Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Doceniajmy drobne kroki w odpowiednim kierunku

Krzysztof Bukiel
OZZL

Nie wiem, jak jest w innych państwach, ale w Polsce od jakiegoś czasu zanikła merytoryczna dyskusja publiczna na bieżące tematy, bo każda wypowiedź w każdej sprawie traktowana jest wyłącznie pod kątem: popierasz PiS czy PO, walczysz z jednymi czy z drugimi. Nie inaczej było z protestem rezydentów, chociaż – dzięki odpowiedniej postawie organizatorów protestu i całego OZZL – nie udało się ani jednej ani drugiej stronie wepchnąć tego protestu w logikę międzypartyjnej walki. Nie oznacza to jednak, że takie próby zanikły.

Krzysztof Bukiel. Fot. Włodzimierz Wasyluk

Każdy kolejny krok w tym sporze znowu oceniany jest w tej perspektywie. To zapewne dlatego niektórzy byli zawiedzeni porozumieniem podpisanym między PR OZZL a ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim, doszukując się w nim „zdrady” lekarzy w interesie rządu PiS. Inni znowu każdą krytykę tego porozumienia lub jego realizacji traktują jako walkę z PiS na rzecz „totalnej opozycji”.

Nie możemy jako środowisko medyczne i w ogóle jako obywatele poddać się tej logice międzypartyjnej wojny. Nie możemy rezygnować z krytyki rzeczy, które nam się nie podobają i z chwalenia tych, które wydają się nam krokami w odpowiednim kierunku.

Wskazywałem już parę razy na niebezpieczeństwa związane z debatą „Wspólnie dla zdrowia”, która ma przygotować rozwiązania systemowe w ochronie zdrowia na przyszłość. Warto jednak zauważyć też kilka sygnałów, które mogą napawać pewną nadzieją.

Na stronie Medycyny Praktycznej znalazłem ostatnio dwa takie sygnały. Pierwszy to wypowiedź prof. Pawła Górskiego, przewodniczącego Prezydium Rady Społecznej debaty „Wspólnie dla zdrowia”. W wywiadzie udzielonym dziennikarzowi PAP stwierdził on bowiem, że „rola państwa opiekuńczego, które odpowiada od "A" do "Z" za nasze zdrowie jest absolutnym nonsensem”. – Tego nie można tolerować. To jest system z założenia niewydolny. Dlatego trzeba od nowa określić rolę i zadania państwa w tej dziedzinie – podkreślił prof. Górski.

Z wypowiedzi tej można domniemywać, że – w ocenie prominentnego uczestnika debaty – system publicznej ochrony zdrowia powinien być systemem wydolnym (skoro nonsensem jest tolerowanie systemu niewydolnego), a zatem „bezkolejkowym”, czyli takim, w którym nie ma „systemowych” kolejek. Taką zapowiedź musi spotkać się z poparciem OZZL, który „od zawsze” głosił podobną tezę.

Można również domniemywać, że w ocenie prof. Górskiego ważniejsze jest, aby system był wydolny, niż aby wszystkie świadczenia zdrowotne były „za darmo”. Tak rozumiem stwierdzenie, że należy od nowa określić rolę i zadania państwa w ochronie zdrowia, przy jednoczesnym odrzuceniu tezy, że państwo odpowiada od A do Z za nasze zdrowie (czyli zapewnia wszystko wszystkim „za darmo”).

Z powyższymi tezami prof. Górskiego znakomicie współgra inna wypowiedź – profesora prawa z UKSW dr hab. Marka Świerczyńskiego. Zapytany przez dziennikarza PAP o to, czy art. 68 Konstytucji daje gwarancje wszystkim obywatelom do bezpłatnej opieki zdrowotnej odpowiedział: – W art. 68 Konstytucji RP nie ma mowy o bezpłatnym dostępie do świadczeń (…), ale o równym dostępie do tych świadczeń. Równy dostęp nie może być interpretowany jako bezpłatny dostęp.

Wypowiedź ta jest o tyle ważna, że prof. Świerczyński też bierze udział w tej debacie, a przedstawiona wyżej teza ma być podstawą dalszych prac w ramach debaty. Również kolejne słowa prof. Świerczyńskiego muszą budzić nadzieję: – System ten (publicznej ochrony zdrowia), jako całość, powinien być efektywny. Prawo obywatela do ochrony zdrowia nie może polegać jedynie na prawie do oczekiwania na udzielenie świadczenia zdrowotnego.

Można zatem domniemywać, że obaj cytowani profesorowie są zwolennikami zbudowania wydolnego („bezkolejkowego”) systemu opieki zdrowotnej, w której pewny dostęp do leczenia jest ważniejszy niż całkowita bezpłatność wszystkich świadczeń. Może jednak eksperci od zdrowego rozsądku (pod zmienionymi nazwami) jakoś się „przemycili” do składu uczestników debaty? Te pozytywne sygnały warto odnotować i je docenić.

Data utworzenia: 13.06.2018
Doceniajmy drobne kroki w odpowiednim kierunkuOceń:

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?