W Polsce wciąż brakuje ginekologów dziecięcych, a dostęp do specjalistycznej opieki jest ograniczony. Prof. Agnieszka Drosdzol-Cop wyjaśnia, kiedy dziewczynka powinna trafić do takiego specjalisty, jakie objawy wymagają pilnej diagnostyki i dlaczego edukacja zdrowotna ma kluczowe znaczenie.
Prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-CopJerzy Dziekoński: Jak dużo dziewcząt jest hospitalizowanych na Pododdziale Ginekologii Dziecięcej w Szpitalu Zakonu Bonifratrów?
Prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop: Zacznijmy od tego, że nasza placówka jest pierwszym ośrodkiem w Polsce, który w 2021 roku uzyskał akredytację International Federation of Pediatric and Adolescent Gynecology (FIGIJ) i może szkolić ginekologów dziecięcych.
Pododdział Ginekologii Dziecięcej i Dziewczęcej powołano w Szpitalu Zakonu Bonifratrów w Katowicach w ramach Katedry i Kliniki Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Średnio na pododdziale hospitalizowanych jest 4–5 dziewcząt dziennie. Obecnie mamy 5 pacjentek. W okresie świątecznym trafiły do nas 3 dziewczynki z krwawieniem młodocianych i 2 z dolegliwościami bólowymi. Jedna wymaga usunięcia torbieli jajnika, a u drugiej dolegliwości bólowe ustąpiły, dlatego została wypisana do domu z zaleceniem dalszej obserwacji.
Jakie są najczęstsze przyczyny hospitalizacji?
Połowę naszych pacjentek przyjmujemy w stanach ostrych, najczęściej z powodu krwawienia lub dolegliwości bólowych. Drugą połowę stanowią przyjęcia planowe, najczęściej dziewczynek przygotowanych wcześniej do zabiegu operacyjnego.
Jakie są to najczęściej zabiegi?
Najczęściej wykonujemy zabiegi laparoskopowe z powodu łagodnych zmian jajników – torbieli lub potworniaków. Zdarzają się również zmiany o granicznej złośliwości oraz – bardzo rzadko – złośliwe. Od 2021 roku leczyliśmy 4 dziewczynki z rakiem jajnika – wszystkie w wieku 14 lat. Jest to choroba kobiet dojrzałych i prawie nigdy nie występuje u dziewcząt. Dla młodego wieku typowe są zmiany o charakterze guzów gonadalnych i germinalnych. Pierwszy rak jajnika, z jakim się zetknęliśmy, był czwartym opisanym przypadkiem na świecie. W aspekcie zmian nowotworowych współpracujemy z Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach i panią prof. Agnieszką Mizią-Malarz, która jest Kierownikiem Katedry Hematologii i Onkologii Dziecięcej.
Podsumowując, 90–95% zabiegów dotyczy zmian łagodnych. Zmiany złośliwe stanowią 5–10% przypadków, w tym pojedyncze przypadki to nowotwory nabłonkowe jajnika (raki). Takich zmian wcześniej w ogóle nie obserwowaliśmy. Kiedy zdiagnozowaliśmy pierwszy przypadek, onkolodzy dziecięcy nie mieli w ogóle przygotowanego algorytmu postępowania w takich sytuacjach. Dziewczynkę konsultowano w ramach współpracy międzynarodowej i dopiero po konsultacji podjęto decyzję o leczeniu – po chirurgicznym usunięciu guza rozpoczęto chemioterapię (taką jak u kobiet dojrzałych). W ten sposób wytyczono ścieżkę postępowania w kolejnych przypadkach.
Istotną część naszej pracy stanowią także zabiegi potwierdzające i usuwające zmiany w endometriozie.
Często wykonujemy również operacje związane z wrodzonymi wadami narządu rodnego – począwszy od niedrożności błony dziewiczej, poprzez przegrody pochwy, zdwojenia narządu rodnego, zespół OHVIRA, po szczątkowy róg macicy niekomunikujący się z czynnym endometrium.
