Czego potrzebuje pacjent i system?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Czy Konstytucja RP w wystarczający sposób chroni prawo obywateli do korzystania z ochrony zdrowia? Jakie są prawa, ale i obowiązki pacjentów? W jakim kierunku powinny iść zmiany, jeśli chcemy mieć efektywny system – przy możliwym do zaakceptowania poziomie publicznego finansowania?

Minister zdrowia Łukasz Szumowski. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Na te i inne pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy pierwszej z cyklu konferencji, które będą przez kolejny rok wpisywać się w narodową debatę „Wspólnie o zdrowiu”.

– Mam nadzieję, że debata pozwoli na sformułowanie wniosków i tez, które będą drogowskazem w którą stronę zmieniać system – mówił minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Skąd szef resortu zdrowia bierze przekonanie, że debata (której jest pomysłodawcą) będzie bardziej produktywna niż poprzednie tego typu inicjatywy (np. biały szczyt sprzed dekady)? – Większość debat do tej pory była o tym, jak zaradzić kryzysowi w systemie ochrony zdrowia. Bez środków, bez narzędzi – mówił minister. – Pierwszy raz w historii mamy deklarację polityczną, bardzo konkretną i bardzo mocną, ze strony całego obozu rządzącego i całego rządu, która znalazła wyraz w exposé premiera Mateusza Morawieckiego, że zdrowie jest priorytetem tego rządu.

Dowodem na priorytetowe traktowanie ochrony zdrowia ma być ustawa gwarantująca 6 proc. PKB na zdrowie w 2024 roku, choć brakuje w niej jasnego wskazania mechanizmu zwiększania środków na zdrowie, a minister konsekwentnie zaprzecza, że w rządzie trwają prace (nawet na etapie koncepcyjnym) zwiększenia składki zdrowotnej – dla wszystkich, czy też choćby dla tych, którzy w tej chwili płacą wyraźnie mniej.

W środę w szpitalu MSWiA, gdzie odbywała się konferencja „Pacjent i system”, o pieniądzach niemal nie rozmawiano. Prawdopodobnie dlatego, że finanse będą osią kolejnej konferencji, która odbędzie się we wrześniu w ramach Forum Ekonomicznego w Krynicy. Niemal, bo debatując o zdrowiu nie sposób całkowicie uciec od tematu pieniędzy.

Głównym tematem był – lub miał być – system, który, cytując ministra Łukasza Szumowskiego, powinien przestać być „systemocentryczny”. – W centrum systemu powinien być pacjent – powtarzano jak mantrę. Dyskutowano o tym, co oznacza równość w dostępie do świadczeń zdrowotnych i dlaczego nie jest sprzeczna z konstytucyjną gwarancją uprzywilejowanego dostępu dla wskazanych w ustawie zasadniczej grup społecznych.

Według prof. Dariusza Dudka, prawnika z USKW w Warszawie, polska konstytucja mogłaby bardziej wprost chronić prawo do ochrony zdrowia zwłaszcza grup najsłabszych. Wystarczyłoby przenieść akcenty, bo w tej chwili w ustawie zasadniczej mowa jest o zobowiązaniach czy też nawet działaniach władz publicznych, nie zaś o tym (wprost), że np. dzieci, niepełnosprawni, kobiety w ciąży czy ludzie w podeszłym wieku mają prawo do szczególnej ochrony. – Zapisy, że władze publiczne są do czegoś zobowiązane są nie do końca precyzyjne, ponieważ nie wskazują, że (i jak) można rozliczyć władze z tego obowiązku – stwierdził prof. Dudek.

Prof. Marek Świerczyński przekonywał jednak, że istnieje możliwość przebudowy systemu ochrony zdrowia bez potrzeby zmiany Konstytucji. Jego zdaniem gwarancje konstytucyjne są z jednej strony wystarczające dla obywateli, z drugiej – dają ustawodawcy dużą swobodę kształtowania systemu. Konstytucja np. gwarantuje powszechny dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej, ale nie nieograniczony dostęp (bo jego warunki reguluje ustawa). Konstytucja mówi o obowiązkach w zakresie zapewnienia równego dostępu do świadczeń władz publicznych – czyli zarówno rządu, jak i samorządów – a szczegółowy podział kompetencji powinna regulować ustawa. Zgodnie z zasadą solidaryzmu społecznego, na której zbudowana jest Konstytucja RP, ustawodawca powinien pracować nad wprowadzeniem jednakowych dla wszystkich potencjalnych beneficjentów systemu ochrony zdrowia zasad partycypacji w finansowaniu. – Niesolidarne wydaje się ograniczenie składek zdrowotnych dla rolników – stwierdził wprost prof. Świerczyński.

Ale zdaniem prawnika z ustawy zasadniczej można też wyprowadzić zasadność motywatorów finansowych w celu eliminacji nierówności w dostępie do opieki zdrowotnej, np. możliwość współpłacenia za świadczenia. – Współpłacenie jest już faktem i dotyczy leków – podkreślił prof. Świerczyński. – Wprowadzenie współpłacenia może się przyczynić do bardziej racjonalnego korzystania z systemu przez obywateli, ale nie może stanowić bariery dostępu do świadczeń.

Prof. Świerczyński zwrócił też uwagę, że w oparciu o Konstytucję władze powinny znacznie skuteczniej egzekwować obowiązki obywateli w zakresie zwalczania chorób epidemicznych i zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. – Władze publiczne muszą realnie egzekwować od obywateli wykonywanie obowiązkowych szczepień czy też np. walkę ze smogiem – zaznaczył.

