Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Wywiad, który wywołał burzę

GK / DoRzeczy, Tygodnik Powszechny, PTP

– Część osób chorych martwi się sytuacją w kraju w sposób nierealistyczny. Są zarażeni medialnie. Naoglądali się i im zaszkodziło – powiedział dr hab. Łukasz Święcicki, ordynator Oddziału Chorób Afektywnych Instytutu Psychiatrii i Neurologii, w rozmowie z Łukaszem Zboralskim zatytułowanej „Symptomy obłędu udzielonego”. Wywiad ukazał się 15 maja w tygodniku "Do Rzeczy", zapowiedziany na okładce nagłówkiem "PiS-obłęd. Jak miliony Polaków wpadły w jego sidła", i wywołał burzę. Także wśród psychiatrów.

Fragment okładki "Do Rzeczy" zapowiadającej wywiad z dr. hab. Łukaszem Święcickim

- Jest coś takiego jak obłęd udzielony, z francuskiego – folie a deux. Czyli stan, w którym innym osobom udziela się urojeniowy pogląd na sytuację. I rzeczywiście wydaje mi się, że teraz coś takiego obserwuję. Mam wrażenie, że to co się dzieje z KOD, co jakiś czas przejawia takie symptomy obłędu udzielonego - stwierdził na łamach „Do Rzeczy” dr Święcicki.

– Gdyby takie „diagnozy” formułował domorosły psycholog, nie warto byłoby w ogóle zwracać na nie publicznie uwagi. Problem w tym, że wychodzą one z ust praktykującego lekarza-psychiatry, profesora i ordynatora kliniki - skomentował na łamach "Tygodnika Powszechnego" ks. dr Jacek Pusak SJ, adiunkt w Katedrze Psychopatologii i Psychoprofilaktyki Akademii Ignatianum w Krakowie.

– Psychiatrzy, podobnie jak przedstawiciele innych zawodów, mają swoje preferencje polityczne. Bez względu jednak na nie obowiązuje ich pewien kodeks deontologiczny, także w sytuacji publicznych wystąpień. Prof. Święcicki go zszargał, nie tylko diagnozując publicznie niektórych polityków na podstawie ich wyrywkowych wypowiedzi – z którymi przecież prywatnie nie musi się zgadzać ani jako psychiatra, ani obywatel – ale obrażając Polaków mających odmienne zdanie od niego - dodaje ks. Prusak.

List otwarty psychiatrów

Nasza redakcja otrzymała list otwarty podpisany przez 22 psychiatrów oburzonych wypowiedziami swojego kolegi. Oto jego treść:

Nie odnosimy się tutaj do jego poglądów politycznych, ale niepokoi nas używanie autorytetu profesora medycyny do prezentowania postawy całkowicie niezgodnej z etyką lekarską. Profesor Święcicki wyraźne podkreśla, że wypowiada się jako lekarz, psychiatra, który „niestety nie jest profesorem całego narodu”. Zdjęcie pokazuje go w fartuchu lekarskim podkreślając, w jakiej roli udziela wywiadu. Nie mamy nic przeciwko temu, żeby pan Święcicki wyrażał swoje poglądy polityczne, ale nie zgadzamy się na używanie języka psychiatrii w służbie doraźnych celów politycznych, gdyż chcielibyśmy żeby lekarz był nadal zawodem powszechnego zaufania społecznego. Leczymy wszystkich pacjentów niezależnie od ich światopoglądu.

Psychiatra nie może diagnozować osób na podstawie pojedynczych wypowiedzi, nieetyczne jest także diagnozowanie osób, które nie zgłosiły się celem otrzymania diagnozy. Szczególnie w sytuacji kiedy są to osoby publiczne, wymienione z imienia i nazwiska. Jako nauczyciele akademiccy przykładamy szczególną wagę w procesie nauczania naszych studentów do tego, że diagnoza jest skomplikowanym procesem i wszelkie „pójście na skróty” jest nie tylko nienaukowe, ale też nieetyczne. Profesor Święcki w sposób niefrasobliwy określa objawy i stawia diagnozy osobom, o których sam mówi, że ich nie badał. Potwierdza tym samym negatywny stereotyp psychiatry jako osoby, która dopatruje się psychopatologii u zdrowych osób.

Szokujące są opisy rozmów, które pan profesor prowadzi z pacjentami w gabinecie. Pisze wprost, że wykorzystuje swój autorytet, żeby przekonać pacjenta do swoich poglądów politycznych. Jest to dla nas niepokojące, gdyż podstawą relacji z pacjentem jest szanowanie jego poglądów, a gabinet psychiatry powinien być miejscem zrozumienia świata pacjenta, a nie dyskusji światopoglądowych.

Bardzo niepokojący jest także ton, z jakim profesor Święcicki odnosi się do stosowania elektrowstrząsów, sugerując, ze mogłyby być używane w celu zmiany poglądów politycznych u jego przeciwników. Wiadomo, że elektrowstrząsy mają za sobą ponurą historię używania jako środka karzącego w radzieckich „psychuszkach” i żartowanie z tego procederu jest dalece niestosowne. Komponuje się z tym zresztą dobrze okładka pokazująca szeregi osób w kaftanach bezpieczeństwa – kolejnym symbolu przemocy psychiatrycznej.

