W większości przypadków ukłucie kleszcza ma miejsce w pobliżu miejsca zamieszkania – w ogrodzie, parku miejskim, na działce. Zmiany klimatyczne powodują, że kleszczy jest coraz więcej i dotyczy to nie tylko Polski, ale też krajów sąsiednich.
Fot. Erik Karits/ pexels.com
- W ostatnich latach liczba przypadków odkleszczowego zapalenia mózgu (KZM) zwiększyła się kilkukrotnie – mówili eksperci we wtorek na spotkaniu prasowym w Warszawie. Nie ma skutecznego leczenia przyczynowego w tej chorobie, która może skutkować niepełnosprawnością, dlatego tak ważne są szczepienia przeciwko tej chorobie.
Na konferencji zainicjowano 8. edycję kampanii edukacyjnej „Nie igraj z kleszczem! Wygraj z kleszczowym zapaleniem mózgu!”.
Prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych, Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku podkreśliła, że kleszcze można obecnie spotkać wszędzie, nie tylko w lasach czy na łąkach, ale i w miastach.
Z badań wynika, że w 90% przypadków ukłucie kleszcza miało miejsce w pobliżu miejsca zamieszkania – w ogrodzie, parku miejskim, na działce. – Zmiany klimatyczne powodują, że obserwujemy coraz więcej kleszczy i dotyczy to nie tylko Polski, ale też krajów sąsiednich. Poszerza się też zakres ich występowania – powiedziała specjalistka.
W związku z tym obserwuje się zwiększenie zachorowalności na KZM. Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH), które przytoczyła prof. Zajkowska, wynika, że z roku na rok znacznie zwiększa się liczba zgłaszanych przypadków: w 2019 roku było ich 265, w 2022 r. – 445, w 2023 – 659, a w 2024 r. aż 793 przypadki.
Zwiększenie zachorowalności jest też widoczne w innych krajach, np. w Danii, ale też w Holandii, Francji, gdzie wcześniej nie było przypadków KZM. Pojawiły się również przypadki zachorowań w Wielkiej Brytanii.
Dr inż. Anna Wierzbicka, zoolog, biolog, leśnik z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zwróciła uwagę, że kleszcze nie giną w czasie zimy. - Kleszcz to nie komar i go (niska temperatura - przyp. red.) nie wymrozi, bo mieszka zimą w ziemi. (...) Kleszcze padają dopiero przy -35°C. A my obecnie mamy bardzo ciepłe zimy, dlatego w styczniu, w lutym znajdujemy mnóstwo kleszczy – powiedziała specjalistka.
Prof. Zajkowska przypomniała, że łagodne zimy sprzyjają małym leśnym zwierzętom (myszom, ryjówkom, wiewiórkom), które są głównymi żywicielami kleszczy. - Nie ma pokrywy śnieżnej. Te zwierzęta mają dobry dostęp do nasion drzew – wymieniała ekspertka.
Jednak bardzo często kleszcze przenoszą się na nas z najbliższego otoczenia – ze zwierząt domowych, jak psy czy koty, a nawet od ptaków, które mają gniazdo na balkonie.
– Szybkie wyjęcie kleszcza zabezpiecza nas wprawdzie przed zakażeniem boreliozą, natomiast nie zabezpiecza nas przed zachorowaniem na KZM – podkreśliła prof. Zajkowska. Wirus KZM zostaje bowiem wprowadzony w momencie ukłucia - wtedy kiedy kleszcz wprowadza ślinę do skóry.
Według specjalistki im słabszy jest układ immunologiczny, im mniej przygotowany do kontaktu z wirusem, tym cięższy może być przebieg KZM.
- Po ukłuciu przez kleszcza wirusy natychmiast są przekazywane do skóry i namnażają się. Jeśli organizm sobie nie poradzi, rozwija się wiremia – powiedziała.
Pierwszy etap choroby trwa zazwyczaj tydzień, ale czasem i 28 dni. Rozwijają się wtedy objawy grypopodobne, takie jak bóle mięśni, stawów, gorączka. W większości przypadków na tym choroba się kończy. Jeśli jednak organizm okaże się słabszy i wirus dostanie się do układu nerwowego rozwija się neuroinfekcja. Do bólu głowy i gorączki dochodzą objawy neurologiczne. - W najłagodniejszej postaci dochodzi do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, które wymaga hospitalizacji. KZM może doprowadzić też do zapalenia pnia mózgu, korzeni nerwowych, czyli różnych elementów układu nerwowego – wyjaśniła prof. Zajkowska.
W jej ocenie najczęstszym powikłaniem jest porażenie splotu barkowego, które skutkuje brakiem ruchomości w stawie barkowym. Może dojść do porażenia czterokończynowego.
Na konferencji przedstawiono przypadek zachorowania na KZM, które doprowadziło do niepełnosprawności pacjenta - spowodowało niewydolność oddechową, niedowład kończyn, problemy z mową.
Eksperci zwrócili uwagę, że na ciężki przebieg KZM narażeni się wszyscy, ale najbardziej dzieci oraz osoby po 65. roku życia. W grupie ryzyka są też osoby przyjmujące leki na choroby autoimmunologiczne (oraz inne obniżające odporność – przyp. red.).
Prof. Zajkowska zaznaczyła, że zgodnie z wynikami badań naukowych nawet łagodne przejście zakażenia wirusem KZM może mieć długofalowe skutki, takie jak bóle głowy, problemy z koncentracją, czyli problemy poznawcze.
Co ważne, na KZM nie ma leczenia przyczynowego, dlatego tak istotne jest szczepienie się przeciwko tej chorobie.
- Zaszczepić się można obecnie w bardzo prostu sposób – podkreśliła prof. Zajkowska. Oprócz ścieżki standardowej, tzn. wizyty u lekarza, który zakwalifikuje do szczepienia, wypisze receptę, można już zostać zakwalifikowanym do szczepienia w aptece przez farmaceutę. Wypisze on od razu receptę i zaszczepi przeciwko KZM. Zgodnie z danymi podawanymi w internecie koszt 1 dawki szczepionki wynosi ok. 200 zł.
– Szczepienie to najskuteczniejsza metoda zabezpieczenia się przed KZM. Naprawdę doskonale się sprawdza. Świadczy o tym fakt, że leśnicy są szczepieni przeciwko KZM od 1993 roku i nie chorują – podsumowała prof. Zajkowska.