Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Polskie protezy serca sprawdzają się

Polskie protezy serca POLVAD Religa sprawdzają się i są bezpieczne – powiedział w środę w Zabrzu prof. Marian Zembala. Dodał, że badania nad ich unowocześnieniem trwają; za parę lat na rynku powinny pojawić się rodzime, tym razem już wszczepialne protezy.


Fot. Pixabay.com

"Polskie protezy typu POLVAD Religa sprawdzają się i są bezpieczne. Problemem jest tylko to, że chory musi cały ten czas przebywać w szpitalu, z dala od rodziny. Jednak polscy inżynierowie pracują już nad stworzeniem protez, które można implantować – tak jak teraz te amerykańskie – dzięki czemu chory będzie mógł pójść do domu. To wymaga jeszcze kilku lat pracy i badań" – mówił podczas środowej konferencji dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu - czołowego w kraju szpitala kardiologiczno-kardiochirurgicznego - prof. Zembala.

Stosowana od 1999 r. po dziś proteza serca POLVAD jest pierwszą polską taką protezą. Została opracowana w Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu (FRK) z inspiracji prof. Zbigniewa Religi (dziś fundacja nosi jego imię).

Najdłuższy okres mechanicznego wspomagania pracy serca dzięki tej protezie wynosi prawie 2 lata. Przeżył je 32-letni Marcin Drab z woj. mazowieckiego. W sierpniu 2015 r. trafił on do Śląskiego Centrum Chorób Serca, gdzie wszczepiono mu pneumatyczną sztuczną lewą komorę wspomagania krążenia typu POLVAD Religa.

Następne kilkanaście miesięcy pan Marcin – maż i ojciec – spędził w zabrzańskim szpitalu; był leczony wielokierunkowo. Jak mówił, w tym czasie codziennie miał rehabilitację, ćwiczenia na rowerku, spacery po korytarzu; głównie musiał jednak leżeć. "To były długie chwile; bywało różnie. Najgorsze były dwa mikroudary, które mnie dotknęły, a poza tym nic takiego się nie działo" – przyznał. W marcu br. pacjent doczekał się transplantacji serca.

Pan Marcin opowiadał, że teraz czuje się już dobrze. "Nie mam duszności, nie męczę się, tak że jest rewelacja. Teraz marzę o powrocie do domu" – mówił podczas konferencji. Ma zostać wypisany jeszcze przed Wielkanocą.

Takie momenty, w których pacjent zdrowieje i może wrócić do domu, są w ocenie lekarzy i pielęgniarek najlepszymi chwilami w ich pracy. Przyznał to także dyrektor FRK, która tworzy protezy serca, Jan Sarna. "Warto pracować dla takich chwil, po to to wszystko robimy, żeby na samym końcu usłyszeć od pacjenta, który jest pytany: 'Jak się pan czuł z tymi komorami? To nic takiego, czuję się dobrze, idę do domu, jestem zdrowy'" – podkreślił Sarna.

Z leczenia za pomocą polskich protez skorzystała także 23-letnia Martyna Kryczka z Cieszyna, która w sierpniu ub. r. urodziła córeczkę. Trzy miesiące po porodzie zaczęły się u pani Martyny problemy zdrowotne – najpierw źle się czuła, miała silny kaszel, była osłabiona. Potem okazało się, że ma problem z sercem; przebywając w szpitalu doznała zawału. Gdy lekarze orzekli, że prawdopodobnie konieczne będzie przeszczepienie serca, trafiła do Śląskiego Centrum Chorób Serca.

Tam przez 44 dni była podłączona do pompy. Przeszczepienie odbyło się 19 stycznia, po miesiącu wyszła do domu. "Wiadomo, że nie mogę jeszcze dźwigać malutkiej, ale teraz już jest super, prawie wszystko potrafię już zrobić sama" – mówiła pani Martyna.

Prof. Zembala przypomniał, że polskie protezy wspomagania pracy serca stosowane są jako pomost do regeneracji serca lub do transplantacji (przypadki pana Marcina czy pani Martyny, gdy regeneracja nie następowała). "Rośnie też trzecie zastosowanie, gdy chory ma przeciwskazania do przeszczepienia i żyje na komorach. Takich chorych mamy już i to zastosowanie się rozwija" – zaznaczył.

Zaapelował też po raz kolejny, że w kwestii donacji potrzebna jest jeszcze większa wrażliwość i świadomość społeczna.

Nad nowymi protezami serca pracują obecnie inżynierowie i lekarze z zabrzańskiej FRK. "Te, które będziemy wprowadzać na rynek, to rodzina polskich protez serca Religa Heart - protez najnowszej generacji, wykonanych w najnowocześniejszej technologii z użyciem najnowocześniejszych materiałów. Będą one nowsze, bardziej niezawodne, prawdopodobnie tańsze, prostsze w obsłudze; lepsze pod każdym względem" – zaznaczył Jan Sarna.

FRK to założona w 1991 r. przez kardiochirurga prof. Religę (1938-2009) niepubliczna i niekomercyjna placówka naukowo-badawcza, która wspiera rozwój kardiochirurgii, wprowadzając do praktyki klinicznej nowoczesne techniki i technologie w zakresie leczenia serca.

W 2016 r. lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu przeprowadzili 46 transplantacji serca i 19 transplantacji płuc - najwięcej w Polsce.

18.04.2017

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?