systemowych rozwiązań dla tej grupy społecznej.