Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Przyszli pacjenci ze słuchawkami w uszach

Jerzy Dziekoński
Medycyna Praktyczna Pediatria 2018/05

– Wyniki badań epidemiologicznych wskazują, że >20% dzieci i młodzieży ma problemy ze słyszeniem, a 1/3 z nich cierpi z powodu szumów usznych stałych lub przemijających – mówi prof. dr hab. n. med. Henryk Skarżyński, dyrektor Światowego Centrum Słuchu Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie.


Prof. dr hab. n. med. Henryk Skarżyński

Jerzy Dziekoński: Czy powszechne słuchanie muzyki przez słuchawki sprzyja pogorszeniu słuchu u dzieci i młodzieży?

prof. dr hab. n. med. Henryk Skarżyński: Wszystko zależy od tego, jakich słuchawek używają i jak głośno słuchają muzyki. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że w tej grupie wiekowej połowa osób zamieszkujących w zamożnych i średniozamożnych krajach była lub jest narażona na działanie dźwięków o niebezpiecznym dla zdrowia poziomie decybeli, płynących z przenośnych urządzeń audio. Kolejne 40% było narażonych na szkodliwy hałas w klubach i barach. Niestety już ponad miliard nastolatków i młodych ludzi jest narażonych na ryzyko uszkodzenia słuchu w wyniku długiego i głośnego słuchania muzyki, zwłaszcza przez słuchawki. Coraz częściej w swojej codziennej praktyce spotykam młodych pacjentów z tzw. pohałasowymi uszkodzeniami słuchu. Badania epidemiologiczne prowadzone przez Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu pokazują, że >20% dzieci i młodzieży ma problemy ze słyszeniem, a 1/3 z nich cierpi z powodu stałych lub przemijających szumów usznych. To pierwszy, bardzo ważny objaw informujący, że w ich uszach dzieje się coś niepokojącego. Badania przesiewowe w kierunku wczesnego wykrywania wad słuchu u 7- i 12-latków wyraźnie wskazują, że pohałasowe ubytki słuchu są częstym zjawiskiem u starszych uczniów.

Jaka jest przyczyna takiego pogorszenia słuchu?

Na hałas jesteśmy narażeni wszyscy, ale najbardziej niebezpieczny jest on dla dzieci i młodych ludzi, ponieważ to właśnie oni najczęściej bywają na koncertach, bawią się w głośnych klubach lub dyskotekach i całymi dniami słuchają muzyki przez słuchawki. Zbyt głośna muzyka zaburza działanie mechanizmu chroniącego słuch przed urazami akustycznymi, który jest nazywany refleksem akustycznym. Alarmujące są także wyniki pilotażowych badań poziomu hałasu w polskich szkołach, które przeprowadziliśmy wspólnie z inżynierami Politechniki Gdańskiej. Wskazują one, że hałas w szkołach przekroczył bezpieczną granicę dla słuchu i zdrowia. W tych pionierskich badaniach wykorzystano multimedialny system monitorowania hałasu, który dzięki bezobsługowej stacji monitorowania zamontowanej w 2 warszawskich szkołach pozwolił ocenić, że natężenie hałasu sięga 110 dB (głównie podczas przerw). A przecież za bezpieczne uznaje się natężenie dźwięku na poziomie 85 dB! Niestety taki hałas już po godzinie pogarsza słuch, co utrzymuje się przez kolejnych 8 godzin i w konsekwencji może doprowadzić do jego trwałego uszkodzenia. Proszę pamiętać, że hałas oddziałuje nie tylko na słuch, ale także na cały organizm człowieka. Zaburzając pracę systemu nerwowego, może wywołać rozdrażnienie, niepokój, nadpobudliwość lub apatię, agresję, uczucie zmęczenia, zaburzenia snu, lęki oraz brak koncentracji. U osób długotrwale narażonych na zbyt głośne dźwięki zwiększa się ryzyko różnych chorób, w tym tych najbardziej niebezpiecznych, bo zagrażających życiu, takich jak choroby układu krążenia (zawał, nadciśnienie). Hałas zakłóca też pracę niemal wszystkich narządów wewnętrznych, obniża ogólną odporność organizmu i przyspiesza naturalne procesy związane ze starzeniem.

Jaka jest charakterystyka (jakich dźwięków i tonów to dotyczy) takiego pogorszenia słuchu?

Pogorszenie słuchu może nastąpić na różnych częstotliwościach, ale najczęściej na poziomie 3–4 kHz. Ma to największy wpływ na pogorszenie rozumienia mowy.

