×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Smog – efekty rozłożone na lata

Jerzy Dziekoński
Kurier MP

Dziś w Polsce głównym źródłem emisji w dużych miastach jest transport, a na przedmieściach i w mniejszych miejscowościach za epizody smogowe odpowiada emisja komunalno-bytowa, czyli piece i kominki – mówi dr. hab. Wojciech Feleszko, specjalista pediatrii, pulmonologii i immunologii.


Dr hab. n. med. Wojciech Feleszko

Jerzy Dziekoński: Czy problem smogu rzeczywiście narasta, czy więcej się o nim mówi i pisze?

Dr. hab. n. med. Wojciech Feleszko: Sieć czujników firmy Airly, które w czasie rzeczywistym monitorują zanieczyszczenie powietrza, funkcjonuje dopiero od około 4 lat. Sam sprawdzam poziom smogu w aplikacji od 2 lat. Wcześniej nie mieliśmy takich narzędzi. Były co prawda czujniki wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska, ale mało kto z nich korzystał, ponieważ – mimo że są bardzo wiarygodne – obejmują niewielki obszar kraju ze względu na niewielkie nasycenie. Dopiero narzędzie prywatnej firmy Airly, chociaż o niższej jakości, pozwoliło nam wszystkim na codzienne sprawdzanie jakości powietrza i przeprowadzenie rzetelnych badań dotyczących smogu i jego wpływu na choroby dróg oddechowych.

Zanieczyszczenia powietrza towarzyszą nam na dużą skalę od czasów wielkiej rewolucji przemysłowej. Sądzę, że za czasów komuny zanieczyszczenie powietrza było znacznie większe, wiązało się jednak z przemysłem. Dopiero jednak w latach 80. XX wieku zaczęliśmy na poważnie zdawać sobie sprawę z tego, jak jest ono groźne dla naszych organizmów. Zaczęliśmy wtedy wdrażać lepsze standardy i w nowej rzeczywistości gospodarczej na przemysł nałożono kaganiec, wymuszając rozwiązania zmniejszające emisję. W międzyczasie na przestrzeni lat zmiany gospodarcze przyniosły bum w budownictwie jednorodzinnym. Problem polega na tym, że w domach wybudowanych wokół miast instalowano nie do końca dobre systemy spalania. Do tego dodajmy ciągle zwiększającą się liczbę samochodów, które stanowią poważne źródło emisji, i tak docieramy do sytuacji, jaka panuje dzisiaj. Przypuszczam, że smogu jest obecnie więcej z powodu tzw. niskiej emisji. Dziś w Polsce głównymi źródłami emisji w dużych miastach jest transport, a na przedmieściach i w mniejszych miejscowościach za epizody smogowe odpowiada emisja komunalno-bytowa, czyli piece i kominki.

Jakie wyróżniamy rodzaje smogu? Jakie szkodliwe substancje wchodzą w jego skład? Jaki rodzaj smogu dominuje w Polsce?

Patrząc na mapę Europy pod kątem zanieczyszczenia powietrza, w różnych krajach dominuje jego inny rodzaj. Europa Zachodnia (np. Holandia) boryka się głównie z tlenkami azotu, czyli substancjami związanymi z emisją samochodową. Europa Południowa (Włochy, Hiszpania) – to ozon. W Polsce nie mamy tych problemów. U nas dominują pyły drobnocząsteczkowe PM 2,5 oraz PM 10. Nazwa wiąże się z ich średnicą podaną w mikrometrach. Pyły PM 10 osadzają się w drogach oddechowych, natomiast PM 2,5 są tak drobne, że penetrują przez barierę płucną i oddziałują na cały organizm. Polskim problemem jest również benzopiren. To rakotwórcza cząsteczka, która powstaje ze spalania węgla i drewna.

Co się stało z naszym środowiskiem, że smog staje się coraz większym problemem? Czy podejmowane działania, takie jak ograniczenie spalania paliw kopalnych i nowsze silniki samochodów, są nieskuteczne?

Myślę, że te działania są skuteczne. Chodzi jednak o to, aby wprowadzić pewne ograniczenia, na przykład w ruchu samochodowym. Sami, jako konsumenci, niewiele możemy zdziałać, konieczne są zmiany legislacyjne w kierunku ograniczenia spalania węgla i ropy.

Na przykład dopłaty do samochodów elektrycznych?

Specjaliści od motoryzacji twierdzą, że wśród zanieczyszczeń emitowanych przez samochody połowę stanowią produkty spalania, a połowę pyły pochodzące ze ścierania hamulców i opon. Samochody elektryczne są więc połowicznym rozwiązaniem. Zawsze to jednak coś.

Stany Zjednoczone i Europa Zachodnia systematycznie wprowadzają ograniczenia i normy emisji spalin, i gołym okiem widać, że jakość powietrza jest tam lepsza.

Mówi Pan o ograniczeniach w ruchu pojazdów w centrach miast, płatnym wjeździe, zakazie wjazdu samochodów napędzanych starymi silnikami diesla?

Tak, to zdecydowanie właściwy kierunek. Jeżeli chodzi o mnie, to zamknąłbym centra dużych polskich miast dla zwykłego, prywatnego ruchu samochodowego. Konieczne są radykalne kroki.

Czy dotychczas przeprowadzone badania pozwalają wiarygodnie ustalić związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy narażeniem na smog a rozwojem różnych chorób? W jaki sposób w analizie eliminuje się wpływ innych czynników?

