×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Czy onkologii grozi paraliż?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Już teraz coraz trudniej jest dotrzymać terminów diagnostyki wstępnej i pogłębionej, co oznacza, że coraz więcej pacjentów dłużej czeka na rozpoczęcie leczenia.


Fot. Jakub Grzymek/ Kurier MP

  • Podkomisja stała ds. onkologii zajęła się analizą działania kart DiLO
  • Pandemia tylko w 2020 r. spowodowała spadek, w stosunku do poprzedniego roku, liczby wystawionych kart DiLO
  • Według MZ, jeśli chodzi o terminowość diagnostyki realizowanej na podstawie karty DiLO, w latach 2020-21 został obserwowany „nieznaczny spadek w stosunku do lat 2018-19”
  • Zdaniem przedstawicielki Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej nie można zgodzić się z tezą, że spadki terminowości diagnostyki są niewielkie
  • Sytuacja w onkologii od kilkudziesięciu lat jest taka sama: trwa wojna, jesteśmy na pierwszej linii frontu i jest nas za mało – wskazuje prof. Krzysztof Składowski

W mijającym tygodniu Podkomisja stała ds. onkologii zajęła się analizą działania kart DiLO (wprowadzonych w końcówce rządów PO-PSL jako element tzw. pakietu onkologicznego). Choć wiele w ochronie zdrowia się zmieniło, karty przetrwały i nic nie wskazuje, by miały zniknąć. Poseł KO Jerzy Hardie-Douglas postulował w trakcie posiedzenia podkomisji, by – skoro mają być trwałym elementem systemu – poddawać je okresowej ewaluacji i wprowadzać konieczne, w jego ocenie, zmiany.

Jak wyglądają statystyki? Pandemia tylko w 2020 roku spowodowała spadek, w stosunku do poprzedniego roku, liczby wystawionych kart DiLO. Jak mówiła Agnieszka Beniuk-Patoła, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, w 2018 roku wystawiono nieco ponad 234 tys. kart DiLO, w 2019 r. było ich ponad 254 tys., w roku 2020 – ponad 238 tys., natomiast w roku 2021 – blisko 300 tys. – Podobna liczba była w roku 2022. Obserwujemy również przesunięcie wystawiania kart DiLO z części szpitalnej na AOS i POZ – zaznaczyła dyrektor Beniuk-Patoła, choć posłowie podkreślali, że nie oznacza to, iż pacjenci nie będą mieli wystawianych kart DiLO w szpitalach, do których trafiają np. z powodu niedrożności układu pokarmowego i dopiero w trakcie operacji okazuje się, że przyczyną jest zaawansowana zmiana, prawdopodobnie nowotworowa.

Przedstawicielka resortu zdrowia przyznała, że jeśli chodzi o terminowość diagnostyki onkologicznej realizowanej na podstawie karty DiLO, w latach 2020-21 został obserwowany „nieznaczny spadek w stosunku do lat 2018-19”. – Na przestrzeni lat 2020-2021 w stosunku do dwóch poprzednich lat obserwuje się nieznaczny spadek zarówno w obszarze wstępnej, jak i pogłębionej diagnostyki, ale przy jednoczesnym bardzo istotnym wzroście liczby diagnostyk wykonanych w poszczególnych latach – mówiła. – Na przykład w 2018 r. diagnostyk wstępnych wykonano prawie 68 tys., a odsetek diagnostyk wykonanych w terminie wyniósł 76,5 proc. W 2021 r. diagnostyk wstępnych wykonano prawie 109 tys., przy terminowości na poziomie 74,8 proc. Natomiast w 2018 r. diagnostyk pogłębionych wykonano prawie 81,5 tys., odsetek diagnostyk wykonanych w terminie wyniósł 75,6 proc. W 2021 r. diagnostyk pogłębionych wykonano prawie 90 tys., przy terminowości na poziomie 76,2 proc. – wyliczała.

Zdaniem Doroty Korycińskiej, przedstawicielki Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, nie można zgodzić się z tezą przedstawicielki resortu zdrowia, że spadki terminowości diagnostyki wykonywanej w ramach karty DiLO są niewielkie, bo z danych NFZ wynika, że w realizacji np. diagnostyki wstępnej mogą one liczyć nawet kilkanaście procent. – Trudno to nazwać niewielkim spadkiem. A jeśli wzrost liczby pacjentów powoduje znaczące spadki w zakresie terminowości diagnostyki, świadczy to o niewydolności systemu – oceniła.