Prawnym, a momentami wręcz aksjologicznym rozważaniom na temat kształtu systemu ochrony zdrowia i jego fundamentów można przeciwstawić bardzo praktyczne wskazówki z wystąpienia Erika Jyllinga z Danish Regions MD. Gość z Danii dzielił się doświadczeniami z funkcjonowania jednego z najwyżej ocenianych na świecie systemów ochrony zdrowia, z finansowaniem wielokrotnie przewyższającym (w przeliczeniu na głowę mieszkańca) polskie realia – ale przynajmniej część duńskich doświadczeń jest, a w każdym razie powinna być, jasną wskazówką dla osób odpowiedzialnych za system ochrony zdrowia w Polsce. I to nie w tej chwili, ale już od wielu lat.

Wyzwania, które stoją przed duńską ochroną zdrowia są identyczne, jak te stojące przed polskim systemem: zmiany demograficzne, starzenie się społeczeństwa, postęp w medycynie generujący olbrzymie, niekontrolowane wręcz koszty. – Nawet jeśli zwiększymy o połowę nakłady przez następne 40 lat, w końcu będzie nam brakować pracowników, żeby zapewnić obecny poziom świadczeń – przyznał duński ekspert. – Nie dotrzymujemy kroku postępowi chorób.

To, co różni Danię i Polskę, to konsekwencja w działaniu. I przekładanie słusznych wniosków płynących z eksperckich debat na konkretne rozwiązania, których przykładem jest radykalne ograniczanie roli szpitali w systemie ochrony zdrowia – na przestrzeni dwóch ostatnich dekad liczba szpitali zmniejszyła się o niemal 75 proc., w takim samym stopniu Dania redukuje liczbę łóżek szpitalnych. Siły i środki duńskiego systemu koncentrują się na opiece ambulatoryjnej, przede wszystkim jej podstawowym obszarze, a pacjenci wymagający szczególnej opieki otrzymują ją przede wszystkim we własnym miejscu zamieszkania lub w wyspecjalizowanych placówkach opiekuńczych.

Kierunek i dla Polski wydaje się oczywisty – i to od lat. Jednak, jak podkreślał podczas dyskusji dr Andrzej Zapaśnik, ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie, nie przekłada się to na decyzje. Finansowanie POZ na poziomie 12-13 proc. budżetu płatnika nie pozwala na rozwój racjonalnego modelu opieki nad pacjentem, zwłaszcza że połowa środków NFZ jest blokowana na lecznictwo szpitalne. Mimo powtarzających się deklaracji o przesuwaniu pieniędzy w kierunku mniej kosztochłonnych form opieki i konieczności redukowania liczby łóżek i oddziałów szpitalnych.

Mocniej niż zwykle podczas konferencji wybrzmiał głos przedstawicieli pacjentów, którzy apelowali, by podczas projektowania nowych rozwiązań nie tylko zapraszać ich do debat, ale słuchać tego, co mają do powiedzenia. Urszula Jaworska jako przykład przechodzenia nie tylko obok, ale wręcz ponad głowami pacjentów w sprawach systemowych podała kwestię opieki koordynowanej, którą poprzednie kierownictwo Ministerstwa Zdrowia chciało forsować jako model obligatoryjny. Tymczasem jej zdaniem opieka koordynowana powinna być prawem, a nie obowiązkiem pacjenta (i lekarza).

Data utworzenia: 14.06.2018
Czego potrzebuje pacjent i system?Oceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Nie kłamcie
      2018-06-15 13:24
      Na razie degrendolada PiS pogorszyła dostęp do lekarzy. Ustawa o sieci szpitali to koszmar dla chorych. Zapraszam na SORy nieudolnych pajaców robiacych doświadczenia na ŻYWYCH pacjentach. Nie wierzę w żadne słowo polityków partii rzadzacej - zapychaja kiełbasa i pasztetem brzuchy, a potem tłumacza, że jest lepiej.odpowiedz

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Bolesna prawda o leczeniu bólu
    Sieć Watchdog Polska wzięła pod lupę problematykę leczenia bólu w polskich szpitalach. Wnioski nie napawają optymizmem – brakuje opracowanych schematów postępowania, personel nie jest szkolony w tym zakresie, a stosowane metody odstają od światowych standardów.
  • O co walczą rodzice niepełnosprawnych?
    Trwający od kilku dni protest rodziców dorosłych niepełnosprawnych w Sejmie to kolejna w ostatnich latach odsłona dramatu wynikającego z braku systemowych rozwiązań dla tej grupy społecznej.
  • System czy atrapa
    90 proc. Polaków źle ocenia system ochrony zdrowia, ale ponad połowa nie chce słyszeć o podniesieniu składki zdrowotnej. Polacy są skłonni się zgodzić, że służba zdrowia potrzebuje większych pieniędzy, ale proponują, by szukać ich w budżecie państwa albo w kieszeniach pacjentów, którzy korzystają ze świadczeń.
  • Sztuczne wydłużanie hospitalizacji wiecznie żywe
    Choć powszechnie znaną praktyką jest sztuczne wrzucanie pacjentów do trybu szpitalnego na dłużej, nikt się do tego nie przyzna. Szpitale z umowami z NFZ z oczywistych powodów nie chcą rozmawiać na ten temat – mówi Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan.