Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Kto ratuje życie?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

NFZ i budżet państwa wydaje na ratowanie życia i leczenie Polaków blisko tysiąc razy więcej niż WOŚP. A ludzie uważają, że to dzięki WOŚP szpital leczy i ratuje życia – ujawnił swoje przemyślenia na temat akcji Jerzego Owsiaka twórca popularnego komunikatora, potwierdzając znaną prawdę, że niektórzy ludzie nie potrafią korzystać z możliwości niezabierania głosu, jeśli nie mają nic mądrego do powiedzenia.

Fot. Kornelia Głowacka-Wolf / Agencja Gazeta

Łukasz Foltyn, twórca Gadu-Gadu, bijącego kilkanaście lat temu rekordy popularności polskiego komunikatora, ni z tego ni z owego postanowił podzielić się swoją oceną sensowności styczniowych akcji organizowanych od 27 lat przez Jerzego Owsiaka i jego fundację. Oceną bardzo surową. Z Owsiaka robi się świętego, a ludzie przekazujący pieniądze czują się bohaterami, „i tylko pacjenci praktycznie żadnej korzyści z WOŚP nie mają”.

Liczba wpisów po stronie Jerzego Owsiaka i Łukasza Foltyna rośnie.

Tezy tego ostatniego sprowadzają się do następujących twierdzeń:
– sprzętu w szpitalach nie brakuje,
– NFZ i budżet państwa w ciągu 27 lat na ochronę zdrowia wydał blisko tysiąc razy więcej niż WOŚP,
– sprzęt WOŚP sam nie leczy, leczą lekarze finansowani przez NFZ, ale według mediów i przekazu samego Owsiaka to WOŚP ratuje życie,
– działalność WOŚP powoduje, że ludzie powątpiewają w sens odprowadzania składek i idei publicznej służby zdrowia.

Do tej pory podobny zestaw argumentów (plus oczywiście „przekręty” Owsiaka) płynął z prawicowych blogów i wspierających prawicowe ugrupowania mediów. Łukasz Foltyn do tego towarzystwa nie pasuje, w przeszłości deklarował się jako sympatyk ugrupowań socjalistycznych, jedenaście lat temu tworzył nawet Partię Socjaldemokratyczną – bez sukcesu. Z podobnym rezultatem startował do Sejmu z list PSL (lista warszawska). To jeszcze jeden dowód, że brak kompetencji (w konkretnym obszarze, w tym przypadku w tematach związanych z ochroną zdrowia) nie ma barw politycznych i partyjnych.

Dlaczego Foltyn nie ma racji? Dlaczego z prawdziwych przesłanek wyciąga fałszywe wnioski?

Teza pierwsza – sprzętu w szpitalach nie brakuje. Oczywiście, w ostatnich latach sytuacja z zakupami sprzętu znacząco się poprawiła. W trwającej perspektywie finansowej do szpitali szerokim strumieniem płyną fundusze unijne na poprawę infrastruktury, w tym zakupy sprzętowe. Części sprzętu – zwłaszcza do diagnostyki – szpitale nie mogą nawet wykorzystać, ze względu na braki kadrowe. Ale… Pieniędzy unijnych nie starcza na wszystko. Szpitale, mimo tych olbrzymich (a raczej sztucznie przez Foltyna wyolbrzymionych, o czym za chwilę) pieniędzy, jakie płyną z NFZ i budżetu państwa, nie mają wolnych środków na zakupy „drobniejszego”, a jakże potrzebnego do codziennej pracy sprzętu. I wtedy wkracza WOŚP, cała na biało, chciałoby się powiedzieć. A także inne organizacje, również lokalne, które wspierają szpitale w zakupach sprzętowych. Zarówno tych medycznych, jak i socjalnych.

Bo w polskich szpitalach do zrobienia jest bardzo dużo. Choćby jedna z ostatnich inicjatyw Jerzego Owsiaka – inwestycje w wyposażenie, które poprawi warunki pobytu rodziców na oddziałach dziecięcych.

