Przez pierwsze dziesięć lat wykonaliśmy 43 przeszczepienia. Obecnie tyle operacji wykonujemy rocznie – zaznaczył prof. Piotr Kaliciński, kierownik Kliniki Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów w Instytucie „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie. W CZD wykonano ponad tysiąc przeszczepień wątroby u małych pacjentów.
Prof. Piotr Kaliciński. Fot. MZ
- Pierwsze programy przeszczepień ruszyły na świecie, w wiodących ośrodkach amerykańskich i europejskich, na początku lat 80., a my byliśmy co najmniej 10 lat do tyłu
- Podobnie było z przeszczepieniami rodzinnymi: my zaczęliśmy w 1999 r., a na świecie pierwsze takie przeszczepienie odbyło się w 1989 r.
- Dogoniliśmy światową czołówkę, a nawet część ośrodków, w których się uczyliśmy, przegoniliśmy pod względem liczby przeszczepień
- Lista oczekujących na przeszczep nie jest stała, ale na ogół figuruje na niej 15-20 pacjentów
- Kiedy w CZD zaczynano przeszczepienia wątroby u dzieci, to ok. 50 proc. pacjentów przeżywało rok, dziś rok przeżywa ok. 95 proc. pacjentów
– Pierwszą transplantację wątroby u dziecka przeprowadziliśmy 1 marca 1990 roku – przypomniał prof. Piotr Kaliciński, kierownik Kliniki Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów IPCZD. – Przez pierwsze dziesięć lat wykonaliśmy 43 transplantacje. Obecnie tyle operacji wykonujemy rocznie. Przełomem było wdrożenie, wraz z Kliniką Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, programu przeszczepień rodzinnych.
Wykonanie tysięcznego przeszczepienia wątroby u dziecka miało miejsce 25 marca br. – Ale 1 kwietnia wykonaliśmy jednocześnie, na dwóch salach, przeszczepienia nr 1001 i 1002, więc jest to – po tylu latach – także jakiś powód do podsumowania tego programu – wskazał prof. Piotr Kaliciński.
Zapytany, jaki postęp, jeśli chodzi o przeszczepienia wątroby u dzieci, dokonał się od 1990 r., i czy wówczas, na początku programu, Polska była bardzo zapóźniona w stosunku do świata, prof. Kaliciński wyjaśnił, że pierwsze przeszczepienia wątroby na świecie były wykonywane w latach 60. XX wieku. Natomiast „pierwsze udane odbyło się w 1967 r. w Denver, a operator, prof. Thomas Starzl, był później moim nauczycielem w latach 80., kiedy wraz z kolegami uczyliśmy się, jak przeszczepiać wątroby” – wspomniał transplantolog.
Zaznaczył, że polscy lekarze zaczęli dużo później niż Amerykanie, bo „pierwsze programy przeszczepień ruszyły na świecie, w wiodących ośrodkach amerykańskich i europejskich, na początku lat 80., a my byliśmy co najmniej 10 lat do tyłu”.
Podobnie, jak dodał, było z przeszczepieniami rodzinnymi: my zaczęliśmy w 1999 r., a na świecie pierwsze takie przeszczepienie odbyło się w 1989 r.
– Ale dogoniliśmy światową czołówkę, a nawet część ośrodków, w których się uczyliśmy, przegoniliśmy pod względem liczby przeszczepień – powiedział prof. Kaliciński. Zastrzegł, że „oczywiście nie bierzemy udziału w żadnym wyścigu, ale liczba przeszczepień pokazuje zakres potrzeb i naszą aktywność, która niemal w 100 proc. zaspokaja potrzeby naszych dziecięcych pacjentów”.
Ekspert poinformował, że sukces był możliwy dzięki współistnieniu dwóch programów – pierwszy to przeszczepienia od dawców zmarłych, a drugi od dawców spokrewnionych, przy czym przeszczepiane w CZD narządy pochodzą po połowie od dawców zmarłych i żywych.
Prof. Kaliciński zaznaczył, że przeszczepienia od żywych dawców Instytut od początku prowadzi we współpracy z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym. – Są one niezbędne, gdyż dzięki nim nasi najmłodsi pacjenci, od noworodków poczynając, a na kilkuletnich dzieciach kończąc, mogą otrzymać fragment narządu pochodzącego na ogół od któregoś z rodziców, gdyż dla tych najmłodszych biorców po prostu nie ma narządów pochodzących od zmarłych dawców – wytłumaczył.
Podkreślił, że trafiają do nich pacjenci, którzy, oprócz wątroby, potrzebują także przeszczepienia innych narządów. – Dlatego, razem z naszym zespołem, zajmujemy się także przeszczepianiem nerek, jesteśmy także przygotowani do przeszczepiania jelita, a jako pierwsi w Polsce, w 2000 r., dokonaliśmy także przeszczepienia skojarzonego wątroby i nerki, a rok później wątroby i jelita – wyliczył transplantolog.
Poinformował, że jeśli chodzi o biorców wątroby, połowa z nich to dzieci do 5. roku życia – z wrodzonymi wadami dróg żółciowych, u których próby leczenia chirurgicznego nie dają efektu; stanowią one ok. 40 proc. pacjentów do przeszczepień. Wśród tych małych dzieci są również te z różnego rodzaju chorobami metabolicznymi, które powodują uszkodzenie wątroby.
Druga grupa to dzieci starsze, zazwyczaj kilkunastoletnie, które mają różne choroby nabyte, jak np. zapalenie wątroby, autoimmunologiczne zapalenie wątroby, zapalenia dróg żółciowych. Są również ostre niewydolności wątroby – toksyczne czy polekowe. – To dość różnorodna grupa – zauważył.
Wskazał, że „lista oczekujących na przeszczep nie jest stała, ale na ogół figuruje na niej 15-20 pacjentów”, natomiast rocznie przeszczepienia wykonuje się średnio u 40 dzieci, „co jest w zasadzie zgodne z potrzebami, choć w transplantologii zdarzają się pacjenci, którzy nie mogą długo czekać”. Wyjaśnił, że w ośrodku wykonują także przeszczepienia u pacjentów z chorobami nowotworowymi, m.in. z guzami nieoperacyjnymi wątroby. – W tej dziedzinie mamy także znakomite wyniki – zapewnił.
W jego ocenie, choć przeszczepienie jest skrajną metodą, a część pacjentów trafia do nich w bardzo ciężkim stanie, to „porównując wyniki, jakie mieliśmy na początku programu, w latach 90., do tych, które osiągamy dzisiaj – to jest przepaść”. – Dokonał się postęp w medycynie, wzrosło nasze doświadczenie, które pozwala na leczenie powikłań nawet u pacjentów w ciężkim stanie – zauważył.
Przypomniał, że kiedy w CZD zaczynano przeszczepienia wątroby u dzieci, to ok. 50 proc. pacjentów przeżywało rok, dziś rok przeżywa ok. 95 proc. pacjentów. – Mówię o roku, gdyż przeżycie tego okresu jest punktem zwrotnym, gdyż wszystko, co najgorsze, dzieje się w ciągu 12 miesięcy po zabiegu – wyjaśnił prof. Piotr Kaliciński.