Doraźne łatanie dziur

Jerzy Dziekoński
Kurier MP

Przedstawiciele Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej przedstawili listę najpoważniejszych problemów ochrony zdrowia w 2018 roku – chroniczne niedofinansowanie, wydłużające się kolejki i starzejące się kadry. Zdaniem prof. Romualda Krajewskiego, zmiany na lepsze powinny zacząć się od natychmiastowego podniesienia nakładów na zdrowie. Bez wykonania tego kroku problemy będą narastać.


Prezes NRL Maciej Hamankiewicz. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Z diagnozą problemów ochrony zdrowia wystąpili wczoraj na konferencji prasowej prezes NRL Maciej Hamankiewicz oraz wiceprezes NRL Romuald Krajewski.

Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że 90 proc. lekarzy w wieku emerytalnym nadal pracuje. I to właśnie przez nich udzielana jest niemal jedna piąta wszystkich świadczeń. Według Centralnego Rejestru Lekarzy na 135 tys. pracujących lekarzy aż 35 tys. to osoby, które przekroczyły 60. rok życia.

- Gdyby nie ich praca, system uległby załamaniu – ubolewa Hamankiewicz.

- W sytuacji wprowadzenia utrudniających pracę przepisów czy wymagań osoby te mogą skorzystać z możliwości odejścia na emeryturę – odniósł się do planów obligatoryjnego wprowadzenia elektronicznego zwolnienia i elektronicznej recepty Romuald Krajewski.

Kolejne wymienione przez prezesów NRL problemy wiążą się z kształceniem specjalizacyjnym. W badaniu NIL, w którym wzięło 2,7 tys. osób w trakcie szkolenia, pozytywnie oceniono jedynie kadrę szkolącą. Pozostałe elementy zostały ocenione negatywnie.

- Jednym z naszych postulatów jest wynagradzanie tych osób. Nie może być tak, że ich praca i zasługi pozostają bez gratyfikacji – przekonywał Krajewski.

Przedstawiciele NRL zwrócili także uwagę na przepracowanie lekarzy.

- Z naszych badań wiemy, że kilkanaście procent lekarzy pracuje ponad 100 godzin tygodniowo. Sądzimy, że jest to niebezpieczne dla wszystkich. Dlatego ogłosiliśmy apel, aby dążyć do tego, żeby praca odbywała się w rozsądnych godzinach. Wiemy też, że młodzi lekarz są w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ pracują średnio ponad 70 godzin tygodniowo. Nawet jeśli ktoś mówi, że jest to potrzebne, aby się czegoś nauczyć, to zwracamy uwagę, że to już jest zdecydowanie za dużo – mówił Krajewski.

Poruszono również temat wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Wszelkie dotychczasowe działania resortu zdrowia w tym zakresie określone zostały jako chaotyczne i doraźne. Zdaniem Krajewskiego, kwestia ta wymaga rozwiązań systemowych i podniesienia nakładów na zdrowie.

- Ciągle działamy od kryzysu do kryzysu. Trochę tutaj podniesiemy, trochę tam, później zastanawiamy się, co z tego wynika. Bez podniesienia nakładów nie uda się uporządkować tej kwestii – uważa wiceprezes NRL.

Wśród najpoważniejszych problemów wymienione zostały również obciążenia administracyjne.

- Nie jesteśmy odosobnieni. Koledzy na całym świecie mówią, że ich wrogiem nr 1 jest biurokracja. Jeżeli połowę czasu albo więcej, który poświęcamy na jednego pacjenta, spędzamy na wypełnianiu papierów, przy komputerze, czasami przy dwóch komputerach, bo są dwa systemy, do których należy wpisać dane, to bardzo przeszkadza to dobremu wykonywaniu zawodu – dodał Krajewski. Wiceprezes NRL dodał, że podłożem wszystkich problemów jest permanentne niedofinansowanie opieki zdrowotnej.

- Niewłaściwe finansowanie powoduje ograniczenia w dostępie do świadczeń, a w codziennej praktyce to lekarze przyjmują na siebie wyjaśnienie pacjentom, co to oznacza. Pomimo codziennych trudności cieszymy się, że nadal jest spore zaufanie społeczne do naszego zawodu. Pracujemy nad tym, żeby jeszcze je poprawić – powiedział Krajewski.

