Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Medycyna estetyczna to nie kosmetyka

Renata Kołton

Coraz więcej zabiegów medycyny estetycznej wykonuje się w gabinetach kosmetycznych, których personel nie ma wykształcenia lekarskiego. Przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego (PTD) alarmują, że dla osób poddających się takim zabiegom stwarza to ryzyko utraty zdrowia i życia.


Fot. pixabay.com

Zainteresowanie medycyną estetyczną w Polsce rośnie prawie dwukrotnie szybciej niż średnio na całym świecie. - Wzrasta społeczna akceptacja tych zabiegów, lekarze zajmujący się medycyną estetyczną w Polsce są dobrze wyszkoleni, a jakość zabiegów jest na ogół wysoka – mówiła w marcu podczas konferencji prasowej Joanna Szendzielorz, Prezes LEA Vivacy Polska. - Nikt nie chce jednak czekać zbyt długo, np. miesiąc lub dwa, aż zostanie przyjęty w gabinecie medycyny estetycznej – dodała.

Coraz więcej zabiegów medycyny estetycznej wykonuje się więc w gabinetach kosmetycznych, których personel często nie ma wykształcenia lekarskiego. Przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging oraz Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego (PTD) alarmują, że stwarza to ryzyko utraty zdrowia i życia dla osób poddających się zabiegom wykonywanym przez amatorów. - Żadne krótkie szkolenie, nawet zakończone otrzymaniem „certyfikatu”, nie zastępuje wiedzy i umiejętności zdobytych przez 6 lat studiów lekarskich i – w przypadku specjalistów dermatologów-wenerologów – przez dodatkowe 5 lat szkolenia specjalizacyjnego – piszą członkowie PTD w swoim Stanowisku w sprawie wykonywania zabiegów z zakresu medycyny estetycznej oraz diagnostyki i leczenia chorób dermatologicznych przez osoby nieposiadające wykształcenia lekarskiego skierowanym do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła.

Lekarze z PTD przypominają, że wykonywanie zabiegów z zakresu dermatologii i medycyny estetycznej z użyciem głębokich peelingów, mezoterapii igłowej, stosowanie wypełniaczy, toksyny botulinowej, osocza bogatopłytkowego, nici liftingujących, krioterapii, elektroterapii i laseroterapii (z wyjątkiem laserów biostymulujących i niskoenergetycznych) to świadczenia medyczne, czyli zabiegi lekarskie, a nie kosmetyczne. A jedynym legalnym dokumentem upoważniającym do udzielania świadczeń lekarskich jest prawo wykonywania zawodu lekarza.

Członkowie PTD wskazują liczne przyczyny, dla których wymienione zabiegi nie mogą być zakwalifikowane jako zabiegi kosmetyczne. Po pierwsze, stosowane przy ich wykonywaniu preparaty są lekami lub wyrobami medycznymi. Także popularna toksyna botulinowa (znana jako botoks) traktowana jest w polskim prawie jak lek wydawany z przepisu lekarza na receptę, jego podanie ma więc charakter świadczenia medycznego. Po drugie, ustawa o publicznej służbie krwi nie przewiduje możliwości pobierania krwi do celu wykorzystania jej w zabiegach kosmetycznych, a wyłącznie w celach medycznych.

Lekarze podkreślają, że kosmetyczka, kosmetolog, pielęgniarka, położna czy fizjoterapeuta nie mają informacji, które pozwalałyby oceniać, które zmiany skórne powinny podlegać leczeniu, a które stanowią tylko defekt estetyczny. - Nie mają wiedzy dermoskopowej, histopatologicznej oraz umiejętności identyfikowania stanów przednowotworowych i nowotworowych skóry oraz ich różnicowania – piszą członkowie PTD. Autorzy pisma zwracają także uwagę, że kosmetolog zarówno po studiach I, jak i uzupełniających II stopnia nie ma też uprawnień do wykonywania wkłuć oraz innych naruszających granicę skórno-naskórkową zabiegów, w tym wykonywania zabiegów laserowych i elektrokoagulacji.

W kwestii rosnącego w Polsce rynku usług diagnozowania i leczenia chorób przebiegających z łysieniem, dermatolodzy wskazują, że łysienie może być objawem wielu chorób, w tym zaburzeń endokrynologicznych, chorób nowotworowych, ciężkiej niedokrwistości lub chorób autoimmunizacyjnych. - Trychologia i trychoskopia należą do wysoko specjalistycznej wiedzy dermatologicznej – zaznaczają specjaliści. - Z ogromnym niepokojem obserwujemy, że w Polsce usługi tzw. trychologiczne udzielane są przez osoby bez wykształcenia lekarskiego.

W piśmie do Ministra Zdrowia PTD apeluje więc o pilne wprowadzenia jednoznacznych przepisów regulujących kwestie zabiegów medycyny estetycznej. W tym szczególnie o:

  • doprecyzowanie, iż czynności z zakresu rozpoznawania chorób i leczenia oraz wykonywania zabiegów lekarskich są czynnościami wykonywanymi wyłącznie przez osoby z prawem wykonywania zawodu lekarza,
  • określenie, iż zabiegi medycyny estetycznej, w tym w szczególności zabiegi inwazyjne, wykonywane z użyciem urządzeń medycznych oraz zabiegi z wykorzystaniem substancji wydawanych na podstawie przepisu lekarza mogą być wykonywane wyłącznie przez osoby posiadające prawo wykonywania zawodu lekarza,
  • doprecyzowanie, iż rozpoznawanie chorób, leczenie oraz wykonywanie zabiegów inwazyjnych może być wykonywane jedynie w gabinetach lekarskich spełniających obowiązujące przepisy sanitarno-epidemiologiczne,
  • wprowadzenie zakazu używania nazw zawodowych mogących wskazywać na wiedzę medyczną przed osoby nieposiadające wykształcenia lekarskiego lub odpowiedniego specjalistycznego („trycholog”, tzw. lekarz, „specjalista medycyny estetycznej”, „podolog” itp.),
  • wprowadzenie zakazu reklamy świadczeń lekarskich udzielanych z naruszeniem przepisów prawa.

Data utworzenia: 24.10.2017
Medycyna estetyczna to nie kosmetykaOceń:
(4.00/5 z 4 ocen)
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?