Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Skazani na system

Małgorzata Solecka
Kurier MP

„Agonia” Pawła Kapusty dotarła do mnie z wydawnictwa „Wielka Litera” z receptą: „Jeden raz dziennie. Na czczo”. Tego zalecenia jednak nie sposób przestrzegać. Lekturę przerywałam na godzinę, dwie, trzy – w sumie kilkanaście razy. I to wcale nie z braku czasu.

Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

Jeśli komuś, kto już dwadzieścia lat śledzi absurdy systemu ochrony zdrowia opowieści o nich stają kością w gardle, nie pozwalają złapać tchu, nawet wyciskają łzy, to musi być naprawdę mocna rzecz.

Po części decyduje o tym niewątpliwy dar autora – Paweł Kapusta, dziennikarz i reportażysta na co dzień zajmujący się tematyką sportową (!) pisze świetnie. Opowiadane historie – choćby ta o lekarce, rezydentce pediatrii, totalnej self-made woman – miejscami ocierają się o beletrystykę. Literatura faktu może być (powinna) również literaturą przez duże „L”.

Jest jednak jeszcze ważniejszy powód, dla którego „Agonia” ma tak duży ciężar gatunkowy i powinna być lekturą obowiązkową dla każdego, kto podejmuje jakiekolwiek decyzje w systemie ochrony zdrowia. Autor pisze o konkretnych ludziach. Do poziomu atomu rozbiera ich problemy, wynikające z faktu, że od X lat politycy i urzędnicy, miast rozwiązywać problemy systemu ochrony zdrowia zajmują się ich kreatywnym rozmnażaniem.

Skutki tego odczuwają wszyscy skazani na system.

Chory na zespół Huntera Maciek, którego decyzja urzędników pozbawiła leku i szansy na życie.

Magda, którą po trzydziestu latach życia na pełnych obrotach złamała choroba, a polski system ochrony zdrowia okazał się bezradny – ba, znacząco pogłębił chorobę.

Lekarze, pielęgniarki i sanitariusze SOR, którzy co dzień muszą rozstrzygać dylematy, czy zajmować się przede wszystkim ratowaniem życia, czy łataniem dziur systemu, przez które bez przerwy napływają pacjenci, o których można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że potrzebują ratowania życia. Czy choćby nawet zdrowia. – Ludzie uważają SOR za wielką przychodnię, laboratoria i zespół diagnostyki, gdzie od ręki mogą sobie zrobić badania. To prawda, mamy tu możliwości diagnostyczne. Wszyscy zapominają jednak, że są one przeznaczone dla pacjentów w stanie nagłego zagrożenia życia – mówi jeden z bohaterów reportażu o oddziałach ratunkowych. – Jako triażowy muszę się codziennie boksować z ludźmi, którzy zamiast iść z wysypką do lekarza pierwszego kontaktu, przychodzą do nas. Przecież to tak, jakby starszy pan przyszedł z przerostem prostaty na pediatrię – dodaje inny. No dobrze, chciałoby się powiedzieć, przecież już od jakiegoś czasu przy szpitalach funkcjonują placówki Nocnej Pomocy Lekarskiej. Minister Konstanty Radziwiłł obiecywał, że odciążą one oddziały ratunkowe, że na tych ostatnich skrócą się kolejki. Eksperci co prawda powątpiewali, ale… w NPL „często pracują lekarze jeszcze bez specjalizacji. Dorabiają do rezydenckiej bieda-pensji. To często lekarze robiący specjalizację z wąskiej dziedziny, na przykład z radiologii. O wielu rzeczach nie mają zielonego pojęcia. Są zatrudniani na kontrakty i odpowiadają za błędy całym majątkiem, więc ze strachu przed prokuratorem kierują pacjentów do szpitala” – tłumaczy Piotr, lekarz z oddziału ratunkowego.

Lekarz-dentysta, który chciał leczyć i leczy pacjentów zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, a którą absurdalne wykładnie przepisów, stosowane przez urzędników, doprowadziły przed prokuratora i na skraj bankructwa.

Matka niepełnosprawnej intelektualnie dziewczyny – już niemal dorosłej – która walczy ze swoim dzieckiem, o swoje dziecko i w najmniejszym stopniu o siebie – bez wsparcia, bez nadziei, bez perspektyw. Której system mógł pomóc, ale jej w porę nie dostrzegł. I nie dostrzegłby wcale, gdyby kobieta nie trafiła – przypadkiem – na właściwych ludzi w opiece społecznej.

I tak dalej, i tak dalej. „Nic nowego”, „Ale przecież to wszyscy wiedzą”, „O tym przecież pisaliśmy”. To prawda – o tym wszystkim każdy, kto zajmuje się zawodowo ochroną zdrowia wie, słyszał i czytał (pisał) nie raz. Tym bardziej po „Agonię” warto sięgnąć – jako po środek zapobiegający jednej z najpoważniejszych chorób, trawiących nasz system. Znieczulicy.

Raz dziennie. Na czczo.

A w każdym razie nie bezpośrednio przed snem.

Od 19 września w aptekach (z książkami).

Data utworzenia: 19.09.2018
Skazani na systemOceń:

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?