×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Pielęgniarki

Katarzyna Kubisiowska

Podziwiam pielęgniarki, bo podejmując każde radykalne działanie, skazują się na kubły pomyj wylewane na ich głowy. Plus drobne, choć istotne przekłamania: w mediach wysokości ich zarobków podawane są brutto.


Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta

Niektórzy to pamiętają, inni znają z podręczników historii. Rok 80., rozkręca się karnawał Solidarności. 10 milionów ludzi mówi władzy ludowej: dość. Koniec z podłością systemową, z ekonomiczną nędzą, z traktowaniem ludzi jak mrówy sypiące złoty pałac dla zadowolonych z życia, wbitych w eleganckie garnitury, zaliczających kolejne zagraniczne podróże komunistycznych dygnitarzy. Wałęsa, Gwiazda, Walentynowicz, Krzywonos - kilkoro liderów, którzy mają posłuch i porywają za sobą tłumy. Co stało się z nimi potem, to już inna opowieść, ale wówczas byli bohaterami. „Adwokaci” ciemiężonych, powtarzający w nieskończoność i na różne sposoby, że zachowanie godności jest nie tylko podstawowym prawem, ale jej ochrona należy do elementarnych obowiązków.

W wolnej Polsce dobrze nie jest i nie aż tak źle. Tym, co trzeba, na rachunki starcza, poza tym wyjazd za granicę stwarza perspektywę. Siedzą ludzie cicho, choć rzeki frustracji płyną głębokimi korytami. Tylko pielęgniarki jako jedyna grupa zawodowa tworzą skonsolidowane środowisko, mają swoje związki i liderki m.in. Gardias i Nasiłowską. Dzięki nim przez renesans przechodzi pojęcie „solidarność”. W ostatnich latach założyły białe miasteczko i co rusz grożą strajkiem generalnym. Domagają się tego, co wszyscy: uczciwych wynagrodzeń i satysfakcjonujących warunków pracy. Są w tym niezmordowane. Niedawno odeszły (już wróciły) od łóżek pacjentów w Centrum Zdrowia Dziecka. Podniosło się larum: maluchy zostawić bez opieki? Czy to nie dowód na to, że te kobiety w białych czepkach i fartuchach Boga w sercu nie mają? Bezduszne, bezwzględne, bez skrupułów. Przecież ta profesja jest misją, tu trzeba być na każde zawołanie, chory jest na pierwszym miejscu, ludzie, którzy się nim zajmują mają mieć psychiczne i fizyczne wyposażenie cyborga.

Podziwiam pielęgniarki, bo podejmując każde radykalne działanie, skazują się na kubły pomyj wylewane na ich głowy. Plus drobne, choć istotne przekłamania: w mediach wysokości ich zarobków podawane są brutto. Mniej się mówi o tym, że te kobiety zasuwają po naście godzin na oddziałach z najtrudniejszymi przypadkami małych pacjentów. Że nie stać ich na wynajęcie mieszkania (opłacają pokoje), a o kupnie nie ma mowy. Że wakacje nad lodowatym Bałtykiem nie wchodzą w rachubę. Że na komunię córki trzeba brać pożyczkę. By się utrzymać na powierzchni stabilizacji ekonomicznej, dorabiają, gdzie tylko mogą. W tym wszystkim ponoszą one ogromne koszty psychiczne. Te, które pracują w szpitalach dziecięcych nie raz patrzą na umieranie kilkulatków. I przyjmują emocje rodziców, bo one właśnie stoją najbliżej ojca i matki. To nie przestrzeń zagospodarowana przez lekarza, który dla pacjenta dysponuje przysłowiowymi pięcioma minutami. Oprócz szeregu innych pielęgniarki pełnią rolę psychologa, księdza, doradcy. Przyjmują cierpienie innych. Na żadnym kursie nikt jej nie uczy, jak sobie z tym radzić.

Jeśli tak ma wyglądać misja, to ja proponuję innej i mojej ulubionej grupie wykonującej zawód społecznego zaufania - posłom i senatorom - by do końca trwającej właśnie kadencji poddali się eksperymentowi i przeszli na gaże (te podane w brutto) wykwalifikowanej pielęgniarki. Życzę im wszystkiego najlepszego. Zaś pielęgniarkom gratuluję, bo jeśli ktoś w kraju nad Wisłą wie, jak skutecznie zmienić swoją zawodową sytuację, to właśnie kobiety w białych czepkach.

17.06.2016

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.