×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Afazja, czyli odrodzenie

Katarzyna Kubisiowska

W środowisku uchodził za gbura. Na wywiady można było umawiać się wyłącznie przez adwokata. W rozmowie dość opryskliwy, na granicy uprzejmości. O życiu prywatnym mówił niewiele, właściwie nic. Kiedy wrócił z emigracji do Krakowa, zamieszkał na Starym Podgórzu w kamienicy z widokiem na Wisłę. Widywałam go spacerującego bulwarami: wysoki, chudy, przypominający pająka w fikuśnym kapelusisku. W maju 2002 roku siedział przy biurku i jak co dzień pisał. Poczuł, że dzieje się z nim coś dziwnego. Jego żona wezwała karetkę. Okazało się, że to udar. W rezultacie stracił mowę, zapomniał kilku języków, w tym macierzystego – polskiego. Nie rozróżniał kierunków, nie umiał liczyć, czytał bez zrozumienia. Nie wiedział, do czego służy karta płatnicza i jak posługiwać się telefonem lub komputerem. Zaczął uczyć się poruszania w codzienności od prostych ćwiczeń: układania klocków. Później nastąpiła praca z logopedką, która doprowadziła do napisania autobiograficznego „Baltazara”.

Bo Sławomir Mrożek, o którym mowa, narodził się po wylewie krwi do mózgu po raz drugi. Stąd nowe, przybrane imię w tytule książki. Nigdy już nie wrócił do pełnej twórczej formy, napisał jeszcze przeciętną sztukę i całkowicie zaprzestał rysowania. Miał kłopot z wyrażaniem myśli, był w stanie opisywać świat, ale wyłącznie przy użyciu najprostszych słów. Paradoks tkwi w tym, że dopiero po tym chorobowym krachu Mrożek, to znaczy Baltazar, otworzył się na ludzi. Pragnął z nimi rozmawiać, polubił dziennikarzy, nie unikał spotkań z publicznością. Stał się ciepły i przystępny. Pamiętam świetnie promocję jego książki w Warszawie – otrzymał owację na stojąco, choć nie potrafił powiedzieć do końca tego, co zamierzał. Lecz ludzie odbierali jego intencje, czuli dobre emocje.

Z Krzysztofem Globiszem było nieco inaczej. Wyszedł z budynku warszawskiego radia, a kilka godzin później w pokoju hotelowym zwalił go z nóg wylew krwi do mózgu. Miał zaledwie 57 lat. Choć młodszy od autora „Tanga” (Mrożek miał 72 lata, gdy doznał udaru), gorzej zniósł zdrowotną katastrofę. Afazja bezwzględnie pozbawia go możliwości komunikacji. Po dwóch latach intensywnej terapii Globisz wraca na scenę. W słabszej formie fizycznej, ale imponującej psychicznej. Lekarze nie dawali mu nadziei na poprawę, jednak ten dzięki swojej determinacji oraz wierze i pomocy bliskich, a szczególnie żony, może góry przenosić. A raczej oceany przepływać, bo w sztuce „Wieloryb” zagrał tytułowego giganta. Dowcipkuje, uparcie wypowiada słowa, gra na harmonijce, razem z działaczkami Greenpeace śpiewa „I want to break free” Queen, czasami coś zapomni, a nawet przeklnie. Jest w tym heroiczny, przejmujący i autentycznie wirtuozerski.

Nie budzi litości, lecz podziw. Ciary przechodzą. gdy się widzi, ile mocy tkwi w ciele pokonującym swoje ograniczenia i ile nim można wyrazić. Jeszcze większe ciary przechodzą przy lekturze wypowiedzi Globisza sprzed choroby, znajdującej się w „Notatkach o skubaniu roli": „Fascynuje mnie afazja: odwrotność mowy, bezmowie, zanik słów. Ta patologia komunikacji jest dla aktora równie ważna w zrozumieniu procesu mówienia, wynika z niej pewna dramaturgia, model ekspresji. O człowieku bardzo wiele mówi sposób, w jaki się jąka, stęka, szuka słów; wszelkie powiedzonka, natręctwa językowe wyrażają więcej niż właściwa treść komunikatu.”

O człowieku – trawestując zdanie Globisza – mówi to, jak sobie radzi z chorobą. Dziwnie urządzony jest ten świat, ale właśnie ona może wyzwolić w nim coś pozytywnego. Pchnąć w stronę drugiego, uzmysłowić wartość płynącą z pielęgnowanych relacji. Złagodzić charakter. Sprowokować do przenikliwego oglądu własnego wnętrza.






Katarzyna Kubisiowska - dziennikarka związana z redakcją Tygodnika Powszechnego.
Autorka książek m.in. "Rak po polsku: i „Pilch w sensie ścisłym”.

24.02.2017

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.