Jakie objawy mogą wskazywać na nowotwory złośliwe układu rodnego u małoletnich pacjentek? Kiedy kierować je do ośrodków ginekologii dziecięcej?
Wszystkie zmiany złośliwe, które leczyliśmy w naszym ośrodku, charakteryzowały się bardzo szybkim tempem wzrostu. I to jest na pewno najbardziej niepokojąca cecha.
W jednym przypadku wielkość guza dorównywała wielkości donoszonej ciąży. Musieliśmy wykonać długie nacięcie, sięgające od spojenia łonowego do wyrostka mieczykowatego mostka, żeby w ogóle, nie naruszając ciągłości torebki guza, wydostać go na zewnątrz. Tydzień przed operacją, kiedy wykonano rezonans magnetyczny w celu potwierdzenia, że zmiana nie nacieka dużych naczyń i nie mamy kolizji z moczowodem, guz był mniejszy o 7 cm. O tyle urósł zaledwie w ciągu 7 dni. Na szczęście zmiana miała charakter granicznej złośliwości, czyli leczenie zakończono na etapie chirurgii. Dziewczynkę wyleczono. Cały czas pozostaje pod kontrolą Poradni Onkologicznej w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka oraz Poradni Ginekologii Dziecięcej i Dziewczęcej w naszym ośrodku.
Czy dziewczynki przebywające na oddziale kobiecym z reguły życzą sobie obecności matki, czy raczej są traktowane jak pacjentki dorosłe?
Aż 99% dziewcząt, czasem nawet po ukończeniu 18. roku życia, przebywa na oddziale razem z mamą. Dzięki temu pacjentki czują się bardziej komfortowo i pewniej. W miarę naszych możliwości staramy się zapewnić mamom dogodne warunki. Jesteśmy w trakcie remontu i chcemy wyodrębnić część, która będzie przeznaczona tylko dla dzieci. Logistycznie próbujemy ułożyć łóżka tak, aby hospitalizowane dziewczynki znajdowały się na jednej sali ze swoimi mamami.
Czy jest formalna, odrębna specjalizacja z ginekologii dziecięcej?
Formalnie w Polsce nie ma specjalizacji, podspecjalizacji, a nawet umiejętności z ginekologii dziecięcej. Nie jesteśmy w tej kwestii jednak odosobnieni, bo podobnie jest w wielu krajach na całym świecie. Posiłkujemy się więc międzynarodowym egzaminem specjalizacyjnym FIGIJ, który po odbyciu szkolenia, złożeniu dokumentacji i przejściu postępowania kwalifikacyjnego zdaje się w języku angielskim przed komisją składającą się z reguły ze światowej sławy ginekologów dziecięcych. Egzamin najczęściej odbywa się przy okazji międzynarodowych konferencji.
Ile osób w Polsce zdało ten egzamin?
Do niedawna było to 5 osób, ale w ciągu ostatnich lat liczba ta co najmniej się podwoiła. Kilka kolejnych osób, które kształciły się w naszym ośrodku, podejdzie do egzaminu w czerwcu 2026 roku podczas konferencji w San Francisco.
Czy to wystarczy na potrzeby pacjentek w naszym kraju?
Niestety nie. Jak wspomniałam, terminy są odległe. W moim gabinecie, w którym przyjmuję 2 razy w tygodniu, najbliższe wolne terminy są w czerwcu.
Co zatem zrobić, jeżeli do pediatry trafi dziewczynka, której objawy będą wskazywać na problemy ginekologiczne? Do kogo pediatra powinien skierować taką pacjentkę?
Do ginekologa dziecięcego. Na Śląsku mamy kilka poradni oferujących takie świadczenia w ramach kontraktu z NFZ. Jeżeli sprawa jest pilna, to zawsze przyjmujemy dziewczynkę w trybie pilnym. Każdy przypadek rozpatrujemy indywidualnie.
Czy ginekolog zajmujący się pacjentkami dorosłymi może się również opiekować dziećmi?
Oczywiście, że tak. Ale osoby, które nie mają doświadczenia i zamiłowania do pracy z dziećmi, albo nie mają wystarczającej wiedzy, bo dziecko pod względem ginekologicznym to nie to samo, co młoda kobieta, mają z tym spory problem.
