Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Zmiana konsystencji, wyglądu i zapachu stolca u dziecka

Pytanie nadesłane do redakcji

Witam! Jestem mama prawie 16-miesięcznej dziewczynki. Od około 2 miesięcy mamy problem. Córka od 6. miesiąca była karmiona słoiczkami Bobovity. Ponieważ przeczytałam kilka artykułów na temat tego, iż dania "słoiczkowe" wcale nie należą do zdrowych, a córka nie jest już mała i chciałam, aby zaczęła poznawać, dotykać warzywa sama, zdecydowałam, że będę gotować. Przy komponowaniu jej jadłospisu wspomagam się radami Instytutu Matki i Dziecka, używam ekologicznych warzyw, owoców, kasz, makaronów, ryb itp. Od momentu podawania jej potraw ugotowanych przeze mnie, malutka zaczęła mieć żel w stolcu i przez miesiąc było go dużo, stolce były luźniejsze, ale to nie była biegunka, nie ma też wymiotów, czy bólów brzucha. Nie dawało mi to spokoju, więc przestałam gotować i zaczęłam podawać słoiczki. Stolce stały się normalne. Wybrałam się jednak do gastrologa, co prawda nie dziecięcego, ale do innego nie miałam dostępu. Mieszkam w Irlandii i on stwierdził, że to nic poważnego, że dopóki czuje się dobrze i nie wymiotuje i nie ma błon w kale lub biegunka, to nie powinnam się przejmować. Stwierdził, że dziecko tak reaguje po prostu na moje jedzenie i żeby się nie przejmować, nawet jeśli będzie to trwało 2, 3 czy 4 miesiące, że jej organizm się w końcu przyzwyczai. Uspokoiło mnie to troszkę, jednak wciąż mam wątpliwości. Gotuję znowu i stolce są z żelem.
Wiem, że ciężko coś określić, skoro nie widzi się dziecka, mimo to bardzo proszę o radę, może powinnam zrobić coś jeszcze? Co Państwo o tym myślicie? Nie daje mi to spokoju, stresuje mnie to tak strasznie, że z pewnością moje zachowanie odbija się na córeczce. Dziękuję i pozdrawiam!

Odpowiedziała

dr med. Andrea Horvath
pediatra gastrolog
Zespół Żywieniowy Kliniki Pediatrii
Warszawski Uniwersytet Medyczny

Szanowna Pani,
skoro córeczka, pomimo zmiany konsystencji stolca i domieszki śluzu nadal prawidłowo się rozwija, odpowiednio przybiera na masie i ogólnie rzecz ujmując ma się dobrze, nie ma powodów, by wątpić w opinię kolegów lekarzy z „zielonej wyspy”… Więcej wiary!

Należy pamiętać, że przy rozszerzaniu diety dziecka i wprowadzaniu nowych pokarmów jeszcze nie raz konsystencja, wygląd i zapach stolca może ulec zmianie. Pojawiać się może zmieniony rytm wypróżnień, a w stolcu mogą być widoczne niestrawione resztki pokarmowe, czasem domieszka śluzu… Zazwyczaj są to jednak zaburzenia czynnościowe (tzn. bez organicznego uszkodzenia czy wady przewodu pokarmowego) nie wpływające na procesy trawienia i wchłaniania.

Słoiczki „obiadowe” przygotowywane przemysłowo dla niemowląt mają skład jakościowy i ilościowy dostosowany do potrzeb dziecka i na pewno nie są „niezdrowe”. Nie ma jednak powodu, aby po ukończeniu przez dziecko 1. roku życia kontynuować dietę „słoiczkową”. Pokarmy przygotowywane przez Panią pozwalają dziecku na większą stymulację smakową, a przez zmianę konsystencji pokarmów zmuszają dziecko do nieustającej aktywacji aparatu mowy, co może tylko pozytywnie odbić się na dalszym funkcjonowaniu dziecka… choć mawia się, że to „milczenie jest złotem”!

Piśmiennictwo:

ESPGHAN Committee on Nutrition. Complementary Feeding: A Commentary by the ESPGHAN Committee on Nutrition Medical Position Paper. JPGN 2008; 46:99-110.
Dziechciarz P., Gieruszczk-Białek D., Horvath A., Szajewska H: Wprowadzanie pokarmów uzupełniających. [w:] Chybicka A., Dobrzańska A., Szczapa J., Wysocki J.(red.): Pierwsze 2 lata życia dziecka – przewodnik dla rodziców. Jak dbać o rozwój, pielęgnować i zapobiegać chorobom. Medycyna Praktyczna, Kraków 2010: 142–148.

23.05.2013

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?