Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Najważniejsza jest czujność - Międzynarodowy Dzień Walki z Nowotworami u Dzieci

Ewa Stanek-Misiąg

Bardzo bym chciała, żeby w szkołach podstawowych i średnich odbywały się prelekcje na temat choroby nowotworowej. Dzieci muszą wiedzieć jakie są objawy i że nie można ich zatajać, bo to działanie na własną szkodę. W naszym społeczeństwie choroba nowotworowa to wciąż tabu.


Fot. iStock.com

Przypadający 15 lutego Międzynarodowy Dzień Walki z Nowotworami u Dzieci (International Childhood Cancer Day – ICCD) ustanowiono w 2000 roku w Paryżu na Światowym Szczycie Walki z Rakiem. Ma zwracać uwagę na potrzebę wczesnego badania i diagnozowania chorób nowotworowych u dzieci oraz skłaniać do pomocy chorym i ich rodzicom.

Według danych opublikowanych w 2013 r. przez Konsultanta Krajowego w dziedzinie onkologii i hematologii dziecięcej każdego roku w Polsce rozpoznaje się nowotwory złośliwe u około 1100–1200 dzieci, a w trakcie intensywnej chemioterapii jest rocznie około 2000–2200 małych pacjentów.1

Wskaźniki zachorowalności na złośliwe nowotwory dziecięce w naszym kraju wahają się od 105 do 130 zachorowań na 1 mln dzieci, czyli nie odbiegają od obserwowanych w innych państwach Europy Zachodniej.

Najczęściej występującym nowotworem wieku dziecięcego w Polsce są nowotwory układu krwiotwórczego – białaczki, stanowią 26% wszystkich zachorowań, 22% to nowotwory ośrodkowego układu nerwowego, a 15% chłoniaki.

Dzieci chorują na nowotwory złośliwe rzadziej niż dorośli i dużo lepiej poddają się leczeniu. Obecnie stosowane metody pozwalają na wyleczenie ponad 70% chorych dzieci, a w ostrej białaczce limfoblastycznej ten wynik sięga ponad 90%.

Obecnie w Polsce działa 11 referencyjnych ośrodków regionalnych onkologii i hematologii dziecięcej z 19 klinikami i oddziałami. Są one zlokalizowane tak, żeby odległość między ośrodkiem onkologii, a miejscem zamieszkania chorego nie przekraczała 120 km.


prof. Walentyna Balwierz, fot. arch. własne

Ewa Stanek-Misiąg: Dzieci chorują na inne nowotwory niż dorośli, ale zasada wszędzie jest taka sama: im wcześniej nowotwór zostanie wykryty, tym większa szansa na wyleczenie...

Walentyna Balwierz: ...szczególnie jeśli chodzi o chłoniaki i guzy lite. Kiedy mamy do czynienia z nowotworem złośliwym, to nie można powiedzieć, że na pewno się uda, nawet w przypadku najmniejszego zaawansowania, ale prawdopodobieństwo odzyskania zdrowia jest bardzo duże. Czasem potrafi przekroczyć 90%.

Problem w tym, że często diagnoza stawiana jest za późno. Tylko, że objawy są takie, że łatwo je zlekceważyć. Chciałabym jakoś usprawiedliwić rodziców.

Uważam, że odpowiedzialność za wczesne wykrycie nowotworów spoczywa na nas wszystkich: lekarzach, pielęgniarkach, wychowawcach, nie tylko na rodzicach. Dzieci dużo czasu spędzają w przedszkolu, w szkole. Wychowawca powinien zwrócić uwagę na zmiany w ich zachowaniu. Dziecko staje się ospałe lub nadmiernie pobudzone, wszystko mu wypada z rąk, potyka się, to mogą być pierwsze objawy rozwijającej się choroby, na przykład w ośrodkowym układzie nerwowym.

Leczyliśmy pacjentkę z bardzo dużym guzem w gałce ocznej. Rodzice już po diagnozie przypomnieli sobie, że ich córeczka przecież co chwila na coś wpadała.