Myślę, że kwestia komunikacji ma tutaj także ogromne znaczenie.
Komunikacja z dzieckiem jest o wiele trudniejsza. W przypadku osoby małoletniej mamy tak naprawdę dwoje pacjentów – dziewczynkę i jej matkę, a bywa, że oboje rodziców. Wszystkim trzeba wyjaśnić sposób postępowania. Jeżeli chcemy zalecić jakieś leczenie, to musimy także zachęcić dziewczynkę, aby się w to odpowiednio zaangażowała.
Czy konsultacja z ginekologiem dla dorosłych w sytuacji nagłej może zastąpić konsultację z ginekologiem dziecięcym?
Myślę, że tak. Trzeba jednak pamiętać, że w ginekologii dziecięcej bardzo dużą rolę odgrywa badanie ultrasonograficzne i rozpoznanie różnicowe. Mimo że wiele osób dokształca się w zakresie ultrasonografii, błędy ciągle się zdarzają, bo bardzo łatwo pomylić niedrożny narząd rodny wypełniony krwią ze zmianą typu torbieli albo guza jajnika. Takie pacjentki trafiały też do naszego szpitala. Rozpoznanie brzmiało: „podejrzenie guza jajnika”, a okazywało się, że to jest rozdęta pochwa, wypełniona krwią z powodu niedrożności narządu rodnego.
Czy ból w miednicy małej podczas miesiączki lub w środku cyklu wymaga diagnostyki? Jak nie przeoczyć poważnych przyczyn, na przykład endometriozy?
Jeżeli ból jest silny, powtarza się w każdym cyklu i uniemożliwia normalne funkcjonowanie, należy poszukać jego przyczyn. Niestety nawet w XXI wieku niektórzy ginekolodzy uważają, że ból jest częścią cyklu i „taka jest uroda” niektórych pacjentek. Wciąż zbyt często pada stwierdzenie: „jak urodzisz pierwsze dziecko, to wszystkie dolegliwości miną”.
Jeżeli dolegliwości bólowe są na tyle silne, że wymagają podawania dużej ilości leków przeciwbólowych i praktycznie uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, to na pewno wymaga to dalszych badań, różnicowania i wykrycia przyczyny. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości i lekarz powinien postępować według algorytmu, który wskazuje, co należy wykluczyć, bo oczywiście przyczyny bólu brzucha mogą być bardzo różne i dawać u nastolatki identyczne dolegliwości jak w przypadku endometriozy. Ból może występować nie tylko w trakcie miesiączki, ale także w połowie cyklu albo w ogóle acyklicznie. Kolejny krok to laparoskopia diagnostyczno-lecznicza, ponieważ obraz endometriozy u nastolatki jest zupełnie inny niż u dojrzałej kobiety. Badanie ultrasonograficzne lub rezonans magnetyczny w 95% przypadków dają wyniki ujemne, ponieważ zmiany wynikające z endometriozy mają charakter powierzchowny i są w tych badaniach niewidoczne. Dopiero w późniejszym etapie zaawansowania przechodzą w zmiany głębokie i wtedy można je uwidocznić w badaniu ultrasonograficznym lub metodą rezonansu magnetycznego. Podobnie badania krwi – u nastolatki praktycznie zawsze wychodzą ujemne.
Jest Pani seksuologiem. Czy zajmuje się Pani także diagnostyką dysforii płciowej?
Tak.
Ile mamy dzieci i młodzieży z taką dysforią i jak wygląda postępowanie z nimi w polskich warunkach?
