×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Faza silnego kryzysu

Ewa Stanek-Misiąg

Bardzo ważne jest pokazywanie witalności – podkreśla Małgorzata Sękowska, psycholog, psychoterapeuta, dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS Rodzina-Para-Jednostka w Poznaniu. - Nie możemy się spotykać, ale nadal jesteśmy rodziną, jesteśmy razem, nie przeżywamy tego, że coś jest niemożliwe, tylko cieszymy się z tego, co jest dostępne.


Fot. Małgorzata Sękowska. Fot. arch. wł.

Ewa Stanek-Misiąg: Przed rokiem mogliśmy mieć nadzieję, że wynikające z lockdownu spędzanie czasu razem w domu – praca z domu, nauka z domu – wzmocni nasze rodziny, dziś wiemy, jakie to trudne. Gdzie szukać sił, żeby to wytrzymać?

Małgorzata Sękowska: Jesteśmy obecnie w zupełnie innej fazie. Rok temu była to wywołana stresem faza mobilizacji. Widzieliśmy dużo pozytywów, uważaliśmy, że ten czas jest nam dany po coś, warto, żebyśmy z niego skorzystali. W tej chwili mówimy o fazie już nawet nie wyczerpania, ale silnego kryzysu. Stres trwa bardzo długo, kolejna fala zachorowań jest większa niż poprzednia, u wielu osób następuje spadek możliwości poradzenia sobie z tą sytuacją.
Gdzie szukać sił? Trzeba się skupić na tym, co zależy od nas, co możemy zrobić – a możemy dbać o siebie i dbać o bliskie relacje. Zawsze, gdy załamują się w nas siły obronne i zdolność do radzenia sobie bardzo ważny jest kontakt z innymi ludźmi, poczucie, że nie jesteśmy sami. Chodzi o kontakt z osobami, którym ufamy, przy których czujemy się bezpiecznie, kontakt bezpośredni czy przez komunikatory.

Myślę, że jest niemałe grono osób zmęczonych nieustanną obecnością wszystkich domowników, które marzą tylko o tym, żeby nikt od nich niczego nie chciał, żeby nikt się do nich nie odzywał.

Tak się dzieje pewnie u osób przeciążonych ilością bodźców. Dom przestał być już tylko domem, stał się miejscem pracy, szkołą, przedszkolem. Zatarły się różnego rodzaju granice, które do tej pory chroniły domowników. Wiele rzeczy dzieje się naraz, takie nagromadzenie na jednym obszarze wzbudza rozdrażnienie, agresję, przemoc emocjonalną. Coraz częściej w swojej praktyce spotykam się z przemocą emocjonalną.
Domownicy powinni dbać o to, by mieć zarówno rytuały bliskości, jak i rytuały oddzielności. Jest to zasada dobrego współżycia w rodzinie do stosowania zawsze, nie tylko podczas pandemii. Nie jest dobrze, gdy rodzina jest cały czas ze sobą, nie jest dobrze, gdy żyje oddzielnie. Najlepszy jest balans między przyzwoleniem na odłączanie się oraz potrzebą bliskości.

Czym objawia się przemoc emocjonalna?

To, z czym się spotykam obecnie najczęściej i zdecydowanie częściej niż przed pandemią, to przemoc stosowana przez współpartnerów, którzy krytykują się nawzajem, poniżają, lekceważą, wypowiadają różne obelgi. Dzieje się tak na ogół z powodu braku zdolności radzenia sobie ze swoimi emocjami. Taka przemoc może być też wymierzona w dzieci. Dzieci nie bardzo chcą uczestniczyć w lekcjach zdalnych. Mają tego dosyć. Reagują złością, buntem, oporem. Rodzice tego nie wytrzymują i mówią dzieciom, że są okropne, niedobre.
Możemy łapać takie sytuacje poprzez śledzenie tego, co się dzieje z naszym ciałem. Kiedy zaczyna nam szybciej bić serce, kiedy czujemy napięcie w gardle, w klatce piersiowej, w skroniach, jakieś pulsowanie, to znaczy, że rośnie poziom stresu. Bardzo często przed wybuchem mówimy: „Mam tego dosyć”, „Już tego nie wytrzymam”, „Dlaczego mnie to spotyka”, „Czy to w moim życiu zawsze tak musi być”, „Dlatego to ja muszę zawsze cierpieć”. To są komunikaty zapowiadające emocjonalną wypłatę, tak to się nazywa w języku psychologicznym. Za chwilę ktoś komuś coś wypłaci. Albo i nie. Bo przecież mamy wybór. Możemy wypłacić albo się wycofać. Czując, co się dzieje z naszym ciałem, słysząc wypowiadane przez siebie zapowiedzi „wypłaty” możemy się zreflektować, zatrzymać. „Za chwilę zrobię coś niedobrego”, lepiej się wycofam, pooddycham, wyłączę z kontaktu.

