Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Przez upały pogotowie ma więcej pracy

Kacper Reszczyński

Przez panujące na Pomorzu Zachodnim upały pracownicy pogotowia ratunkowego od kilku dni mają więcej pracy. Zdarzają się zasłabnięcia i zawroty głowy, ale część wezwań jest niezasadnych. Pogotowie apeluje, żeby przed wezwaniem karetki sprawdzić stan poszkodowanego.


Fot. pixabay.com

Dyspozytorzy, odkąd na zewnątrz zrobiło się gorąco, otrzymują więcej zgłoszeń dotyczących zasłabnięć, zawrotów głowy, omdleń i wahań ciśnienia - poinformowała w środę rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie Paulina Targaszewska.

Średnio w ciągu doby dyspozytorzy odbierają około 800 telefonów ze zgłoszeniami z całego województwa; od niedzieli w ciągu doby tych zgłoszeń jest więcej o blisko 100 - wynika z informacji pogotowia.

Wraz z nadejściem upałów zwiększyła się też liczba niezasadnych wezwań. "Wiele osób dzwoni pod numer alarmowy z informacją o tym, że widzą osobę leżącą na trawniku lub przy drodze i proszą o natychmiastowe wysłanie karetki" - podała Targaszewska. Kiedy dyspozytor prosił, aby najpierw podeszli do osoby, sprawdzili czy oddycha, czy jest przytomna, zgłaszający odmawiali.

"Wzywający tłumaczą się, że widzieli taką osobę z jadącego tramwaju, kiedy prowadzili samochód bądź widzą leżącą osobę z okna mieszkania i nie wyjdą na zewnątrz" - wylicza Targaszewska. Jak dodaje, w większości przypadków po wysłaniu na miejsce ratowników okazywało się, że poszkodowany odpoczywa, opala się, nie potrzebuje pomocy, jest pod wpływem alkoholu lub oddalił się z miejsca wezwania.

Pogotowie apeluje, aby przed wezwaniem pogotowia upewnić się, czy osoba do której wzywany jest zespół ratownictwa medycznego, na pewno potrzebuje pomocy. "Sprawdźmy, czy taka osoba oddycha, czy reaguje na nasze pytania, czy jest ranna. Jeśli tego nie zrobimy, możemy doprowadzić do sytuacji, w której wszystkie zespoły ratownictwa medycznego będą zajęte takimi niezasadnymi wezwaniami, a osoba naprawdę potrzebująca pomocy będzie musiała na nią czekać" - podkreśla Targaszewska.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaleca, by w związku z upałami ograniczyć przebywanie w pełnym słońcu, pić dużo niegazowanej wody, nie wychodzić – jeśli nie ma takiej potrzeby – z domu oraz unikać wysiłku fizycznego i picia alkoholu, który odwadnia organizm. Należy też pamiętać o noszeniu nakrycia głowy.

07.06.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?