Teraz ludzie robią mnóstwo zdjęć i publikują je w internecie. Od czasu do czasu słyszy się, że ktoś na jakimś zdjęciu wypatrzył coś w oczach dziecka.

To charakterystyczne dla siatkówczaka. Za często rozpoznajemy go w naszym kraju w zbyt zaawansowanych stadiach. Mieliśmy jakiś czas temu w szpitalu dziecko z siatkówczakiem, skierowane z kliniki okulistycznej. Duże zaawansowanie, prawie cała gałka oczna wypełniona masą guza. W fotografii dziecka wykonanej 5 miesięcy wcześniej w źrenicy oka widoczna była biała plama. Ten biały odblask nosi nazwę leukokoria. Wcześniej zobaczymy go na zdjęciu, niż w bezpośrednim kontakcie wzrokowym.

Ponadto każdy zez powinien być zdiagnozowany pod kątem wykluczenia choroby nowotworowej.

Oczywiście nie można w każdym niecharakterystycznym objawie dopatrywać się nowotworu, nie można straszyć, trzeba jednak zachować czujność onkologiczną, ciągle o to apeluję. Zbyt późne rozpoznanie wiąże się z olbrzymią odpowiedzialnością, zmniejsza się szansa na wyleczenie, o czym już mówiłyśmy, pacjent obarczony jest bardziej intensywnym leczeniem, większymi powikłaniami, większym cierpieniem, gorszą jakością życia.

Oprócz zmiany zachowania, błysku w oku, co jeszcze powinno niepokoić rodziców?

Przewlekłe zaparcia. Najczęściej nie są one spowodowane chorobą nowotworową, ale jeśli utrzymują się długo, powyżej 2–3 tygodni, trzeba oprócz wywiadu, jak dziecko jest żywione, jakie do tej pory przyjmowało leki, palpacyjnie (dotykiem) zbadać jamę brzuszną, wykonać badanie per rectum (przez odbyt) i USG jamy brzusznej. Zaparcia w wyjątkowych sytuacjach mogą być powodowane rosnącym w brzuchu guzem.

Wyciek z ucha. W większości przypadków to konsekwencja przewlekłych stanów zapalnych, ale może być w wyjątkowych sytuacjach spowodowany rozwijającym się nowotworem w przewodzie słuchowym zewnętrznym.

Kaszel. Jego najczęstsze przyczyny to przewlekły stan zapalny, alergia, astma, ale jeśli trwa długo, czymś nas niepokoi, to trzeba rozważyć wykonanie zdjęcia radiologicznego klatki piersiowej. Może się okazać, że przyczyną kaszlu jest guz w śródpiersiu.

Białaczka jest równie trudna do wychwycenia?

Nie. Ostre białaczki najczęściej rozpoznaje się szybciej niż guzy lite, bo najczęściej objawy są dosyć burzliwe: bladość, objawy skazy krwotocznej. Komórki białaczkowe rozchodzą się po całym organizmie, powodując powiększenie węzłów chłonnych, wątroby, śledziony, nacieki okostnych, bóle nóg. Kiedy dziecko ma długotrwałą gorączkę o niewyjaśnionym charakterze, zalecałabym badanie szpiku. Kilka lat temu lekarz z oddziału zakaźnego zadzwonił do mnie w sprawie małego pacjenta, któremu wykonał już wiele badań i wciąż nie wiedział, dlaczego dziecko gorączkuje. Morfologia była prawidłowa, dobre płytki i krwinki czerwone, zdjęcie klatki piersiowej w porządku. Zrobiliśmy – przyznaję – dla świętego spokoju badanie szpiku. Okazało się, że to jest białaczka. Rzadki, bardzo rzadki przypadek. Zwykle gorączka nie jest jedynym objawem.

A mówiąc gorączka, ma Pani na myśli jaką temperaturę?

