21 listopada obchodzimy Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień. Jaki związek ma życzliwość z uważnością, wdzięcznością i szczęściem? Czy musi być bezkrytyczna? Te kwestie wyjaśnia dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholożka z Uniwersytetu SWPS.
Fot. cottonbro studio/ pexels.com
Uważność, czyli po pierwsze zauważyć
Idea życzliwości wywodzi się z nurtu psychologii pozytywnej, która pokazuje, że za pośrednictwem różnych działań możemy pozytywnie wpływać na własne życie. Nie tylko poprzez eliminację stresorów i radzenie sobie z negatywnymi emocjami, ale także poprzez działania wychodzące naprzeciw swojemu dobrostanowi.
Ważną rolę gra tutaj uważność. Ma ona dwie gałęzie. Pierwsza – kontemplacyjna – wywodzi się z filozofii Wschodu. Oznacza bycie tu i teraz, odbieranie świata wszystkimi zmysłami, świadomość swojego ciała, bicia serca, oddechu. Podstawową metodą jej praktykowania jest medytacja. Na grunt zachodni uważność kontemplacyjną zaimplementował amerykański lekarz Jon Kabat-Zinn, który wykorzystał te techniki przede wszystkim do redukcji stresu.
Druga gałąź uważności – społeczno-poznawcza – wywodzi z psychologii akademickiej i wiąże z nazwiskiem prof. Ellen Langer z Uniwersytetu Harvarda. Ten rodzaj mindfulness polega na tym, że jesteśmy otwarci na nowości, inność, różnorodność, odbieramy świat wszystkimi zmysłami i faktycznie jesteśmy tam, gdzie jesteśmy. Praktykowanie takiej uważności sprzyja dobrostanowi.
– Często jest tak, że ludzie gdzieś biegną, ich ciała są w danym miejscu, ale głowa zupełnie gdzie indziej. I przez to są problemy, bo zapominamy o różnych rzeczach, nie wiemy, kiedy nam minął czas, nie jesteśmy świadomi różnych sytuacji – mówi psycholożka z Uniwersytetu SWPS.
Przykładem może być spotkanie w zupełnie nowym dla nas środowisku. Poznajemy mnóstwo ludzi i najczęściej – podekscytowani – nie zapamiętujemy ich imion i nazwisk. Natomiast praktykowanie uważności społeczno-poznawczej oznacza, że naprawdę tam jesteśmy i gdy poznajemy nową osobę, to patrzymy na nią, jak wygląda, jaki ma kolor oczu, zapamiętujemy, jak się nazywa.
– Życzliwość jest jedną z technik, które wymagają uważności. Bycie miłym dla drugiego człowieka wymaga zauważenia, że w ogóle ten człowiek jest, coś przeżywa, czegoś doświadcza. To nie jest oczywiste, bo często przechodzimy i nie widzimy, tak jest łatwiej i wygodniej. Dlatego właśnie życzliwą może być osoba, która jest uważna. Czyli jest tu i teraz, więc nie przegapi kogoś, kto tej życzliwości akurat potrzebuje – podkreśla dr Ewa Jarczewska-Gerc.
Syntetyzowanie szczęścia
Życzliwość oznacza wiele korzyści. Zwykle uaktywnia w innych ludziach dobre, pozytywne zachowania, czyli generuje tak zwane koło życzliwości. Gdy jesteśmy dla ludzi mili, uśmiechamy się do nich, często aktywizują się w nich neurony lustrzane i jest im dużo trudniej się na nas złościć czy reagować obojętnością.
Życzliwość dla innych sprawia też, że czujemy się lepszymi ludźmi, co poprawia nam nastrój. Możemy o sobie lepiej myśleć jako o pełnoprawnym człowieku. Znany psycholog Daniel Gilbert nazywa to syntetyzowaniem szczęścia. Rozróżnia on dwa rodzaje szczęścia: naturalne, które jest od nas niezależne, np. wygrana na loterii, i syntetyczne. Ten drugi rodzaj szczęścia możemy sami wytwarzać dzięki temu, jak rozwinął się nasz mózg.
Syntetyzowanie szczęścia polega na zmianie sposobu myślenia, ale także na podejmowaniu działań, których celem jest wyprodukowanie szczęścia. Możemy to robić na różne sposoby. Jednym z nich jest wdzięczność, która też jest techniką uważnościową, a więc zapisywanie dobrych, sensownych rzeczy, których doświadczyliśmy. Nie zawsze są one przyjemne. Możemy być np. wdzięczni za coś trudnego, co nas czegoś nauczyło, pozwoliło coś zrozumieć, kogoś poznać. Syntetyzowanie szczęścia to także spotkania z ludźmi, gotowanie, ćwiczenia fizyczne.
– Jednym ze sposobów na syntetyzowanie szczęścia jest życzliwość. Po pierwsze, sprawia, że czujemy się lepszymi ludźmi i lepiej o sobie myślimy. Po drugie, buduje bardzo pozytywne relacje z drugim człowiekiem i sprawia, że inni też o nas dbają. Zgodnie z powiedzeniem „jak się dba, tak się ma”, jeśli jesteśmy życzliwi wobec innych, to najczęściej oni zachowują się w taki sam sposób wobec nas. Możemy na to liczyć w sytuacji kryzysowej – mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc.