×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Hektolitry za bezcen

Sylwia Szparkowska
Kurier MP

100 tysięcy ludzi umarło na choroby spowodowane piciem alkoholu po tym, jak w 2002 r. spadły ceny alkoholu – powiedział prof. Witold Zatoński z Fundacji „Promocja Zdrowia”. Naukowcy włączają się w bieżącą dyskusję na temat cen i dostępności alkoholu w Polsce: od 1 stycznia 2020 roku, po zmianie wysokości podatku akcyzowego, ceny alkoholu nieznacznie wzrosły.


Prof. Witold Zatoński. Fot. Agata Grzybowska/Agencja Gazeta

Rząd zapowiadał, że po podwyższeniu akcyzy cena półlitrowej butelki wódki wzrośnie o 1,4 zł, piwa o 6 groszy, a wina o 12 groszy. Faktycznie podwyżki są wyższe – jak sprawdził „Ekspres Ilustrowany”, wina z najniższej półki, które dotąd kosztowały 9,80 złotych, teraz kosztują 12. Strugramowe małpki – 5,99 (zamiast 5,50). Piwo kosztuje 3 złote, a nie – jak przed podwyżką – 2,50.

– To są naprawdę szokująco niskie ceny – mówił na spotkaniu z dziennikarzami prof. Witold Zatoński. – Prowadzą do opłakanych skutków zdrowotnych. Możemy to udowodnić.

Fundacja Promocja Zdrowia i działające przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Kaliszu Centrum Nierówności w Ochronie Zdrowia pokazuje, jak zmieniły się trendy zdrowotne po obniżeniu cen alkoholu w 2002 roku. Akcyza na wódkę spadła wtedy o 30 procent. Natychmiast wzrosła sprzedaż alkoholu i jego spożycie w przeliczeniu na jednego mieszkańca. W ciągu tych 15 lat ilość spożywanego alkoholu w przeliczeniu na mieszkańca wzrosła o 3 litry.

– Po wzroście ekspozycji na alkohol wzrosła umieralność w grupie 20-64 lata, bez żadnego możliwego do zmierzenia powodu zaczęło umierać więcej mężczyzn – w szczytowym, 2009 roku, 7000 mężczyzn więcej niż w 2002. W ciągu 15 lat od gwałtownego spadku cen alkoholu straciliśmy z tego powodu 100 tys. ludzi – mówi Kinga Janik-Koncewicz z Fundacji Promocja Zdrowia.

Jak to zmierzyć? – Bierzemy pod uwagę tylko dane porównywalne – tzn. dotyczące rejestrowanej sprzedaży alkoholu, mimo że wiemy, iż w rzeczywistości spożycie jest wyższe niż wynikające z tej sprzedaży – tłumaczy demograf dr Magdalena Muszynska-Spielauer. – W badaniach uwzględniamy też tylko część chorób, które są wywoływane przez alkohol. Nie chodzi nam o wykazanie, ilu ludzi umarło z powodu picia, ale o pokazanie zależności, jak decyzje państwa wpływają na liczbę zgonów. Nasza metodologia musi być jak najbardziej przejrzysta.

Dlatego spośród trzech grup chorób, na które wpływa alkohol, w badaniach jest uwzględniana tylko jedna: choroby w 100 proc. spowodowane alkoholem – takie jak alkoholowa marskość wątroby. Estymacje nie biorą pod uwagę chorób, w których alkohol jest czynnikiem ryzyka (chorób serca, naczyń, nowotworów) ani urazów (samobójstw, wypadków, zabójstw), gdzie zależności nie są tak jednoznaczne.

Wyniki? Wśród zgonów mężczyzn w grupie 22-44 lata zgony jednoznacznie związane z piciem alkoholu stanowią 12%, wśród kobiet 9%. W wieku 45-64: dla mężczyzn te wskaźniki wynoszą odpowiednio 10 i 5 procent. U osób powyżej 65 roku życia udział chorób związanych z alkoholem w ogólnej liczbie zgonów spada.

- Estymacje są bardzo trudne, a naukowcy często ośmieszani – mówił prof. Zatoński. – Ta cała kultura żartów, pokpiwań... Znamy to dobrze z naszej walki z tytoniem. Dlatego oceniamy tylko jednoznaczne dane, choć wyraźnie widzimy, że czynnik ryzyka nowotworowego, jakim jest palenie papierosów, systematycznie spada, a ryzyko wynikające z picia alkoholu, nieustannie rośnie – tłumaczy. – Gdyby wziąć pod uwagę także zwiększone przez alkohol ryzyko innych chorób, udział zgonów spowodowanych alkoholem w grupie 20-64 lata byłby przynajmniej dwa razy wyższy – ocenia.

W latach 70. Polacy pili 7,6 litra czystego alkoholu na głowę – średnia dla Europy wynosiła wtedy 11,8 litra, byliśmy więc zdecydowanie poniżej średniej europejskiej. W 2017 roku wypijamy 10,6 litra na osobę. W tym czasie średnia europejska wynosi 9,7 litra – wśród krajów Europy jesteśmy na 5 miejscu pod względem spożycia alkoholu.

Zmieniła się struktura picia – w latach 70. pito więcej wódki niż piwa. Dzisiaj piwo zdecydowanie dominuje. – W latach 90. wydawało nam się, że jest to zjawisko pozytywne, które zmieni nawyki związane z alkoholem. Popełniliśmy błąd. Dziś młodzi ludzie są przekonani, że piwo to nie alkohol i nie traktują tego jako problem – komentuje prof. Andrzej Wojtyła, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Kaliszu i były Główny Inspektor Sanitarny.

– Mitem jest, że kiedyś, za komuny, pito codziennie. To zjawisko które pojawiło się wraz z dobrobytem, jest typowe dla ostatnich lat. Jeśli nic z tym nie zrobimy, sytuacja będzie się pogarszać – mówił prof. Zatoński.

W tej chwili nadal rośnie produkcja alkoholu – w ciągu półtora roku między stycznie 2018 i wrześniem 2019 nastąpił skok produkcji z 64 000 hektolitrów do 87 500 hektolitrów. Na alkohol wydajemy najwięcej w historii – 35 mld złotych rocznie.

Naukowcy wskazują kilka czynników, które za to odpowiadają: bardzo niska cena alkoholu, bardzo duża dostępność (obowiązująca od roku ustawa daje prawo ograniczenia sprzedaży samorządom). Wyższemu spożyciu sprzyja sprzedaż alkoholu w małych buteleczkach, a także brak jakiejkolwiek polityki antyalkoholowej i skutecznych programów zdrowotnych.

– Musimy zacząć od podniesienia cen alkoholu, ograniczenia dostępu i wskazywania na jednoznacznie negatywne skutki picia alkoholu – mówił prof. Zatoński.

– Mamy doświadczenia prowadzonych skutecznych zdrowotnych kampanii promocyjnych: przez 5 lat informowaliśmy, jak spożycie alkoholu wpływa na kondycję płodu i kobiet w ciąży. Udało nam się dotrzeć z informacją że każda ilość alkoholu dla ciężarnej kobiety jest zła. Gdy zaczynaliśmy kampanię, 70 proc. badanych przez nas kobiet nie widziało problemu w wypiciu kieliszka alkoholu w czasie ciąży – komentował prof. Wojtyła. – Po zakończeniu kampanii te wskaźniki diametralnie się zmieniły.

06.03.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.