×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Czekają na leczenie 15 miesięcy od diagnozy

Newseria

Na stwardnienie rozsiane choruje ok. 45 tys. Polaków, a tylko co trzeci otrzymuje leki modulujące przebieg choroby. Ten odsetek wciąż jest zbyt mały w porównaniu do innych państw europejskich. Kolejnym wyzwaniem jest czas oczekiwania na rozpoczęcie leczenia. W Polsce od wystąpienia pierwszych objawów do postawienia diagnozy SM mija średnio 7,5 miesiąca, a kolejne 15 miesięcy chorzy czekają na wdrożenie leczenia – wynika z najnowszej analizy przeprowadzonej na grupie 12 tys. pacjentów. Należy dążyć, by czas ten skrócić do maksymalnie kilku tygodni, bo w przypadku aktywnej choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane, czas ma kluczowe znaczenie dla powodzenia terapii.

Stwardnienie rozsiane jest chorobą ośrodkowego układu nerwowego, czyli mózgu i rdzenia kręgowego. Jest ona bardzo heterogenna i rozwijające się objawy zależą od tego, w której części układu nerwowego dojdzie do wystąpienia uszkodzenia. Neurologia dysponuje lekami, które potrafią łagodzić naturalny przebieg choroby i zapobiegać jej konsekwencjom zdrowotnym bądź też je łagodzić – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, neurolog z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Obecne metody leczenia pozwalają chorym utrzymać sprawność. Im szybsza diagnoza i włączone leczenie, tym lepsza jakość życia. Jeśli wdrożenie terapii się opóźnia, może to skutkować szybszym postępem niesprawności chorego. Stan kliniczny ocenia się najczęściej za pomocą rozszerzonej skali niewydolności ruchowej Kurtzkiego (skala EDSS, z ang. Expanded Disability Status Scale). Im wyższy stopień w skali, tym większy stopień niepełnosprawności.

– Celem naszego leczenia jest to, aby nie powstawały nowe ogniska uszkodzenia w ośrodkowym układzie nerwowym – w konsekwencji, aby nie rozwijała się niepełnosprawność, żeby pacjenci mogli prowadzić normalne życie i pełnić swoje role społeczne – podkreśla neurolog z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Niedawno opublikowana pierwsza polska specjalistyczna analiza „Cechy kliniczne i epidemiologiczne pacjentów ze stwardnieniem rozsianym leczonych za pomocą leków modyfikujących przebieg choroby w Polsce” wskazuje, że w naszym kraju zdecydowanie zbyt długo trwa uzyskanie i potwierdzenie diagnozy oraz rozpoczęcie odpowiedniej terapii modyfikującej przebieg choroby. Znacząco odbiega to od międzynarodowych rekomendacji neurologów, co z kolei ma przełożenie na efektywność leczenia, bo czas w przypadku SM ma kluczowe znaczenie.

– Wszyscy pacjenci, którzy są włączani do programów lekowych, są rejestrowani w programie monitorowania leczenia – SMPT. Rzetelne dane z tego programu, a więc z codziennej praktyki klinicznej, pokazują rzeczywistość leczenia stwardnienia rozsianego w naszym kraju. Grupa neurologów przeanalizowała te dane, a informacje, które uzyskaliśmy, są bardzo interesujące, ważne i mogą stać się wyznacznikiem pewnych zmian w leczeniu stwardnienia rozsianego – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, współautorka badania.

Analiza danych wykazała, że w Polsce mediana czasu mijającego od wystąpienia objawów do postawienia diagnozy wynosi najczęściej siedem miesięcy.

– Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda mediana czasu od postawienia diagnozy do włączenia leczenia – to ponad 14 miesięcy. Niespełna połowa pacjentów otrzymuje leczenie w ciągu roku od zdiagnozowania choroby. To sytuacja, która nie powinna nas zadowalać, i musimy podjąć zdecydowane działania zmierzające do jej poprawy – podkreśla neurolog z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Opracowane w 2018 roku międzynarodowe standardy jakości opieki rekomendują, by maksymalny czas od wystąpienia pierwszych objawów SM do postawienia diagnozy wynosił dwa miesiące, a docelowo dwa tygodnie. Z kolei zalecany czas na wdrożenie leczenia modyfikującego chorobę, licząc od momentu diagnozy, powinien wynosić maksymalnie cztery tygodnie, a docelowo tydzień.

– W niektórych krajach istnieją rekomendacje, wręcz administracyjne, dotyczące tego, jak długi okres może maksymalnie upłynąć od postawienia diagnozy do włączenia leczenia – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska.

Jak pokazują doświadczenia innych krajów, można wprowadzić zmiany systemowe, które usprawnią leczenie stwardnienia rozsianego. Przykładem mogą być Czechy, gdzie od 2012 roku jest obowiązek włączenia leków modyfikujących chorobę w ciągu 28 dni od postawienia diagnozy.

Jako przyczyna opóźnień w rozpoczęciu terapii SM w Polsce często wskazywana jest zbyt mała liczba lekarzy neurologów (2320 w roku 2018), a także utrudniony dostęp do lekarzy i specjalistycznych badań. To może wynikać z miejsca zamieszkania pacjentów oraz długich terminów oczekiwania na konsultacje lekarskie i badania potwierdzające diagnozę.

– Staramy się wypracować koncepcję, która pozwoliłaby usprawnić leczenie stwardnienia rozsianego. Na świecie sprawdziła się tzw. idea MS Units, czyli centrów diagnostyki i leczenia stwardnienia rozsianego – mówi neurolog z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. – Stworzenie ok. 20 takich centrów w naszym kraju – przeciętnie jedno w województwie, a dwa–trzy w województwach z większą gęstością zaludnienia – byłoby bardzo korzystne. Takie centrum diagnostyki leczenia powinno jednocześnie być powiązane z systemem mniejszych, podlegających mu ośrodków. Centrum mogłoby inicjować leczenie i przekazywać prowadzenie pacjenta do ośrodka niższej referencyjności, jednocześnie nadzorując to leczenie. Ważne jest, aby było ono prowadzone blisko domu, ale też bezpiecznie. To bezpieczeństwo może zapewnić bardzo dobrze wyszkolona kadra specjalizująca się w danej chorobie.

Jak najszybsza diagnoza i skrócenie czasu oczekiwania na wdrożenie leczenia pozostają priorytetem ze względu na aktywny, postępujący charakter choroby i przeciwdziałanie konsekwencjom SM.

01.10.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.