List ten kierujemy przede wszystkim do naszych obecnych i przyszłych pacjentów. Przepraszamy za wypowiedzi naszego kolegi, odcinamy się od nich i uspokajamy, że zdecydowana większość psychiatrów nie diagnozuje na podstawie wypowiedzi prasowych, nie traktuje swoich gabinetów jako miejsca agitacji politycznej i nie zamierza mieszać swojej roli lekarza z rolą działacza politycznego.

profesor Jerzy Aleksandrowicz, specjalista psychiatra
profesor Jacek Bomba, specjalista psychiatra
profesor Bogdan de Barbaro, specjalista psychiatra
Celina Brykczyńska, specjalista psychiatra
dr n med. Paweł Holas, specjalista psychiatra
dr n med. Antoni Jakubczyk, specjalista psychiatra
dr hab. n med. Andrzej Jakubczyk, specjalista psychiatra
dr n med. Aneta Kalisz, specjalista psychiatra
dr n med. Aleksandra Krasowska, specjalista psychiatra
profesor Irena Krupczyk – Matuszczyk, specjalista psychiatra
dr n med. Maciej Matuszczyk, specjalista psychiatra
profesor Irena Namysłowska, specjalista psychiatra
dr n med. Magdalena Namysłowska, specjalista psychiatra
dr hab. n med. Tadeusz Nasierowski, specjalista psychiatra
Ewa Niezgoda, specjalista psychiatra
Kama Pierzgalska, specjalista psychiatra
dr hab. n med. Maciej Pilecki, specjalista psychiatra
dr n med. Tadeusz Piotrowski, specjalista psychiatra
dr hab. n med. Katarzyna Prot – Klinger, specjalista psychiatra
dr n med. Krzysztof Szwajca, specjalista psychiatra
Aleksandra Wieczorek, lekarz medycyny
profesor Marcin Wojnar, specjalista psychiatra
dr n med. Cezary Żechowski, specjalista psychiatra

Oświadczenie PTP

20 maja oświadczenie w sprawie wywiadu prof. Święcickiego wydał Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Oto jego treść:

ZG PTP nigdy nie kwestionuje prawa obywatela do własnych poglądów politycznych, zagwarantowanego konstytucyjnie. ZG PTP jest towarzystwem naukowym i nie zajmuje się ocena wyrażania sympatii politycznych. Uważa natomiast, że psychiatra nie powinien publicznie czynić aluzji do psychopatologii komentując poglądy polityczne czy sympatie partyjne innych osób, sprzeczne z własnymi poglądami. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy psychiatra wykorzystując swoją wiedzę, doświadczenie, a także stanowisko, czyli występując w roli autorytetu, w sposób nieuprawniony (tzn. bez uprzedniego osobistego badania) wypowiada się na temat osoby lub grupy osób, która ma inne - niż on sam – poglądy polityczne, a której przypisuje on brak równowagi psychicznej. Publiczne używanie wobec osób o odmiennych poglądach określenia, cyt. „to chore, to graniczy z psychozą” albo imputowanie, że grupa osób o odmiennych poglądach politycznych cyt. „…przejawia takie symptomy obłędu udzielonego” jest nieuprawnione i nie licuje z godnością lekarza psychiatry, samodzielnego pracownika naukowego. Zdaniem ZG PTP, absolutnie niedopuszczalne jest sugerowanie, że wobec prezentującej odmienne poglądy polityczne grupy osób można zastosować leczenie (cyt: „najlepsze byłyby elektrowstrząsy”).

Polskie Towarzystwo Psychiatryczne od wielu lat zwalcza stygmatyzację osób cierpiących na zaburzenia psychiczne. Stygmatyzacja ta przejawia się m.in. w traktowaniu takich osób jako gorszych, dziwnych, niezrozumiałych i na etykietowaniu ich, ale także na imputowaniu zaburzeń psychicznych osobom o odmiennych poglądach. Nie jest dopuszczalne, aby psychiatra korzystając z przewagi, jaką daje mu wiedza medyczna i doświadczenie, używał tych dóbr w celu publicznego demonstrowania swych antypatii albo pozwalał na to dziennikarzowi.

Oczekujemy, że Kolega Święcicki wycofa się ze swoich stwierdzeń, zamieszczonych w cytowanym wywiadzie, a dotyczących sugestii, iż osoby o odmiennych - od jego - poglądach politycznych cechuje brak równowagi psychicznej.

Odpowiedź psychiatry

Jeszcze 20 maja oświadczenie wydał sam dr hab. Łukasz Święcicki. Oto ono:

Nie zgadzam się z doborem okładki i śródtytułów dokonanych przez Redakcję pisma, na dobór ten nie miałem żadnego wpływu, a moim zdaniem sugeruje on zupełnie nietrafnie moje intencje. Nie było moją intencją twierdzenie, że osoby o innych poglądach politycznych są chore psychicznie. W żadnym wypadku nie sugerowałem, aby osobom o innych poglądach wykonywać elektrowstrząsy. Nie uważam także, że lekarze, a zwłaszcza psychiatrzy, powinni wpływać na poglądy polityczne swoich pacjentów – jestem od tego jak najdalszy. Jedynym celem mojej wypowiedzi było zwrócenie uwagi na to, że niektóre nieodpowiedzialne wypowiedzi polityków mogą wywierać zły wpływ na osoby o wrażliwej psychice. Uważam również, że w Polsce nie można mówić ani o stanie wojennym, ani o zagrożeniu demokracji. Jeśli, nie ze swojej winy, zostałem źle zrozumiany, to przepraszam wszystkich, których moja wypowiedź mogła urazić, zwłaszcza pacjentów i kolegów psychiatrów. Jeszcze raz zwracam uwagę, że nie miałem żadnego wpływu na – niewłaściwą moim zdaniem – formę przedstawienia wywiadu. W swojej notce autoryzacyjnej wyraźnie zaznaczyłem, że chcę uniknąć jakiegokolwiek diagnozowania psychiatrycznego.

24.05.2016
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?