Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Wprowadzanie pokarmów uzupełniających w diecie niemowlaka

Pytanie nadesłane do redakcji

Jestem mamą 8-miesięcznego dziecka. Odkąd synek skończył 5 miesięcy rozpoczęłam wprowadzanie pokarmów uzupełniających (do tego czasu dziecko było karmione piersią, zresztą nadal jest). Zgodnie z zaleceniami początkowo podawałam synkowi kilka łyżeczek przecierów (najpierw z marchwi, potem z jabłka, a następnie coraz bardziej złożone dania), a z czasem zwiększałam objętość posiłku. Zawsze jednak kończyłam posiłek przystawieniem malucha do piersi. Szybko się okazało, że mam w domu małego łakomczucha. Synek zjada z zapałem wszystko, co mu podam, a gdy miseczka jest już pusta, robi „awanturę” i domaga się piersi. Gdy skończył 6 miesięcy zjadał jednorazowo słoiczek warzyw (130 g), ale zawsze dokarmiałam go jeszcze piersią. Gdy podałam mu duży słoiczek (190 g), było tak samo gdy tylko danie się skończyło, mały domagał się więcej, więc dokarmiałam go piersią. Tak jest do dziś. Dziecko zjada w ciągu dnia 5 posiłków (i jedno karmienie nocne z piersi), w tym ok. 160 ml kaszki ryżowej na drugie śniadanie, słoiczek warzyw (często duży 190 g) na obiad i deserek owocowy na podwieczorek, ale każdy posiłek kończę karmieniem piersią. Dziecko rozwija się prawidłowo - mierzy 72 cm, waży 9,2 kg. Zastanawiam się, czy powinnam podawać mu więcej przecierów, aby był najedzony i żebym nie musiała dopajać go z piersi? Czy robi to z głodu czy z przyzwyczajenia? Nie chciałabym go „utuczyć”, ale ze względu na planowany powrót do pracy chciałabym, aby dania warzywne i owocowe mogły zastąpić przynajmniej niektóre posiłki. W jakiej ilości mogę podawać je dziecku, by mieć pewność, że nie jest głodne ani że go nie przekarmiam?

Odpowiedziała

dr med. Andrea Horvath
pediatra-gastrolog
Klinika Pediatrii, WUM

Szanowna Pani,

Analiza skrótowego jadłospisu Pani syna pozwala jedynie orientacyjnie ocenić jego codzienną dietę. Aktualny rozwój dziecka wydaje się prawidłowy, zarówno jego masa ciała, jak i wzrost mieszczą się w okolicach 50. centyla, a więc świadczą o idealnych parametrach wzrastania. Chwilowo synkowi nie zagraża otyłość! Nie znam jednak masy urodzeniowej dziecka i jego przyrostów w pierwszych 6. miesiącach życia, dlatego nie mogę w pełni zinterpretować podanych przez Panią informacji dotyczących żywienia dziecka.

Przedstawiony przez Panią sposób żywienia syna oparty początkowo jedynie na karmieniu naturalnym, a następnie na stopniowym rozszerzaniu diety o produkty uzupełniające tj. owoce, warzywa, kasze, mięso jest wzorcowy i w zasadzie nie wymaga korekty. Mogę jednak w pełni potwierdzić, że intuicja dobrze Pani podpowiada: ssanie piersi przez Pani dziecko po każdym posiłku ma charakter emocjonalny.

Przystawianie niemowlęcia w tym wieku do piersi „na żądanie” sprawia, że zakończenie karmienia naturalnego (a kiedyś przecież nadejdzie ta chwila) może być szalenie stresujące i emocjonalnie bolesne zarówno dla Pani, jak i dla dziecka. Dlatego proponuję od razu zmienić dotychczasowe przyzwyczajenia, im szybciej podejmie Pani próbę odzwyczajenia dziecka od ssania po każdym posiłku, tym łatwiej zniesie to zarówno synek, jak i Pani! Najlepiej spróbować nauczyć dziecko pić wodę.

Powodzenia,
dr Andrea Horvath

Piśmiennictwo:

ESPGHAN Committee on Nutrition. Breast-feeding: A commentary by the ESPGHAN Committee on Nutrition. JPGN, 2009; 49: 112-125
ESPGHAN Committee on Nutrition. Complementary Feeding: A Commentary by the ESPGHAN Committee on Nutrition Medical Position Paper. JPGN, 2008; 46: 99-110

05.11.2012

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?