Czy pogorszenie słuchu jest odwracalne?

W trakcie bardzo głośnego koncertu u kilkunastu procent słuchaczy dochodzi do obniżenia progu słyszenia. Większe skutki odczują ci, którzy poza głośną muzyką skorzystali także z używek.
Taki hałas początkowo powoduje odwracalne osłabienie słuchu, mijające po kilku lub kilkudziesięciu minutach tzw. zmęczenie słuchowe, ale następnie wywołuje piski w uszach. Jeśli taki stan powtarza się zbyt często, rozwija się trwały niedosłuch. Po głośnym koncercie warto zatem zapewnić naszym uszom okresowy odpoczynek, a w przypadku ponownej konieczności przebywania w głośnym środowisku, należy zastosować odpowiednie ochronniki. Warto korzystać z ochronników słuchu. Podczas występów gwiazd rocka głośność muzyki dochodzi do 115 dB. Takie natężenie dźwięku nie jest szkodliwe dla słuchu tylko przez pół minuty. Koncerty zwykle trwają kilka godzin, dlatego mogą spowodować jego przejściowe uszkodzenie. Wystarczy zabrać ze sobą ochronniki słuchu. Wbrew obawom nie zniekształcają one ani nie „ucinają” dźwięku, nie zubożają więc doznań muzycznych.

Czy sam człowiek lub jego otoczenie może zauważyć takie pogorszenie słuchu? Po jakim czasie może być ono widoczne?

Nie wszyscy są jednakowo wrażliwi na pohałasowe uszkodzenie słuchu. Istnieją czynniki predysponujące zależne od genów, ogólnego stanu zdrowia i warunków środowiskowych.
Najbardziej wrażliwi na działanie hałasu są młodzi ludzie i małe dzieci. Do grupy ryzyka należą także osoby, u których w rodzinie występują przypadki niedosłuchu, osoby długo przebywające w głośnym otoczeniu, aktualnie chore, leczone lekami potencjalnie uszkadzającymi słuch, cierpiące na stany zapalne uszu, szumy uszne i nadwrażliwość słuchową, a także z niedosłuchem, który w wyniku przebywania w hałasie może się pogłębić.
Niepokojące są skargi zgłaszane przez naszych najbliższych, takie jak: „muszę głośniej nastawiać telewizor”, „nie rozumiem mowy, zwłaszcza w większym gronie osób”, „muszę prosić o powtórzenie urzędnika na poczcie, w banku, sprzedawczynię w sklepie”, oraz gdy dzieci i młodzież nie słyszą poleceń nauczyciela w szkole.

Jakie mogą być pierwsze objawy pogorszenia słuchu?

Szkodliwe działanie hałasu polega na degeneracyjnym zaburzeniu zakończeń nerwu słuchowego, które jest niewykrywalne w standardowych badaniach audiometrycznych. Oznacza to, że próg słyszenia przez długi czas może pozostać niezmieniony. Zmiany w zakresie progu słyszenia można zaobserwować, dopiero gdy dojdzie do znacznej utraty połączeń synaptycznych. W wyniku oddziaływania hałasu zachodzi powolne niszczenie komórek zwoju spiralnego, bez zmian w komórkach słuchowych wewnętrznych i zewnętrznych. Wyniki badań wskazują, że niezależnie od tego, które podtypy neuronów są dotknięte degeneracją w wyniku oddziaływania hałasu, nieodwracalna neurodegeneracja jest powszechnym skutkiem nadmiernej stymulacji akustycznej w uszach, nawet po powrocie progów słyszenia do normy. Konsekwencją tych zmian jest gorsze rozumienie mowy w trudnych warunkach akustycznych, reorganizacja kory słuchowej, pojawienie się szumów usznych oraz powstawanie nadwrażliwości słuchowej. Należy zatem pamiętać, że pod pozorem normalnej czułości progowej w uchu narażonym na hałas może się ukrywać trwająca dłuższy czas dramatyczna neurodegeneracja. Ciągła, długoczasowa ekspozycja na hałas jest zatem o wiele bardziej niebezpieczna niż dotychczas zakładano.
Pierwsze objawy pogarszania się słuchu mogą być w takich sytuacjach zauważalne na przykład podczas zwykłego przeziębienia i są kojarzone nie z hałasem, ale z chorobą. Początkowym objawem może być gorsze rozumienie mowy lub szum w jednym lub obu uszach.

12.07.2019
strona 1 z 2

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta