Jesteśmy dla siebie nawzajem coraz gorsi

Ewelina Krajczyńska-Wujec

Zmieniające się normy społeczne powodują, że odczuwamy rosnące przyzwolenie na agresję i przemoc. Określone grupy co pewien czas odczuwają tego skutki – teraz są to akurat pracownicy ochrony zdrowia – powiedział prof. Wojciech Kulesza z Uniwersytetu SWPS.


Prof. Wojciech Kulesza. Fot. Uniwersytet SWPS

  • W szpitalach nie dzieje się nic na tyle specyficznego, żeby wyzwalało w ludziach bardziej agresywne zachowania niż gdzie indziej
  • Agresja wobec innych nie jest kwestią np. rosnącej frustracji, bo nie ma badań potwierdzających, że ludzie są obecnie bardziej sfrustrowani niż wcześniej
  • Tzw. kapitał społeczny w Polsce, choć zawsze niski, obecnie „szoruje po dnie”
  • Coraz częściej mamy poczucie, że wolno więcej. Jeżeli nie ma za coś kary, coś nie jest zabronione, to jest dozwolone
  • Często anonimowo chowamy się za mediami społecznościowymi, za forami internetowymi. W ten sposób możemy sami rozpędzać się w różnych złych zachowaniach
  • Mamy też tendencję do usprawiedliwiania swoich zachowań i manipulowania semantyką

W środę odbędzie się pogrzeb lekarza ortopedy, który pod koniec kwietnia w trakcie pracy w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim został śmiertelnie zaatakował nożem. W ostatnich dniach ataki na pracowników ochrony zdrowia zdarzały się również w innych placówkach, m.in. w Szpitalu Kolejowym w Pruszkowie, na oddziale ratunkowym w Łukowie (Lubelskie) czy w 5 Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie.

– W szpitalach nie dzieje się nic na tyle specyficznego, żeby wyzwalało w ludziach bardziej agresywne zachowania niż gdzie indziej – powiedział psycholog społeczny prof. Wojciech Kulesza. – W wielu miejscach mamy przecież do czynienia ze stresem czy bezsilnością. Problemem nie są więc konkretne miejsca, tylko rosnące w społeczeństwie przyzwolenie społeczne na zachowania agresywne i przemoc. W efekcie określone grupy co pewien czas dość losowo odczuwają tego skutki. Teraz są to akurat pracownicy ochrony zdrowia, ale kiedyś mieliśmy falę ataków np. na nauczycieli.

Jak podkreślił psycholog, agresja wobec innych nie jest kwestią np. rosnącej frustracji, bo nie ma badań potwierdzających, że ludzie są obecnie bardziej sfrustrowani niż wcześniej. Jego zdaniem to efekt zmieniających się właśnie norm społecznych. – Jesteśmy dla siebie nawzajem coraz gorsi – stwierdził.

Jak zauważył, tzw. kapitał społeczny w Polsce, choć zawsze niski, obecnie „szoruje po dnie”. Około 20 proc. Polaków uważa, że ludzie są z natury dobrzy, przy 70 proc. takich wskazań u Finów. – Nie mamy przecież we krwi gorszego zachowania niż Finowie; po prostu przez normy grupowe zaczynamy się inaczej traktować, np. przyzwalać na hejt, czynić go. W ten sposób, raniąc innych, powodujemy przeświadczenie, że otaczają nas źli ludzie – podkreślił.

Normy społeczne – jak wyjaśnił – powstają jako skutek kilku mechanizmów. Jednym z nich jest habituacja, czyli przyzwyczajanie się do bodźca. – Polega to na tym, że na przykład czytam coraz bardziej agresywne teksty w internecie, dlatego z czasem mi obojętnieją. Habituuję się też na swoje zachowania: jadąc samochodem najpierw krzyczę do innego kierowcy, potem wygrażam mu pięścią, potem do niego wysiądę, aby go pobić – opisał psycholog.

– W psychologii społecznej mówimy też o desensytyzacji, kiedy znieczulam się na swoje zachowania i zachowania innych. Więc problemem często jesteśmy my sami, bo nie stawiamy sobie granic. Coraz częściej mamy poczucie, że wolno więcej. Jeżeli nie ma za coś kary, coś nie jest zabronione, to jest dozwolone – zauważył prof. Kulesza.v

Badania platformy X pokazały, że dużo chętniej podawane dalej są posty o negatywnym wydźwięku. – Czyli nie dość, że czytamy coraz więcej negatywnych treści zapamiętując, że świat jest zły, to też często anonimowo chowamy się za mediami społecznościowymi, za forami internetowymi. W ten sposób możemy sami rozpędzać się w różnych złych zachowaniach. A jest to szalenie niebezpieczny początek: z badań wiadomo, że najpierw, w znakomitej większości, pojawiają się negatywne słowa, dopiero potem negatywne zachowania – opisał rozmówca PAP.

Koresponduje to – jak wskazał – ze znaną techniką wpływu społecznego „stopa w drzwi”, w myśl której najpierw następuje drobny czyn, robiący miejsce bardziej znaczącemu. Dlatego człowiekowi, który kogoś znieważy, potem łatwiej przychodzi popchnięcie, a następnie uderzenie drugiej osoby.

Jak podkreślił psycholog, mamy też tendencję do usprawiedliwiania swoich zachowań i manipulowania semantyką: – Usprawiedliwiając swoje działania nie mówimy, że ja jestem agresywny, tylko że ja zostałem sprowokowany; albo że wychowuję twardą ręką.

Zwrócił uwagę również na znaczenie tzw. efektu Wertera, choć efekt ten dotyczył samobójstw naśladowczych; teraz mawia się o nim szerzej w kontekście powielania zachowań przestępczych opisywanych w mediach. – Obecnie możemy mieć odprysk tego zjawiska. Ludzie czytają o atakowaniu ratowników medycznych, to śmielej sami posuwają się do takich zachowań wobec tej grupy – dodał prof. Kulesza.

Psycholog zauważył, że nie bez znaczenia w kontekście ataków na pracowników medycznych był kwietniowy incydent z udziałem europosła Grzegorza Brauna w Szpitalu w Oleśnicy, który wtargnął do placówki i próbował uniemożliwić pracę ginekolożce. – Jeżeli osoba znana coś robi, to zaczyna wyznaczać w pewien kierunek – stwierdził prof. Kulesza. – Mamy tu rozszerzony efekt Wertera przez wpływ autorytetu. Autorytet to jest bardzo szerokie pojęcie, ale chodzi oczywiście o kogoś szanowanego w określonych kręgach.

07.05.2025
Zobacz także
  • Atak nożownika w szpitalu. Lekarz nie żyje
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.