Likwidacja kolejek, zapewnienie odpowiedniej liczby pracowników, ograniczenie biurokracji to postulaty całego środowiska lekarskiego. Nie da się ich jednak osiągnąć bez większych nakładów na zdrowie.

Obaj przedstawiciele NRL zgodnie przyznali, że planowane na 2025 rok osiągnięcie wydatków na zdrowie na poziomie 6 proc. PKB jest terminem zbyt odległym. Ich zdaniem taki pułap wydatków był potrzebny już 10 lat temu. W perspektywie kolejnych 10 lat niezbędne jest osiągnięcie poziomu 10 proc. PKB.

- Wszystko zaczyna się od wyższych nakładów na zdrowie, bez tego będziemy tylko doraźnie reagować na problemy, jak to robimy już od dłuższego czasu – podsumował Krajewski.

Data utworzenia: 02.02.2018
Doraźne łatanie dziurOceń:
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Odwróć kłamstwo.
      2018-02-05 09:41
      Postulaty mądre, ale jak widać od ponad 2 lat rządu to nie obchodzi. Eutanazja pacjenów bez zgody tych pacjentów i bez zgody rodziny trwa w najlepsze w polskich szpitalach. Wystarczy przejść się do przeciętnego SOR w dużym mieście lub przeciętnego Oddziału Wewnętrznego w każdym polskim mieście. Dobry prawnik zrobiłby z tego użytek, ale po co? skoro akceptujemy zło, tacyjako Polacy po prostu jesteśmy - dziad dziadem dziada podpiera (przykład to m.i. rządzący i "pseudomanagerowie" ochrony zdrowia). Wymiotować mi się chce jak "codziennie widzę" niepotrzebną śmierć pacjentów z powodu limitów NFZ. Życzę każdemu rządzącemu i opowiedzialnemu za kształt polskiej ochrony zdrowia np "rozsianego raka", "zawału serca", "powikłanego colitis ulcerosa" i np. "schyłkowej niewydolności serca z towarzyszącą POCHP" - może byłoby łatwiej postępować jak należy (dziś jest medycyna NFZ, a nie medycyna dla pacjenta).odpowiedz

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Życie bez opt-out
    Jeszcze kilka miesięcy temu Filip Płużański, rezydent z Łodzi potrafił, biorąc dyżur po dyżurze, przepracować ponad 300 godzin w miesiącu. Dzisiaj, bez klauzuli opt-out, pracuje maksymalnie 48 godzin w tygodniu. Efekty? Znajduje czas na zabawę z dziećmi, na naukę i przede wszystkim znacznie wyżej ocenia swoją pracę z pacjentami.
  • Dlaczego lekarze protestują?
    Do końca listopada lekarze wypowiadają klauzule do umów o pracę, które umożliwiają im prace powyżej 48 godzin tygodniowo. Samorząd lekarski zaapelował w tej sprawie do wszystkich swoich członków, ale w sposób szczególny w akcję zaangażowali się rezydenci. Dla młodych lekarzy to kolejny, po głodówce, etap protestu w sprawie wyższych nakładów na ochronę zdrowia. O co walczą młodzi medycy i dlaczego nie zgadzają się z rządem, który co prawda chce podwyższać publiczne wydatki na zdrowie, ale znacznie wolniej?
  • Rezydenci: Czas na „Zdrowie plus”
    To nie jest protest polityczny. To nie jest protest antyrządowy. Zdrowie nie ma barw politycznych, a my walczymy o zdrowie Polaków – tak, w największym skrócie, można streścić przekaz sobotniej pikiety pod Kancelarią Premiera.
  • Dlaczego lekarze strajkują? Zobacz film studentki medycyny
    Dlaczego lekarze strajkują? O co tak na prawdę walczą? Dlaczego rezydenci zdecydowali się na strajk głodowy? Czy chodzi jedynie o pieniądze? W krótkim filmie studentka medycyny stara się odpowiedzieć na te pytania.

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies