Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Od września dentysta w każdej szkole?

Centrum Prasowe PAP

12 września zacznie obowiązywać nowa ustawa o opiece zdrowotnej nad uczniami. Zgodnie z nią każde dziecko ma mieć zapewnioną w szkole profilaktykę zdrowotną oraz opiekę stomatologiczną – czytamy na portalu prawo.pl.


Fot. pixabay.com

Zarówno samorządowcy, jak i dentyści twierdzą, że zmiana przepisów nie poprawi uzębienia dzieci i młodzieży, bo nie zagwarantowano na to dodatkowych pieniędzy. Szkoda, bo sytuacja jest fatalna: 82 proc. sześciolatków ma próchnicę, a wśród dziesięciolatków - 86 proc., wynika z najnowszego raportu „Zęby na 6!” przygotowanego przez markę Oral-B we współpracy z Polskim Towarzystwem Stomatologii Dziecięcej.

Nowa ustawa zakłada, że każda szkoła będzie musiała zapewnić swoim podopiecznym dostęp do gabinetów stomatologicznych. Tam, gdzie jest daleko, mają dojechać dentobusy.

„Realizacja nowych zadań w zakresie opieki zdrowotnej nad uczniami będzie w praktyce stanowić duży problem dla organów prowadzących szkołę. Muszą one generalnie utworzyć i wyposażyć wymagane nową ustawą gabinety” - mówi adwokat dr Małgorzata Paszkowska. Jej zdaniem będą zapewne problemy z zabezpieczeniem personelu medycznego, a szczególnie pielęgniarek.

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich twierdzi, że w szkołach wcale nie przybędzie gabinetów stomatologicznych, bo samorządy nie mają na to pieniędzy. Ekspert podaje, że utworzenie jednego gabinetu kosztuje ok. 100 tys. zł, ale później jeszcze trzeba co miesiąc płacić za jego utrzymanie. „Ustawa narzuca dodatkowe obowiązki na samorządy, ale nie podaje źródeł ich finansowania, dlatego te przepisy zostaną martwe” - mówi Wójcik.

22.08.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.