Kwestia postępowania z dziećmi z dysforią płciową wciąż pozostaje w naszym kraju kontrowersyjna. Z jednej strony mamy kliniczne wytyczne postępowania z osobami z dysforią płciową, a z drugiej prawo, które nie pozwala na jakiekolwiek działania do 18. roku życia. Mamy dwie odrębne ścieżki – medyczną i prawną, które w żadnym punkcie się nie przecinają. Według prawa nie powinniśmy rozpoczynać żadnego postępowania do 18. roku życia – ani hormonalnego, ani chirurgicznego. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, jak funkcjonuje osoba, która nie akceptuje swojej płci fenotypowej. W takiej sytuacji najważniejsze jest edukowanie rodziców i wyjaśnianie, że nie jest to wymysł dziecka, i że najlepsze, co mogą mu zaoferować, to wsparcie oraz rozpoczęcie psychoterapii, a czasem także leczenia psychiatrycznego. To przyda się również później, po osiągnięciu pełnoletności, kiedy do sądu orzekającego o korekcie płci trzeba będzie dostarczyć opinię psychiatryczną.
Mówiąc o tych problemach, dotykamy jedynie wierzchołka góry lodowej. Nie możemy za dużo zrobić, ponieważ prawnie mamy związane ręce, tymczasem, jeśli dziecko nie akceptuje swojego ciała, często dochodzi do aktów autoagresji, samookaleczenia. Jeśli dodamy do tego brak zrozumienia przez rodziców i środowisko rówieśników, to o tragedię nietrudno. Dlatego tak ważna jest edukacja w tym zakresie.
Czy w Polsce ciąża małoletnich jest częstym problemem i jaki jest trend w tej kwestii w naszym kraju?
Na szczęście coraz rzadszym. Obecnie ciąże <19. roku życia, bo tak Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) określa ciąże u małoletnich, to około 1,5–1,8% wszystkich ciąż rocznie.
Przy okazji warto wspomnieć, że byłam inicjatorką wytycznych postępowania w ciążach małoletnich, które określają schemat wizyt, badań diagnostycznych i wszystkich dodatkowych czynności, jakie warto wykonać. Zostały one opublikowane w 2023 roku i są dostępne na stronie Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników (PTGiP). Lekturę polecam także pediatrom.
Kończymy także przygotowania do publikacji monografii „Ginekologia dziecięca i dziewczęca w gabinecie lekarza pediatry”, w której omówiono wybrane zagadnienia z zakresu ginekologii dziecięcej najbardziej przydatne pediatrom, w tym dotyczące postępowania z małoletnią ciężarną. Wydawałoby się, że ciąża u zdrowej dziewczyny powinna przebiegać bez najmniejszych problemów. Prawda jest jednak taka, że tych problemów jest bardzo dużo – począwszy od najczęściej występującego, czyli niedokrwistości, po nieprawidłowe wzrastanie płodu. Musimy pamiętać, że organizm małoletniej osoby absolutnie nie jest przygotowany do ciąży, zwłaszcza jeśli mówimy o dziewczynie <15. roku życia. Takie ciąże określane są jako ciąże bardzo dużego ryzyka. Panuje przekonanie, że wrodzone wady płodów dotyczą kobiet >35. roku życia, tymczasem niektóre wady związane z liczbą chromosomów (np. zespół Turnera) częściej występują u dzieci urodzonych z ciąż małoletnich.
Jak określiłaby Pani poziom wiedzy polskich nastolatek i nastolatków na temat antykoncepcji?
Poziom uświadomienia i wiedzy na temat antykoncepcji jest bardzo niski. W tym roku szkolnym wprowadzono przedmiot „edukacja zdrowotna”, który obejmuje również edukację seksualną. W mojej opinii program jest dobrze przygotowany, ale nie wiem, w jaki sposób jest przekazywana wiedza ani czy nauczyciele mają do tego odpowiednie kwalifikacje.
Wiele mówi się o kontrowersjach i mitach, którymi zdążyła już obrosnąć edukacja zdrowotna. Czy dopatruje się Pani jakichś treści w programie, które mogą być kontrowersyjne?
Nie znalazłam w programie edukacji zdrowotnej żadnych kontrowersji. Dodam, że wypowiadam się jedynie w kwestii edukacji seksualnej i nie chciałabym się odnosić do innych modułów znajdujących się w programie tego przedmiotu.
