Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Hałasu nie da się zwalczyć, ale można nim zarządzać

Szymon Zdziebłowski

Hałasu nie da się zwalczyć, ale można nim zarządzać, aby był dla ludzi mniej dokuczliwy. O tym, że nasze otoczenie jest coraz głośniejsze, i jak sobie z tym radzić, mówi akustyk prof. Janusz Kompała.


Fot. pixabay.com

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jeden na pięciu Europejczyków regularnie narażony jest w nocy na taki poziom dźwięku, który może w znaczący sposób wpływać na pogorszenie zdrowia. Szkodliwości hałasu, a głównie jego dokuczliwości, dowodzi wiele badań. U osób eksponowanych na nadmierny hałas powoduje on pojawienie się negatywnych emocji, zaburza sen, prowadzi do wyczerpania. W ten sposób nie tylko pogarsza samopoczucie, ale niszczy zdrowie.

W ocenie prof. Janusza Kompały z Zakładu Akustyki, Elektroniki i Rozwiązań IT Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach, problem hałasu jest bardzo złożony, a w jego rozwiązaniu kluczową rolę powinno odgrywać planowanie. Jak mówi, hałasu nie da się zwalczyć, ale można nim odpowiednio zarządzać.

Według prof. Kompały problem hałasu będzie narastać dopóty, dopóki politycy - a nie eksperci - będą podejmowali decyzje związane choćby z prowadzeniem nowych dróg czy tras kolejowych. Zauważa on, że w takich przedsięwzięciach decydujące są zwykle kwestie ekonomiczne. Tak bywa np. w przypadku ekranów akustycznych, chętnie montowanych wzdłuż polskich dróg i torów kolejowych. Ich jakość pozostawia jednak wiele do życzenia - ocenił ekspert.

"Część z nich, wbrew intencjom ich twórców, pogarsza wręcz sytuację ludzi żyjących w ich pobliżu. Zdarza się, że ekrany co prawda zatrzymują część dźwięku, ale pozostała część przekształca się w drgania samych ekranów. W ten sposób zmieniany jest charakter hałasu - powstaje nowe źródło, które tworzy dźwięk o niskich częstotliwościach. Dźwięki tego typu nie są przez człowieka słyszalne, ale mogą być szkodliwe dla jego zdrowia" - tłumaczy prof. Kompała.

Ekspert mówi, że jeśli chodzi o hałas, to współcześnie najbardziej uciążliwy jest ten związany z komunikacją. "Nigdzie na świecie nie wtłacza się potoku samochodów w tereny zurbanizowane. Dobrą praktyką jest wytyczanie traktów pod ziemią albo poza dużymi skupiskami ludzi" - podkreślił. Według niego np. poprowadzenie autostrady A4 przez Katowice "to był strzał w stopy pod względem akustycznym".

Profesor podkreślił, że niezwykle trudno jest ograniczyć hałas zwłaszcza w bardzo wysokich budynkach. W ich przypadku często nie pomagają nawet dobrze zamontowane ekrany akustyczne.

Czy wykorzystanie samochodów elektrycznych na dużą skalę pozwoli ograniczyć problemy z hałasem w naszym otoczeniu? "Takie pojazdy są zdecydowanie bardziej ciche. To jednak może generować inne problemy, związane np. z przemieszczaniem się po mieście osób niewidzących lub niedowidzących, których bezpieczeństwo zależy między innymi od zmysłu słuchu. Dlatego choćby w Japonii, gdzie aut elektrycznych jest zdecydowanie więcej niż w Polsce, montuje się dodatkowe źródła dźwięku - tak, by piesi zwracali na nie uwagę" - mówi prof. Kompała.

Ekspert zwraca uwagę, że w niektórych przypadkach zdecydowanie bardziej uciążliwy może być hałas spowodowany przez pociągi, gdyż ludziom łatwiej jest się przyzwyczaić do dźwięku o stałym natężeniu (np. towarzyszącemu ciągłemu ruchowi samochodowemu). "Bardziej przykry jest hałas typu 'stop and noise', czyli taki, który pojawia się i znika, jaki generują pociągi przejeżdżające obok zabudowań" - opowiada. Ruch na torach jest mniejszy, niż ten drogowy, dlatego ludziom o wiele łatwiej jest odnotować dźwięk przejeżdżającego pociągu. Może on wręcz powodować uciążliwość psychoakustyczną - wybudzać ze snu, irytować i tym samym znacząco wpływać na pogorszenie zdrowia.

Mieszkańcy osiedli sąsiadujących z lotniskami skarżą się czasami na hałas spowodowany samolotami podczas startu lub schodzących do lądowania. Samoloty większość swojej trasy pokonują kilkanaście tysięcy metrów nad ziemią - ich dźwięk jest wtedy ledwie słyszalny i z reguły nie powoduje dyskomfortu. W ocenie eksperta w najbliższym czasie nie należy się spodziewać poprawy sytuacji i rewolucji, jaką oznaczałoby choćby powstanie nowej generacji bardzo cichych silników. "Dokuczliwość hałasu można jednak zmniejszyć, lokalizując porty lotnicze poza miastami. Istotne jest też odpowiednie wytyczenie trasy przelotu samolotu" - mówi.

Z roku na rok na świecie jest coraz więcej źródeł dźwięku, również takiego, który ludzie postrzegają jako hałas. Naukowiec zaznacza, że hałas jest często odczuciem subiektywnym - jest to dźwięk, który przeszkadza danej osobie i stanowi on odczucie indywidualne. "Stajemy się coraz bardziej ekspansywni akustycznie na środowisko i jednocześnie coraz bardziej upośledzeni, jako populacja, pod względem słuchowym. Dlatego Potrzebujemy coraz silniejszych bodźców dźwiękowych, aby reagować, i koło się zamyka" - podsumowuje naukowiec.

20.05.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.