Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Zdrowie? Wystarczy tańszy zamiennik!

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Na lewej ręce to, co może dać pacjentowi współczesna medycyna. Na prawej – to, co proponuje polski system ochrony zdrowia. Mina kilkuletniego chłopca patrzącego na swoją prawą dłoń – mieszanka niedowierzania, przerażenia i bezbrzeżnego zdumienia – powinna trafić na sztandary walczących o poprawę jakości w ochronie zdrowia. A na pewno utkwić w pamięci decydentom, oferującym Polakom tańsze zamienniki.

4-letni Krzyś chory na EB.

4-letni Krzyś chory na EB. Fot. Facebook

Żeby być sprawiedliwym, oferującym te zamienniki od wielu lat.

Plastry na EB, chorobę uważaną za najboleśniejszą na świecie, muszą być najlepsze. Konkretne, sprawdzone. Chorej skóry, skóry, której praktycznie nie ma, nie da się zastąpić tańszym zamiennikiem. Rozumieją to chorzy, rozumieją ich rodziny, lekarze. Rozumieją to – zapewne – miliony tych, którzy dzięki mediom choć przez chwilę mogą zobaczyć, jak wygląda codzienność chorego – dziecka, dorosłego – na pęcherzowe oddzielanie naskórka. Nie rozumie Ministerstwo Zdrowia, które z uporem godnej lepszej sprawy przypomina w komunikatach wysyłanych mediom, że farmaceuta zawsze ma obowiązek poinformować o istnieniu tańszego zamiennika.

Tańsze zamienniki są świetne, jeśli rzeczywiście są zamiennikami, czyli działają tak samo jak produkt oryginalny. Jeśli nie działają – a zdjęcie małego chłopca pokazuje, że raczej tak jest w tym przypadku – nie są zamiennikami i ich korzystna cena nie ma nic do rzeczy.

Jednak plastry i opatrunki stosowane w EB to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Polski system ochrony zdrowia to jeden wielki tańszy zamiennik.

Mamy ustawę 6 proc. PKB na zdrowie? Nie, mamy tańszy zamiennik. Ustawę 6 proc. PKB sprzed dwóch lat. W momencie akceptowania przez rząd projektu ustawy (jesień 2017 roku) minister finansów nawet nie ukrywał, że chodzi o to, by było taniej. Żeby skutki dla budżetu państwa pojawiły się nie wcześniej, jak w 2020 roku. Można powiedzieć, że jest sukces w zakresie „po taniości” – pierwsze skutki dla budżetu, czyli dodatkowe (ponad składkę zdrowotną) pieniądze dla NFZ, pojawią się nie wcześniej niż w 2021 roku. I żadne peany na temat bezprecedensowego wzrostu nakładów, głoszone przy każdej okazji – a także bez okazji – faktów nie zmienią.

Lekarzom obiecano wielką nowelizację ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, minister powołał zespół, który w ciągu sześciu miesięcy przygotował projekt? Zbyt kosztowny, lepszy będzie tańszy zamiennik, bez kosztownych rozwiązań. Nie spodoba się lekarzom takie rozwiązanie, będą chcieli protestować, może część wyjedzie za granicę? Niech jadą! Rząd ma pomysł na tańszy zamiennik, ściągnie lekarzy z Ukrainy, z Kazachstanu.

Niekiedy tańsze rozwiązania są naprawdę dobrym, optymalnym wręcz, pomysłem. Na przykład – likwidacja części szpitali, przesunięcie dużej części świadczeń zdrowotnych do opieki ambulatoryjnej. Rzeczywiste, nie jedynie deklaratywne, wzmocnienie POZ i AOS. Akurat w tym przypadku politycy uwzględniają jednak całość kosztów, również polityczne koszty pośrednie. Jeśli coś się politycznie nie opłaca, to choćby było ekonomicznie – społecznie, systemowo – uzasadnione, zrealizowane nie zostanie.

Bo nic nie jest zbyt drogie, jeśli stawką jest utrzymanie się przy władzy lub jej sprawowanie w komfortowych warunkach. Gdy w grę wchodzi zakup rządowych limuzyn, nikt nie myśli o tańszych zamiennikach, umieszczając w specyfikacji zamówienia podgrzewane końcówki spryskiwaczy szyby przedniej. Im, trawestując klasyka (klasyczkę?) te końcówki się po prostu należały.

02.07.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?