Pieniędzy ze składek na takie inwestycje szpitale nie mogą przeznaczyć, bo idą one w całości na koszty leczenia, w tym płace personelu. I w całym cywilizowanym świecie, również w krajach przeznaczających na ochronę zdrowia wielokrotnie więcej niż Polska (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy), funkcjonują organizacje charytatywne, wspierające szpitale w poprawie warunków, w jakich leczeni są chorzy. Fundacje organizują zbiórki na zakupy wyposażenia, również na sprzęt, doposażenie oddziałów, wymianę mebli, zakup telewizorów czy komputerów dla pacjentów. To codzienność. Społeczność troszczy się o swoją placówkę.

W Polsce królują zbiórki na leczenie pojedynczych pacjentów, najczęściej zresztą leczenie zagraniczne. Organizacji, które na dłuższą metę podjęłyby wysiłek skanalizowania charytatywnego wysiłku na poprawie warunków leczenia pacjentów nie ma wiele. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy robi to już trzecią dekadę – i choćby dlatego należy się jej, i jej twórcy, uznanie.

Nawet, jeśli nie pamiętamy, że może i teraz „sprzętu w szpitalach nie brakuje”, ale jeszcze kilkanaście lat temu brakowało. I to bardzo. Wystarczy poczytać świadectwa rodziców wcześniaków, uratowanych nie dwadzieścia, ale czternaście, piętnaście lat temu dzięki ogromnemu wysiłkowi lekarzy, który okazałby się daremny, gdyby w szpitalu nie pojawił się – kilka tygodni, miesięcy wcześniej – sprzęt oklejony czerwonymi serduszkami.

Teza druga – NFZ i budżet państwa przekazały tysiąc razy więcej niż Owsiak, w ciągu tych 27 lat. To nawet trudno skomentować. WOŚP nie finansuje przecież ochrony zdrowia, NFZ i budżet państwa – tak. To ich zadanie. Bardziej racjonalne byłoby zestawienie, ile budżet państwa wydał w ciągu 27 lat na zakupy sprzętu, który finansowała fundacja Jerzego Owsiaka. Nie na lądowiska, helikoptery, ale na to, co decyduje o jakości pracy szpitali na co dzień.

Teza trzecia – to lekarze ratują życie, za ich pracę płaci NFZ... Prawda, prawda, prawda! Taką samą prawdą jest jednak bezsilność lekarzy, którzy mogliby uratować dziecko urodzone w 29. tygodniu ciąży, bo nie brakuje im wiedzy, umiejętności i chęci, ale nie mają odpowiedniego sprzętu. Wystarczy nieco poszperać w internecie, by znaleźć opisy takich sytuacji. Lekarzom, pielęgniarkom, diagnostom, ratownikom medycznym nie trzeba tłumaczyć, jak wartościowy jest wysiłek organizacji Owsiaka. Nawet jeśli zgiełk wokół drugiej niedzieli stycznia bywa irytujący.

Teza czwarta – przez WOŚP i Owsiaka ludzie wątpią w publiczną ochronę zdrowia, mówią że „z naszych składek nie mamy nic”. Można tylko odesłać do wyjaśnień w punkcie pierwszym. Socjaliście może być trudno zaakceptować fakt, że nie państwo ponosi całość odpowiedzialności za sferę ochrony zdrowia, że wysiłek charytatywny jest wpisany w ideały społeczeństwa obywatelskiego. Że wypada sobie tylko życzyć, by Polacy potrafili się mobilizować na rzecz „swoich” (zarówno tych lokalnych, jak i bardziej oddalonych) szpitali i potrafili mądrze wspierać ich rozwój.

Data utworzenia: 04.01.2019
Kto ratuje życie?Oceń:
(4.67/5 z 9 ocen)

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?