Dlaczego chętniej wybieramy wypłatę niż wyciszenie?

Dlatego, że słabo sobie radzimy z emocjami. To widać w życiu społecznym, publicznym. Proszę popatrzeć na to, co się dzieje w sklepach albo podczas debat telewizyjnych – jak często, gdy pojawia się napięcie, regulacja emocjonalna okazuje się niedojrzała.
Jesteśmy – jako społeczeństwo – rozdrażnieni, raptowni, szybko ujawniamy złość. Powiedziałabym, że panuje powszechne przyzwolenie na to, by się zachowywać w taki sposób. Wciąż za mało mówimy o świadomości regulacji emocjonalnej.
Zachęcam do autorefleksji. Nawet, gdy zrobimy „wypłatę”, zastanówmy się później nad tym, jak do tego doszło. Może mamy tendencję do reagowania na coś w określony sposób? Może zdamy sobie sprawę z tego, że to nie przynosi niczego dobrego, nie przynosi rozwiązania problemu? Autorefleksja zabezpiecza przez intensywnymi, ekstremalnymi sytuacjami. Szczególnie w gronie rodzinnym.
Zawsze lepiej jest nazwać emocje, powiedzieć: „Zdenerwowałam się”, „Jest mi źle”, niż wyrzucić je w postaci obwiniania, oskarżania, krytykowania innych osób.

Mówiła Pani o tym, jak ważny jest kontakt z osobami, z którymi się lubimy…

Rodzimy się z potrzebą bliskości, która nie maleje w ciągu naszego życia. Brytyjski psychiatra i psychoanalityk dziecięcy, John Bowlby, twórca teorii przywiązania uważał, że potrzeba bliskości towarzyszy nam od kołyski po grób. Bliskość sprawia, że czujemy się zauważeni. Dostajemy uwagę, czas, czyjeś oczy, czyjeś uszy, czasami dotyk. To jest nasze podstawowe pożywienie emocjonalne.

A tu mamy drugie z rzędu święta wielkanocne, które należałoby spędzić bez spotkań. Zeszłoroczny argument, by zostać w domu po to, by w następną Wielkanoc świętować rodzinnie już nie ma tej mocy.

Trzeba się pogodzić z tym, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co będzie. Nie mamy też wpływu na to, jak zachowają się inni, czy pozytywnie odpowiedzą na apele o nieprzyjmowanie gości.
Prosiłabym jednak wszystkich, żeby myśleli o bezpieczeństwie swoim, swoich rodziców, swoich dzieci.
W naszej klinice przyjmujemy pacjentów od 8 do 22, nigdy wcześniej nie mieliśmy tyle pracy, nigdy wcześniej nie zgłaszało się do nas tyle osób. Mierzymy się z niespotykaną skalą stanów lękowych, depresji, prób samobójczych, samobójstw. Nasze dzieci nie dają sobie rady emocjonalnie. Bardzo wiele osób żyje w stanie silnego zaburzenia poczucia bezpieczeństwa.
Warto sobie uświadomić, że spędzanie świąt w większej grupie powoduje większe zagrożenie.

A gdy seniorzy nalegają na obchodzenie Wielkanocy, jakby nie było pandemii, ponieważ np. czują się bezpieczni po szczepieniu?