Z opinią Doroty Korycińskiej zgodził się prof. Krzysztof Składowski, dyrektor gliwickiego oddziału Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego, który przypomniał, że takie ośrodki jak NIO-PIB w Gliwicach mają wskaźniki terminowej wykonalności diagnostyk jeszcze gorsze niż przywoływane przez resort zdrowia średnie dane. – Nasze sztandarowe placówki mają pod opieką pacjentów, którzy nie pójdą do innych szpitali, bo gdzie indziej nie dostaną fachowej opieki, którą my możemy zaoferować. My z kolei nie jesteśmy w stanie się sklonować. Sytuacja w onkologii od kilkudziesięciu lat jest taka sama: trwa wojna, jesteśmy na pierwszej linii frontu i jest nas za mało. Wcześniej brakowało leków i sprzętu, dziś brakuje ludzi i ośrodków, które leczą nowotwory – podkreślał ekspert.

Również prof. Lucjan Wyrwicz z NIO-PIB w Warszawie wskazywał na dysproporcje pomiędzy potencjałem placówek a potrzebami, jakim muszą sprostać. Instytut Onkologii w Warszawie, jak mówił, powstawał z myślą o przyjmowaniu ok. czterystu pacjentów dziennie, a w tej chwili zdarza się, że w ciągu dnia przyjmowanych jest nawet 1,5 tysiąca osób.

Dlatego, między innymi, poseł Hardie-Douglas stawiał znak zapytania przy perspektywach Krajowej Sieci Onkologicznej, której jednym z najważniejszych elementów jest ograniczenie możliwości udzielania świadczeń onkologicznych wyłącznie do podmiotów zakwalifikowanych do sieci. W jego ocenie może to spowodować wręcz pogorszenie dostępu pacjentów do diagnostyki (która w tej chwili jest najbardziej problematycznym etapem w opiece onkologicznej). Poseł podkreślał, że przy obecnej przepustowości ośrodków onkologicznych nie będzie możliwe utrzymanie terminowości wymaganej w przepisach związanych z kartą DiLO.

– Co do samej karty DiLO, idea jest dobra, ale powinna być ona prostsza i bardziej intuicyjna – mówił poseł, wskazując, że to, czego brakuje, to ewaluacja i ewolucja koncepcji karty DiLO. Uwagi, które od lat są zgłaszane pod jej adresem – bardzo konkretne problemy – wpadają w próżnię, a pacjentom (oraz świadczeniodawcom) przybywa problemów. Poseł wskazywał kilka sytuacji, z którymi borykają się lekarze. – Pacjent trafia do mnie do poradni onkologicznej już z kompletem badań, które wykonał wcześniej. Nie mogę jednak skierować go na konsylium, jeśli sam nie zlecę badań. Po co mam to robić? – pytał. – Chory po diagnostyce pogłębionej trafia na konsylium. Tam proszą o wykonanie dodatkowych badań i umawiają się na rekonsylium. Pacjent wraca do mnie do poradni, a ja zastanawiam się, w jaki sposób mam zlecić te badania i kto za nie zapłaci? – stwierdził. Jeszcze inny, nagminny wręcz, scenariusz: lekarz zleca pacjentowi diagnostykę pogłębioną w ramach karty DiLO, ale ten z wynikami badań nie wraca do poradni, ale od razu do ośrodka onkologicznego. – Następnie odbieram stamtąd telefon z prośbą o zamknięcie diagnostyki pogłębionej, aby szpital mógł przeprowadzić swoją. Ale jak mogę to zrobić, skoro badania nie są rozliczone? Takich przykładów jest mnóstwo – wskazywał.

Agnieszka Beniuk-Patoła zapowiedziała, że gdy Krajowa Sieć Onkologiczna wejdzie w życie, co w jej ocenie powinno stać się pod koniec pierwszego lub na początku drugiego kwartału, ministerstwo skoncentruje się na uporządkowaniu kwestii związanych z kartą DiLO i opartym na niej systemie rozliczania świadczeń. – Wiemy, że są problemy i nie jest to doskonałe rozwiązanie – stwierdziła i dodała: – Naszym celem nie jest utrudnianie nikomu życia.

17.01.2023
Zobacz także
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Zbiórka dla szpitali w Ukrainie!
Poradnik świadomego pacjenta