Zgodnie ze wskazówkami WHO program jest dostosowany do wieku dzieci. Przy czym edukację seksualną należy rozumieć jako edukację dotyczącą zdrowia reprodukcyjnego. Proszę mi wierzyć, że na lekcjach biologii uczniowie nie uczą się budowy narządów płciowych, nazywania narządów płciowych, tego czym jest cykl miesiączkowy, czym jest miesiączka i czym się różni jedno od drugiego. Cała biologia w siódmej klasie szkoły podstawowej to nauka o człowieku, tylko że z wykluczeniem jego seksualności.
Z jakich źródeł polscy nastolatkowie czerpią wiedzę na temat antykoncepcji i zakażeń przenoszonych drogą płciową?
Niestety z internetu i mediów społecznościowych, choć nie jest to wiarygodne źródło informacji. Dlatego powinniśmy walczyć o edukację zdrowotną i o to, żeby była prowadzona przez kompetentne osoby. Dzięki temu możemy skutecznie zwiększyć świadomość młodzieży do 17.–18. roku życia. Odcinając skrajne przypadki z jednej i drugiej strony, średni poziom wiedzy na temat zakażeń przenoszonych drogą płciową oraz ich profilaktyki jest obecnie bardzo niski. Razem z moją asystentką przygotowałyśmy specjalnie dla młodzieży informator, w którym w zrozumiały sposób omawiamy te zagadnienia. Tę małą monografię można znaleźć na stronie PTGiP.
Jaka jest rola ginekologów dziecięcych w diagnostyce podejrzenia wykorzystywania seksualnego dzieci i jak często mają do czynienia z takimi przypadkami?
Ogromna. Mimo że moje nazwisko nie figuruje na liście biegłych sądowych, wielokrotnie byłam powoływana jako biegły ad hoc w celu stwierdzenia, czy w danym przypadku miały miejsce jakiekolwiek formy przemocy seksualnej.
W listopadzie 2025 roku w „Ginekologii Polskiej” oraz na stronie PTGiP opublikowano najnowsze wytyczne dotyczące postępowania z ofiarami przemocy seksualnej. Wytyczne powstały także na potrzeby zespołu, który w Ministerstwie Zdrowia pracuje nad stworzeniem rozporządzenia normującego postępowanie w przypadku stwierdzenia przemocy seksualnej. Ofiar jest mnóstwo zarówno wśród dziewcząt, jak i dorosłych kobiet.
Jak rozumiem jest to postępowanie bardzo złożone, gdzie nakładają się na siebie aspekty medyczne, psychologiczne, seksuologiczne i prawne.
Rozporządzenie ma połączyć te wszystkie aspekty. Bazujemy na wytycznych WHO, która opracowała swoje algorytmy postępowania, ale zależy nam na tym, aby je dostosować do prawa polskiego, do tego na przykład, kiedy możemy ujawnić tajemnicę lekarską.
Czy w Pani ocenie pediatrzy i lekarze rodzinni powinni w ogóle się zajmować zaburzeniami ginekologicznymi, czy raczej powinni od razu odsyłać pacjentki do ginekologów dziecięcych?
Idealnie byłoby, gdyby pediatrzy i lekarze rodzinni byli na tyle przeszkoleni, aby mogli rozpoznać problem ginekologiczny i skierować pacjentkę do ginekologa dziecięcego. Niestety nie zawsze tak się dzieje. Podam prosty przykład. Już na studiach uczymy się, że wady układu moczowego bardzo często współwystępują z wadami narządu rodnego. Dziewczęta, u których po urodzeniu rozpoznano jakąś wadę układu moczowego, powiedzmy nie mają jednej nerki albo mają jednostronną hipoplazję nerki, powinny być zbadane także w kierunku wad narządu rodnego. Pediatra albo nefrolog dziecięcy opiekujący się dziewczynką praktycznie od urodzenia bardzo rzadko jednak zwraca uwagę właśnie na współistniejące wady narządu rodnego. Nie wiem, czy robią tak wszyscy ginekolodzy, ale kiedy rozpoznaję wadę narządu rodnego, zawsze sprawdzam w badaniu ultrasonograficznym także nerki i pytam, czy nie dzieje się nic niepokojącego z układem moczowym.