Nie ma tutaj dobrych rozwiązań. Czasami jest tak, że niespotkanie się z wnukami, czy z dziećmi jest dla starszej osoby przeżyciem trudnym do udźwignięcia, naraża ją na przeżycie odrzucenia. Wtedy pewno należałoby rozważyć możliwość spotkania. Z drugiej strony powstaje pytanie, czy dzieci i wnuki będą chciały wziąć na siebie odpowiedzialność za ewentualne konsekwencje. Dobrze wiemy przecież, że żadna szczepionka nie chroni w 100%, ja właśnie jestem chora.

Po pełnym szczepieniu?

Nie, po pierwszej dawce. Wczoraj czułam się źle, dziś jest lepiej.
Sugerowałabym więc rozważność. Powinniśmy się w decyzjach dotyczących spotkań w większym gronie kierować poczuciem bezpieczeństwa.

Jakie przekazywane z pokolenia na pokolenie wzorce postępowania okazują się teraz w chwili pandemicznej próby najwłaściwsze, jakie wzorce możemy sami wypracować na przyszłość?

Cenne są wzorce ukierunkowane na rozwiązywanie problemów, niepoddawanie się, szukanie rozwiązania jak nie przez działanie, to przez nastawienie psychiczne, emocjonalne. Bardzo ważne jest pokazywanie witalności – nie możemy się spotykać, ale nadal jesteśmy rodziną, jesteśmy razem, nie przeżywamy tego, że coś jest niemożliwe, tylko cieszymy się z tego, co jest dostępne. Czymś niezwykle potrzebnym dzieciom i młodzieży jest w tej chwili wskazywanie, że są rzeczy, na które mamy wpływ i są rzeczy, na które wpływu nie mamy, a następny krok to skupienie się na tym, co zależy od nas. Jest tego całkiem dużo. Mamy wpływ na to, co robimy, jak się zachowujemy, jak organizujemy dom, jaka atmosfera panuje w tym domu. Na pewno służą nam wzorce ujawniania emocji, dzielenia się swoimi przeżyciami. One dają siłę nie tylko na poziomie psychicznym, ale też fizycznym. Nasz układ immunologiczny jest mocno związany z naszą psychiką. Opowiadajmy dzieciom różne historie z naszego życia, rozmawiajmy z nimi, pytajmy je o zdanie, zachęcajmy do krytycznego myślenia – to wszystko jest wzmacniające.
Dużo młodzieży, dużo dzieci nie potrafi sobie radzić z trudnymi sytuacjami. Kiedy mają problem, czują się bezradni. Z tego wynika rosnąca liczba różnego rodzaju samookaleczeń, prób samobójczych, samobójstw, coraz więcej młodych osób stosuje używki. Zadaniem dla nas jako społeczeństwa jest nauczenie dzieci i młodzieży radzenia sobie z trudnościami, nie unikanie ich, tylko mierzenie się z nimi i szukanie wsparcia.

Żeby jeszcze rodzice to potrafili…

Przez długi czas funkcjonowało przekonanie, że dobry rodzic to rodzic, który chroni dziecko, czyli zapobiega jego ewentualnym problemom, a kiedy się jednak pojawią, to je – za dziecko – rozwiązuje.
Na każdym etapie życia naszego dziecka możemy coś zmienić. Możemy poczytać, porozmawiać z kimś kompetentnym, skorzystać z kursów on-line dla rodziców.
Rodzicem się nie rodzimy. Uczymy się tej roli w ciągu naszego życia. I nie chodzi tu o bycie rodzicem idealnym, tylko takim, który poradzi sobie zarówno z dzieckiem zaspokojonym, jak i dzieckiem niezaspokojonym, sfrustrowanym. Dopóki jesteśmy w kontakcie z dzieckiem, dopóki dziecko nie wyszło z domu, ciągle jeszcze możemy coś zrobić, ciągle jeszcze jest czas.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Magdalena Sękowska – psycholog, psychoterapeuta, dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS Rodzina-Para-Jednostka w Poznaniu https://klinika-poznan.swps.pl/

01.04.2021

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.