Powyżej 38°C. Z tym, że taka gorączka może mieć różny przebieg, może nie reagować na leki przeciwgorączkowe.

Z innych objawów, które wymagają natychmiastowej reakcji są guzki. Nie można patrzeć, jak rośnie jakikolwiek guzek i nic z tym nie robić. Podobnie, gdy powiększa się obwód jednej z kończyn. Od razu trzeba robić badania obrazowe, a w przypadku guzka powierzchownie położonego nie ma innej metody jak go usunąć i zbadać histopatologicznie.

Jakie znaczenie dla diagnozy ma wiek pacjenta?

Ogromne. Bardzo bym chciała, żeby w szkołach podstawowych i średnich odbywały się prelekcje na temat choroby nowotworowej. Dzieci muszą wiedzieć jakie są objawy i że nie można ich zatajać, bo to działanie na własną szkodę. W naszym społeczeństwie choroba nowotworowa to wciąż tabu. Ludzie prędzej pójdą do lekarza, bo podejrzewają u siebie niewydolność serca, której z jakichś powodów się nie boją, niż z powodu objawów, które świadczyć mogą o nowotworze. To budzi wielki strach.

Czego nastolatki nie mówią, a powinny?

Na przykład chłopcy nie przyznają się, że mają powiększone jądra. Pamiętam nastolatka, który poszedł do lekarza, dopiero jak wybadał sobie guz w brzuchu, albo innego, który chyba przez rok nikomu nie powiedział, że ma powiększone jądro i na nasz oddział trafił dopiero po tym, jak rodzice zauważyli, że coś jest nie tak z jego węzłami chłonnymi na szyi. Szybko się okazało, że ma przerzuty nowotworu do węzłów chłonnych jamy brzusznej i klatki piersiowej. Dzieci muszą mieć świadomość, że takich rzeczy nie można ukrywać.

Dorośli chorzy na raka muszą zmobilizować ciało do pokonania raka, ciało chorych dzieci oprócz pokonania choroby ma jeszcze inne zadanie, rośnie. Jak to się przekłada na sposób leczenia?

Podstawowy cel, zawsze, to zniszczenie nowotworu. Wybiera się do tego takie metody, które niosą ze sobą jak największą skuteczność i jak najmniej powikłań. Staramy się, żeby wyleczony z nowotworu pacjent był jak najmniej narażony na występowanie późnych powikłań na przykład ze strony układu krążenia czy ryzyko drugiego nowotworu, dlatego – tam, gdzie to możliwe – unika się stosowania u dzieci radioterapii, która obarczona jest takim właśnie ryzykiem. Podstawą leczenia dzieci jest chemioterapia. Oczywiście, największym powikłaniem jest wznowa choroby, więc za każdym razem trzeba dokładnie przeanalizować sytuację. Radioterapię eliminuje się, ale nie za cenę nawrotu choroby nowotworowej. Nie może być tak, że chroniąc pacjenta przed zachorowaniem na drugi nowotwór, pozwalamy mu umrzeć na pierwszy.

Bardzo ważne w przypadku dzieci jest też leczenie wspomagające chemioterapię, w tym leczenie żywieniowe. Jeżeli dziecko nie jest w stanie przyjmować odpowiedniej ilości pokarmu, karmi się je sondą lub dożylnie. Musimy dostarczyć dziecku odpowiednią ilość składników żywieniowych, żeby jego organizm mógł się prawidłowo rozwijać, a jeśli dojdzie do zahamowania w okresie leczenia, żeby później mógł to szybko nadgonić.

Może być wesoło na onkologii?

Powinno! I jest! Dzieci mają u nas salę zabaw, mają szkołę, terapię zajęciową. Odbywają się różne zajęcia, muzykoterapia, plastyka. Jakie piękne prace powstają. I wciągamy w to też rodziców. Jak wszyscy są zajęci, to nikt nie ma czasu, żeby się dołować.

prof. dr hab. Walentyna Balwierz, kierownik Oddziału Onkologii i Hematologii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

15.02.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?