Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

He Jiankui dumny z badań nad modyfikacją genów dzieci

Z Kantonu Andrzej Borowiak

Chiński naukowiec He Jiankui, który wywołał kontrowersje twierdzeniem, że zmodyfikował geny urodzonych niedawno bliźniaczek, wyraził dumę ze swojej pracy, przemawiając w środę do ok. 700 osób na konferencji w Hongkongu poświęconej inżynierii genetycznej.


Fot. Pixabay.com

"W związku z tą sprawą czuję się dumny" - powiedział He w czasie konferencji na temat edycji genów ludzkich. Wspomniał o "potencjalnej" drugiej ciąży w ramach prowadzonego przez siebie badania, wyjaśniając, że jest ona w bardzo wczesnym stadium i nie wiadomo, czy się utrzyma.

"Badanie zostało zgłoszone do czasopisma naukowego do oceny" - oświadczył, nie precyzując, jakie to czasopismo. Zaznaczył również, że uczestnicy jego badań wyrazili na to świadomą zgodę.

He potwierdził, że Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen, gdzie jest zatrudniony, nie wiedział o jego pracy. Uczelnia opublikowała niedawno komunikat, w którym odcięła się od działalności He, określając ją jako "poważne naruszenie etyki i standardów akademickich".

W tym tygodniu w filmie opublikowanym w internecie He poinformował, że w Chinach urodziły się pierwsze na świecie dzieci, których geny zmodyfikowano przy użyciu metody CRISPR/Cas9. Urodzone w listopdzie bliźniaczki określił pseudonimami Lulu i Nana. Zmiana miała polegać na usunięciu genu CCR5, co w założeniu ma im zapewnić odporność na zakażenie wirusem HIV.

Twierdzenia He wywołały poruszenie w środowisku akademickim, a część uczonych określała jego działania jako eksperymenty na ludziach lub nową formę eugeniki. Wątpliwości wynikają m.in. z tego, że modyfikacja miała być dokonana w embrionach, w związku z czym wszelkie zmiany i ewentualne uszkodzenia mogłyby być przekazywane potomstwu.

Na konferencji He przeprosił za to, że informacje o jego badaniach "nieoczekiwanie wyciekły", zanim mogły zostać zaprezentowane naukowcom i przez nich zweryfikowane. Odrzucił również oskarżenia o prowadzenie tych badań w tajemnicy, mówiąc, że utrzymywał kontakty ze światem naukowym przez ostatnie trzy lata.

Moderator konferencji w Hongkongu Robin Lovell-Badge poinformował, że organizatorzy imprezy nie wiedzieli o sprawie, zanim została ona w tym tygodniu nagłośniona.

Po ogłoszeniu informacji o narodzinach bliźniaczek chińskie władze medyczne wyraziły "głębokie zaniepokojenie" i wszczęły dochodzenie w sprawie badań He. Wiceminister nauki i technologii Xu Nanping powiedział dziennikarzom, że jest "bardzo zszokowany" twierdzeniami He i dodał, że tego rodzaju eksperymenty są w Chinach nielegalne od 2003 roku.

"Wciąż nie wiemy, czy (informacja o) tych badaniach jest prawdziwa, czy nie. Jeśli jest prawdziwa, z całą pewnością są one w Chinach zakazane" - powiedział.

Działalność He potępiła w liście otwartym grupa blisko 120 naukowców, w większości z Chin. "Prowadzenie eksperymentów bezpośrednio na ludziach można tylko określić jako szalone. (...) Puszka Pandory została otwarta" - napisano w dokumencie opublikowanym przez chiński portal Pengpai Xinwen.

Podobne zastrzeżenia zgłaszali również naukowcy zagraniczni. "Jeśli to prawda, ten eksperyment jest potworny" - ocenił specjalista w dziedzinie etyki medycznej z Uniwersytetu Oksfordzkiego. To "eksperyment na ludziach, którego nie da się obronić moralnie ani etycznie" - wskazał ekspert z zakresu inżynierii genetycznej z Uniwersytetu Pensylwanii i redaktor czasopisma genetycznego Kiran Musunuru.

Na filmie zamieszczonym w internecie He oświadczył, że jego zdaniem inżynieria genetyczna "jest i powinna pozostać technologią leczniczą". "Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. To powinno być zakazane" - zaznaczył.

Naukowiec twierdzi, że wyniki jego badań mogą pomóc milionom osób obarczonych chorobami genetycznymi. Ogłosił, że zamierza monitorować dzieci przez 18 lat, a także później, jeśli wyrażą na to zgodę.

Data utworzenia: 29.11.2018
He Jiankui dumny z badań nad modyfikacją genów dzieciOceń:
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?