×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Diabetologia – optymizm z odrobiną dziegciu

Sejm

Jesteśmy z Ministerstwem Zdrowia w stałym dialogu, czego przez lata nie było – stwierdził prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Cukrzycy. Dodał, że „dużym grzechem zaniechania” jest sposób wykorzystania środków z opłaty cukrowej.

Fot. iStock.com

  • Nie chodzi tylko o to, żeby refundować to, co nowe, ale weryfikować też dotychczasowe refundacje – powiedział prof. Leszek Czupryniak
  • My na monitorowanie patrzymy jak na leczenie. Jeżeli jakieś działanie prowadzi do poprawy wyników leczenia, a samo monitorowanie to robi, to jest to także lek – dodał
  • Mateusz Oczkowski, naczelnik Wydziału Refundacyjnego Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w MZ, stwierdził, że drugie półrocze tego roku to będzie rewolucja dla farmakoterapii cukrzycy
  • Zespół stopy cukrzycowej jest kompletnie niezagospodarowany – podkreślił prof. Krzysztof Strojek

Nie tylko refundować, ale też weryfikować

Na temat priorytetów w diabetologii mówiono 3 sierpnia br. podczas 11. posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Cukrzycy. Współpracę z resortem zdrowia podsumował prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Jesteśmy z ministerstwem w stałym dialogu, czego przez lata nie było. Cukrzyca nie istniała, patrzono na nią przez pryzmat 3 mln chorych i myślenia, że jakikolwiek wydatek w tym zakresie położy budżet całej ochrony zdrowia – stwierdził. Podkreślił, że pozytywne działania ministerstwa zostały niejako „wymuszone” postępem nauki. Dostęp pacjentów w Polsce do farmakoterapii na poziomie refundacji ocenił na poziomie 50-60% tego, „co jest średnią europejską”. – Trzy lata temu to było zero. Wszystko co nowe było kompletnie nierefundowane – dodał.

Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, stwierdziła, że w Polsce dostęp do insulin jest bardzo dobry, a ceny w refundacji są „znośne”. Zaznaczyła jednak, że nie wszystkie insuliny są refundowane dla wszystkich osób z cukrzycą. Podała przykład długo działających analogów insulin, które dla osób z cukrzycą typu 2 są refundowane pod bardzo zasadniczymi obostrzeniami, które, jak zaznaczyła, nie odpowiadają aktualnej wiedzy medycznej. – Polskie Stowarzyszenie Diabetyków wnioskuje o to, aby wszystkie rodzaje insulin były w miarę możliwości dostępne dla wszystkich pacjentów – podsumowała.

Podczas posiedzenia poruszono również temat refundacji flozyn i inkretyn. Melania Brzozowska z NFZ poinformowała, że w przypadku flozyn nastąpił wzrost środków przeznaczanych na refundację z 40 mln w 2020 r. do 70 mln w 2021 r., a w przypadku leków inkretynowych – z 11 mln w 2020 r. do 34 mln w 2021 r. Mateusz Oczkowski, naczelnik Wydziału Refundacyjnego Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w MZ, potwierdził, że od 1 września zostanie dodanych nowych 7 cząsteczko-wskazań w zakresie cukrzycy dla trzech grup lekowych – analogów GLP-1, flozyn oraz inhibitorów DPP-4. Zostaną również złagodzone kryteria uprawniające do refundacji analogów GLP-1 – wskaźnik BMI powyżej 35 zostanie obniżony do 30, a poziom hemoglobiny glikowanej uprawniający do refundacji – z 8 proc. do 7,5. – Drugie półrocze tego roku to będzie rewolucja dla farmakoterapii cukrzycy. Praktycznie wyczerpiemy pełen potencjał wniosków refundacyjnych, które dotyczą diabetologii – stwierdził. Prof. Czupryniak dodał, że „prawie wszystkie zgłaszane propozycje” dotyczące refundacji zostały przyjęte. – Zastosowanie tych terapii zaoszczędzi kolosalne kwoty w dłuższej perspektywie. (…) Może w ciągu paru lat zmienić paradygmat leczenia i jakościowo zmienić cały proces podejścia do leczenia cukrzycy typu 2, może nie do tego stopnia, że wyeliminujemy insulinę, ale będzie stosowana dużo rzadziej – stwierdził.

Prof. Czupryniak podkreślił, że „nie chodzi tylko o to, żeby refundować to, co nowe, ale weryfikować też dotychczasowe refundacje”. Dodał, że należałoby przyjrzeć się lekom, które są refundowane od dekad, a de facto tracą swoją rolę w leczeniu albo ich refundacja ma charakter iluzoryczny. Podał m.in. przykład metforminy, podstawowego leku wykorzystywanego w leczeniu cukrzycy typu 2, przyjmowanego przez prawie 1 mln osób w Polsce, który w wyniku refundacji kosztuje 4,5 zł zamiast 7 zł. – To jest taniej o jeden bilet autobusowy, ale w skali roku koszt jego refundacji wynosi 120 mln zł – dodał. Odniósł się również do kosztów refundacji pasków do glukometrów, które wynoszą 600 mln zł rocznie. – Nie mamy wątpliwości, że duża część tych pasków jest marnowana. Refundacja została wprowadzona 10 lat temu. To też jest pewien rezerwuar finansowy, po który można by sięgnąć – dodał prof. Czupryniak.

Krok od sztucznej trzustki

Na temat refundacji pomp insulinowych wypowiedziała się Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków. Przypomniała, że są one refundowane w Polsce dla osób z cukrzycą typu 1 poniżej 26. roku życia i od wielu lat postulowane jest rozszerzenie refundacji na osoby dorosłe. – Cukrzyca nie mija z wiekiem, a osoby, które „wychowują się” na pompach insulinowych, mają problem z przestawieniem się na inny rodzaj leczenia – stwierdziła. W złożonej w Ministerstwie Zdrowia Karcie Problemu Zdrowotnego znajduje się postulat, aby przynajmniej te osoby, które z refundacji pomp korzystały, miały możliwość kontynuacji leczenia (ok. 1 tys. osób rocznie). Jej stanowisko poparł prof. Czupryniak. – Temat pomp ściśle wiąże się z monitorowaniem glikemii, w tej chwili jest minimalna liczba pacjentów, którzy stosują pompy, a nie stosują systemu monitorowania tylko glukometr. Jesteśmy o krok od sztucznej trzustki, od tego, żeby chory wyłączył myślenie, a pompa sama decydowała o podaniu insuliny – dodał.

Podczas posiedzenia komentowano również zmiany w refundacji, które przewiduje projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie. Zgodnie z projektem dorośli pacjenci chorujący na cukrzycę i stosujący intensywną insulinoterapię, w tym kobiety w ciąży oraz osoby niewidome z cukrzycą leczone insuliną, będą mieli większy dostęp do systemów monitorowania glikemii typu flash. Anna Śliwińska podkreśliła, że zmiany zaproponowane w projekcie ucieszyły pacjentów, ponieważ dostęp do urządzeń dla chorych na intensywnej insulinoterapii ma być bardzo szeroki – niezależny od typu cukrzycy i wieku. – Wyszczególnione są też grupy pacjentów niewidomych, o co bardzo prosiliśmy (…). Kryteria dla tej grupy będą jeszcze łagodniejsze, bo wystarczy, że są na insulinie, nie muszą być na intensywnej insulinoterapii – dodała. Według Śliwińskiej w projekcie zabrakło rozwiązań dotyczących dostępu do systemów ciągłego monitorowania glikemii, na których regularny zakup większość pacjentów nie może sobie obecnie pozwolić.

– My na monitorowanie patrzymy jak na leczenie. Jeżeli jakieś działanie prowadzi do poprawy wyników leczenia, a samo monitorowanie to robi, to jest to także lek – stwierdził prof. Czupryniak. Powołał się na czeskie badanie sprzed kilku lat, 3-letnią obserwację pacjentów z cukrzycą typu 1, którzy przyjmowali zastrzyki albo stosowali pompę insulinową – część z nich stosowała glukometry, a część system ciągłego monitorowania glikemii. Z badania wynikało, że dla poprawy zdrowia chorych mniej istotny był sposób przyjmowania insuliny, a znacznie istotniejszy sposób jej monitorowania. Zaznaczył, że na Zachodzie i w wielu krajach naszego regionu monitorowanie jest bezpłatne dla pacjentów z cukrzycą typu 1. Ocenił, że po wejściu w życie rozporządzenia, dostęp do systemów monitorowania glikemii będzie w Polsce na poziomie 40–50% tego, co jest na Zachodzie.

Odrobina dziegciu

Na temat trudno gojących się ran i zespołu stopy cukrzycowej mówił prof. Krzysztof Strojek, konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii. – Muszę trochę dziegciu włożyć do tego optymizmu, który zapanował dzięki decyzjom rządzących dotyczących refundacji i nowoczesnego leczenia cukrzycy. Zespół stopy cukrzycowej jest kompletnie niezagospodarowany – stwierdził.

Liczba amputacji w przebiegu zespołu stopy cukrzycowej wzrosła – w 2012 r. wynosiła 5,8 tys., a w 2020 r. 7,3 tys. Prof. Strojek dodał, że redukcja tej liczby jest możliwa przez wdrożenie odpowiedniego programu opieki nad chorymi z owrzodzeniami w przebiegu zespołu stopy cukrzycowej. Obecnie takiego zintegrowanego programu opieki jednak nie ma, istnieją pojedyncze poradnie, ale problemem jest niski poziom finansowania świadczeń. Jak dodał, istnieje również program Kompleksowego Leczenia Ran Przewlekłych, jednak spośród 1,6–2 tys. osób objętych programem, tylko 10% stanowią osoby z zespołem stopy cukrzycowej. W Karcie Problemu Zdrowotnego złożonej w resorcie zdrowa prof. Strojek zaproponował wyłączenie zespołu stopy cukrzycowej z tego programu i stworzenie osobnego programu. – Niestety karta zalega w ministerstwie, i nie wiem, czy jest procedowana i jakie ministerstwo ma zamiary względem niej – dodał.