Czy są jakieś mity lub nieprawidłowe poglądy dotyczące ginekologii dziecięcej, które chciałaby Pani obalić? Pierwsza rzecz, która się nasuwa na myśl, to przekonanie, że edukacja równa się seksualizacja. Taki mit przynosi więcej złego niż dobrego.
Mit ten został już dawno obalony w wielu różnych badaniach. Im bardziej młody człowiek jest zorientowany w aspekcie zdrowia reprodukcyjnego, tym ryzyko zbyt wczesnego pierwszego kontaktu seksualnego lub niechcianej ciąży jest mniejsze.
W ankietach młodzież zwykle zawyża wiek inicjacji seksualnej, który u chłopców oscyluje w granicach 17. roku życia, a u dziewcząt – 18. roku życia. Okazuje się jednak, że jeśli w ankiecie pojawią się szczegółowe pytania dotyczące różnego rodzaju aktywności seksualnej, seksu oralnego i analnego, to wiek inicjacji przypada o 2–3 lata wcześniej. Młodzież za inicjację seksualną uznaje najczęściej jedynie kontakt waginalny. Pokazuje to, jak uboga może być świadomość młodzieży na temat seksualności człowieka.
Szkodliwy jest również mit na temat antykoncepcji hormonalnej, który głosi, że u młodych osób może powodować niepłodność w przyszłości. Niepokojące jest to, że panuje on nie tylko wśród rodziców, ale także niektórych lekarzy. Oczywiście jest to pogląd fałszywy, ponieważ jest to jedna z najskuteczniejszych metod antykoncepcji pod warunkiem regularnego przyjmowania. Podobne mity dotyczą jednej z najlepszych form antykoncepcji dla młodych dziewcząt, czyli tzw. LARC. Jest to długodziałająca, odwracalna antykoncepcja w postaci implantów, które wszczepia się pod skórę w okolicy ramienia, lub systemów wewnątrzmacicznych. Pamiętam wcześniejsze rekomendacje PTGiP, które powstały chyba w 2006 roku, i mówiły o tym, że systemy wewnątrzmaciczne są absolutnie niedozwolone dla nastolatek. Aktualne wytyczne (z września 2025 r.) stawiają LARC na równi z dwuskładnikową i jednoskładnikową tabletką antykoncepcyjną. Oczywiście przekonania, że taka metoda antykoncepcji może oddziaływać negatywnie na możliwości prokreacyjne w przyszłości, są tylko szkodliwym mitem.
Rozmawiał Jerzy Dziekoński
Prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop – specjalistka z zakresu położnictwa i ginekologii, ginekologii dziecięcej i dziewczęcej oraz seksuologii, profesor Katedry i Kliniki Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej. W latach 2018–2022 Prodziekan i Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Uzyskała międzynarodowy tytuł specjalisty z zakresu ginekologii dziecięcej i dziewczęcej (International Fellowship on Pediatric and Adolescent Gynecology). Od 2016 r. pełni funkcję Przewodniczącej Sekcji Ginekologii Dziecięcej i Dziewczęcej Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników. Od 2024 r. jest członkiem Zarządu Głównego i Komitetu Akademickiego European Association of Paediatric and Adolescent Gynaecology, a od 2026 r. pełni funkcję Redaktora Naczelnego „Ginekologii Polskiej”. Od 2021 r. prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop kieruje pierwszym w Polsce Pododdziałem Ginekologii Dziecięcej i Dziewczęcej, który powstał w Szpitalu Zakonu Bonifratrów w Katowicach, w ramach Katedry i Oddziału Klinicznego Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej SUM w Katowicach. W 2023 r. Pododdział Ginekologii Dziecięcej i Dziewczęcej uzyskał międzynarodową akredytację na prowadzenie stażu specjalizacyjnego z ginekologii dziecięcej, przygotowującego do uzyskania międzynarodowej specjalizacji – IFEPAG. W 2024 r. otrzymała odznaczenie państwowe nadane przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę – złoty Krzyż Zasługi za służbę na rzecz rozwoju medycyny i ochrony zdrowia.