System z założenia niewydolny

Wojciech Kamiński

Jest to pierwsze działanie na tak szeroką skalę i – co należy podkreślić – wyzwolone z wpływów politycznych – zaznacza prof. Paweł Górski, przewodniczący Prezydium Rady Społecznej „Wspólnie dla zdrowia”.

Prof. Paweł Górski. Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Wojciech Kamiński: 13 czerwca odbędzie się pierwsza konferencja z cyklu narodowej debaty „Wspólnie dla zdrowia”, zainicjowanej przez Ministra Zdrowia. Czemu będzie poświęcona?

Prof. Paweł Górski: Będziemy mówili o fundamentach systemu ochrony zdrowia. Chodzi nam o określenie w tej dziedzinie roli państwa, jego instytucji, a także pacjentów. Zamierzamy nakreślić cele strategiczne i sposoby ich realizacji.

Ale modele strategiczne – być może nie w takim zakresie – były już konstruowane.

To prawda, ale one muszą być modyfikowane w odniesieniu do nowych danych; do nowej sytuacji. Dokument, który będzie wynikiem naszych prac – jego ostateczny kształt powstanie ostatecznie za rok – będzie dokumentem strategicznym dla wszystkich ministrów zdrowia dlatego, że będzie się opierał o twarde dane odnoszące się do warunków zdrowotnych naszego bytowania. Będzie dokumentem apolitycznym. W jego tworzeniu wezmą udział specjaliści o różnych zapatrywaniach politycznych, członkowie różnych partii, także opozycyjnych, a nawet ich prominentni działacze. Rzecz w tym, żeby nikogo nie eliminować. Jedynym kryterium zaproszenia do udziału w pracach nad nim były tylko kompetencje.

Dlaczego rolę państwa wobec obywateli w kontekście opieki zdrowotnej trzeba na nowo określać?

Należy to uczynić, ponieważ zmieniają się możliwości państwa. Do tej pory państwo chciało być państwem opiekuńczym w kontekście ochrony zdrowia. Dzisiaj wiemy, że nie więcej niż 10-15 proc. naszego zdrowia zależy od bezpośrednich działań systemu ochrony zdrowia. W większości stan naszego zdrowia zależy od umiejętności naszego funkcjonowania w świecie i społeczeństwie.

A zatem rola państwa opiekuńczego, które odpowiada od "A" do "Z" za nasze zdrowie jest absolutnym nonsensem. Tego nie można tolerować. To jest system z założenia niewydolny. Dlatego trzeba od nowa określić rolę i zadania państwa w tej dziedzinie.

Czy do tej pory nikt tego nie zauważał?

Osoby kompetentne w zakresie ochrony zdrowia rozumiały to od wielu lat. Nie udało się jednak tego sprecyzować w postaci celów strategicznych. Nie udało się też sformułować tego w postaci apolitycznego dokumentu, który miałby obowiązywać wszystkich zarządzających systemem ochrony zdrowia. Ministrowie na pewno zdawali sobie z tego sprawę, ale z powodów politycznych nie sformułowali tego w sposób kategoryczny.

Powiedział Pan, że zdrowie obywateli nie zależy od działania systemu, ale przede wszystkim od nich samych. Jak państwo, jego organy, mają ich do tego przekonać?

To jest także cel naszych konferencji. Chcemy stworzyć system budowania tej świadomości. Oczywiście nie uciekamy od odpowiedzialności państwa za cały szereg czynności w ramach ochrony zdrowia, np. szpitalnictwa, tworzenia tzw. opieki koordynowanej, czyli właściwego określenia relacji pomiędzy podstawową opieką zdrowotną, specjalistyczną, szpitalnictwem, rehabilitacjami. To też cele naszych konferencji.

Minister zdrowia zapowiadając debatę powiedział, że jej uczestnicy mają podpowiedzieć decydentom, w jaki sposób podzielić pieniądze, które po skierowaniu 6 proc. PKB na ochronę zdrowia wpłyną do systemu. Czy wypracujecie konkretny model, który mógłby być przyjęty nie tylko przez obecnego, ale i kolejnych szefów resortu zdrowia?

Mamy takie ambicje. Natomiast na dnie duszy żywię obawy, że wypracujemy cele strategiczne, a później np. jakieś niezadowolenie w takiej czy innej grupie zawodowej może uszczknąć coś z tego programu strategicznego. Byłoby to fatalne.

Program będzie opracowany na wiele lat. Aby przyniósł oczekiwane rezultaty musi być konsekwentnie realizowany. Jak zapewnić jego realizację?

To nie od nas zależy, nie jesteśmy od tego. Od realizacji są ministrowie i ministerstwa. To jest właściwa struktura, która będzie odpowiadała za jego wdrożenie. A nawet szerzej. Po prostu cały rząd, urzędnicy średniego szczebla, oni mają to wdrażać. Jak to zrobić, to im podpowiemy.

Absolutnie nie możemy gwarantować, że każdy się podporządkuje. Jeżeli jednak dokument tworzony przez ludzi, których w sposób oczywistych należy uznać za kompetentnych zostanie odrzucony, to będą ponosić odpowiedzialność przed Bogiem i historią.

Po raz pierwszy środowiska medyczne oraz eksperci z różnych dziedzin podejmują takie działanie?

Z pewnością jest to pierwsze działanie na tak szeroką skalę i – co należy podkreślić – wyzwolone z wpływów politycznych. Rola ministra sprowadza się tu wyłącznie do inicjacji sprawy, do ogólnych wytycznych organizacyjnych. Do zabezpieczenia technicznego tych konferencji. On nie będzie uczestniczył w budowaniu dokumentu końcowego. Przyjmie go do wiadomości, tak jak go skonstruujemy.

Rozmawiał Wojciech Kamiński (PAP)

Data utworzenia: 07.06.2018
System z założenia niewydolnyOceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Gotowi na mobilizację
    Zebrani zgodnie przyznali, że na obietnice i działania ze strony rządu można liczyć tylko pod presją. Jest nacisk, jest niepokój, jest protest – są decyzje – mówi o spotkaniu przedstawicieli organizacji lekarskich dr Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, członek NRL.
  • "Wszystko to odbędzie się kosztem pacjentów"
    Ktoś wymyślił sobie ideę dotyczącą tworzenia Centrów Zdrowia Psychicznego, poszły odgórne dyspozycje, a efekty oceniać będzie się po fakcie. Nikt niestety nie wziął pod uwagę, że może się to skończyć tym, że znacznie więcej pacjentów nagle trafi do szpitali, bo ich stan się znacząco pogorszy. Wszystko to odbędzie się kosztem pacjentów - ostrzega Sławomir Makowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów.
  • Polacy skazani na kolejki
    Aby dostać się do specjalisty, Polacy muszą poczekać w kolejce średnio ok. 3,4 miesiąca, a na pojedyncze świadczenie gwarantowane - 3,7 miesiąca. To 2 tygodnie, czyli ok. pół miesiąca więcej niż w ubiegłym roku.
  • Bolesna prawda o leczeniu bólu
    Sieć Watchdog Polska wzięła pod lupę problematykę leczenia bólu w polskich szpitalach. Wnioski nie napawają optymizmem – brakuje opracowanych schematów postępowania, personel nie jest szkolony w tym zakresie, a stosowane metody odstają od światowych standardów.