Prof. Leszek Czupryniak podkreślił, że modele leczenia pacjentów z zespołem stopy cukrzycowej funkcjonują dobrze m.in. w Niemczech, Wlk. Brytanii, krajach Beneluksu czy państwach skandynawskich. Duże środki są tam przeznaczane na leczenie ambulatoryjne, a nie szpitalne. Podkreślił, że przy leczeniu chorych z zespołem stopy cukrzycowej potrzebna jest współpraca m.in. diabetologa, chirurga naczyniowego, radiologa naczyniowego, ortopedy i dermatologa. Pacjenci potrzebują też dopasowanego obuwia. – To jest system naczyń połączonych – nie ma finansowania, jednostki nie są zainteresowane, to lekarze nie będą tego robić i kończy się amputacjami – stwierdził. Zaznaczył, że pacjenci powinni być edukowani, aby nie dochodziło do owrzodzeń. Wspominał o wprowadzonym w trzech niemieckich landach programie edukacji pacjentów w zakresie pielęgnacji stóp, w wyniku którego w ciągu 4 lat liczba amputacji spadła o 90%.

Przedstawiciel MZ Michał Dzięgielewski stwierdził, że problemem programów leczenia ran przewlekłych jest ich złożoność. – Jako MZ mamy skłonność do tworzenia dość rozbudowanych modeli, które potem trudno się wdraża w życie – dodał. Jego zdaniem wprowadzenie odrębnego programu, postulowanego przez prof. Strojka, spowoduje problemy z ogłoszeniem nowych postępowań i dodatkowo skomplikuje sytuację. Dodał, że potrzebna jest raczej modyfikacja jednego z programów Kompleksowego Leczenia Ran Przewlekłych (KLRP2).

Dzięgielewski podkreślił również, że sytuacja pacjentów z cukrzycą poprawi się dzięki reformie w POZ. Od 1 października planowane jest wprowadzenie bardziej rozbudowanego programu kompleksowego prowadzenia poszczególnych chorób. Jeden z bloków poświęcony będzie pacjentom z cukrzycą i chorobami serca. Każdy pacjent z rozpoznaną cukrzycą, który jest na liście aktywnej u danego lekarza, raz w roku będzie mógł być poddany kompleksowej wizycie, na której zostanie opracowany indywidualny plan opieki medycznej, zawierający m.in. badania kontrolne, porady edukacyjne i umożliwiający także konsultacje ze specjalistą w dwóch trybach – wizyty pacjenta u specjalisty lub konsultacji lekarz-lekarz. Dodał, że NFZ zobowiązał się także do wprowadzenia produktów związanych z leczeniem ran przewlekłych przez pielęgniarki w domu pacjenta.

Pieniądze we wspólnym worku

O wykorzystaniu środków pochodzących z opłaty cukrowej mówił prof. Leszek Czupryniak. – Opłata cukrowa jest dużym grzechem zaniechania, który w tej chwili się dzieje – stwierdził. Z opłaty cukrowej miały być wygenerowane 3 mld zł, uzyskano 1,6 mld zł, co – jak ocenił specjalista – jest i tak „kolosalną kwotą”. – Na refundację wszystkich leków w cukrzycy jest wydawane ok. 1,1 mld zł. (…) Za to można by zrealizować wszystko to, o czym tu mówimy i jeszcze by zostało – dodał. Poinformował, że również w tym roku zyski z opłaty cukrowej szacowane są na ok. 1,7 mld zł.

Według prof. Czupryniaka w ministerstwie nie poświęcono dostatecznej uwagi temu, w jaki sposób wykorzystać środki z opłaty cukrowej. – Dzieje się to, czego się obawialiśmy od początku. Pieniądze trafiają do wspólnego worka i idą na potrzeby, jakie ma NFZ. Dobrze, że w ogóle idą na zdrowie. (…) Tych pieniędzy starczyłoby na szereg elementów walki z otyłością i cukrzycą – podkreślił. Jego zdaniem należałoby powołać grupę ekspercką, która zaproponuje rozwiązania w tym zakresie dla ministerstwa. – Mamy pieniądze, czas płynie i nie pojawiają się żadne konkretne rozwiązania. (…) Trzeba się zastanowić nad projektem działań 10-letnich, a w tym jesteśmy słabi. (…) Mamy drugi rok obowiązywania tej ustawy i pieniądze tegoroczne powinny być już wydane w sposób sensowny i dokładnie celowo na prewencję i walkę z otyłością i cukrzycą.

26.08.2022
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Zbiórka dla szpitali w Ukrainie!
Poradnik świadomego pacjenta