Badanie epidemiologiczne, którego wyniki zaprezentujemy na Jesieni Pediatrycznej, udało się przeprowadzić tylko dlatego, że w Polsce rozmieszczono gęstą sieć czujników. Wcześniej nie byłoby to możliwe. W pierwszych badaniach pokazujących związek zanieczyszczenia powietrza z chorobami dróg oddechowych za punkt wyjścia przyjmowano odległość zamieszkania od ruchliwej drogi. Na tej podstawie analizowano występowanie astmy i liczbę zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych. Niezależnie od metody badawczej, związek smogu z zachorowalnością zawsze był wyraźny zarówno u dzieci, jak i dorosłych. Wiele z dostępnych danych potwierdza, że smog ma wpływ na zdrowie. Jest to doskonale udokumentowane. Bez cienia wątpliwości wypowiadają się na ten temat międzynarodowe gremia naukowe.

Wiele z dostępnych danych potwierdza, że smog ma wpływ na zdrowie.

Bardzo lubię przytaczać wyniki badań przeprowadzonych w Pekinie, gdzie w czasie igrzysk olimpijskich w dużej części miasta wprowadzono zakaz poruszania się samochodem. Okazało się, że liczba przyjęć do szpitali z powodu astmy zmniejszyła się o połowę.

Czy ryzyko związane ze smogiem rzeczywiście jest duże? Wyniki badań wskazują co najwyżej na umiarkowane ryzyko, ale te dane nie przemawiają do wyobraźni.

Odwołam się do osobistego doświadczenia. Codziennie badaliśmy poziom smogu i korelowaliśmy go z objawami ze strony dróg oddechowych. Sprawdzaliśmy, czy w dniu, w którym był wysoki poziom zanieczyszczeń, objawy ulegały zaostrzeniu. Przez kilka tygodni byliśmy nieco sfrustrowani, ponieważ obserwacje nie pokrywały się z założeniami. Dopiero, kiedy zestawiliśmy średnie poziomy smogu w dłuższym czasie, okazało się, że objawy u dzieci mieszkających na zanieczyszczonym terenie stają się zauważalne, w porównaniu z objawami obserwowanymi u dzieci mieszkających na obszarach czystych. Słowem, dopiero dłuższy czas ekspozycji ma wpływ na zdrowie. Światowe badania pokazują, że efekt smogu nie jest natychmiastowy, tylko rozłożony na lata. I tu właśnie leży problem, bo ludzki umysł działa tak, że nie przyjmuje faktów, które natychmiast nie wynikają z innych. Łatwo przyjąć, że upadek z drzewa był przyczyną złamania nogi, trudniej, że mieszkanie na zanieczyszczonym terenie jest przyczyną zachorowań na raka. Naukowcy właśnie to pokazują.

Czy ryzyko jest duże, czy umiarkowane? Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Jestem przekonany, że związek istnieje i dotyczy on wielu obszarów zdrowia człowieka. Przytoczę wyniki jeszcze jednego badania, tym razem przeprowadzonego w Hiszpanii. Jordi Sunyer z Barcelony od wielu lat bada zmiany w jądrowym rezonansie magnetycznym (MR) u zdrowych katalońskich dzieci. Okazało się, że dzieci mieszkające bliżej autostrad i ruchliwych ulic miały zmiany w mózgu zauważalne w MR. Ponadto w wielu innych pracach udowodniono związek smogu z depresją, umieralnością niemowląt i masą innych chorób, o których nigdy byśmy nie pomyśleli, że mogą mieć związek z zanieczyszczeniem powietrza.

A może smog prowadzi do zaostrzenia objawów już istniejących chorób, ale ich nie wywołuje?

Powyżej wspomniałem o związku smogu z pojawianiem się chorób. Nie ma też najmniejszych wątpliwości, że może zaostrzać objawy już istniejących chorób. Pierwsze prace potwierdzające ten związek opublikowano już na początku lat 80. XX wieku w Ontario, gdzie pokazano, że podczas okresów grzewczych więcej osób trafia do szpitali z powodu zaostrzeń astmy lub przewlekłej obturacyjnej choroby płuc.

W jaki sposób możemy realnie zabezpieczać dzieci i siebie przed szkodliwym wpływem smogu? Czy oczyszczacze powietrza ograniczają ekspozycję na smog? Czy zmniejszają nasilenie objawów różnych chorób (np. układu oddechowego, skóry)? Co poradzić rodzicom?

(...) Łatwo przyjąć, że upadek z drzewa był przyczyną złamania nogi, trudniej, że mieszkanie na zanieczyszczonym terenie jest przyczyną zachorowań na raka.

Producenci oczyszczaczy powietrza mają jedną odpowiedź: wstawcie do domu oczyszczacz. Dla mnie, jako lekarza, to jest rozwiązanie tylko połowiczne. Przecież nie uziemimy dziecka na 3 smogowe miesiące w domu. To jest tylko proteza, która może działać tylko w określonym czasie i obszarze. Ponadto ich skuteczności klinicznej nie potwierdzono w badaniach.

Maski? No tak, dobre maski są skuteczne, tylko muszą dobrze przylegać do twarzy. Myśli Pan, że dziecko będzie chciało chodzić w masce? Pracuję z dziećmi i wiem, że 5- czy 6-latek nigdy nie będzie chciał nosić maski. A więc przy tej interwencji trzeba brać pod uwagę aspekt behawioralny. To oczywiście może być rozwiązanie dla zmotywowanych dorosłych. Przyznam, że dostałem od syna w prezencie pod choinkę maskę przeciwsmogową. Dużo jeżdżę rowerem i muszę wyznać, że nie umiem jeździć w masce.

Co więc pozostaje? Jako społeczeństwo możemy jedynie się domagać od władzy zmian prowadzących do czystego powietrza. Jeżeli Europa proponuje podjęcie wspólnych działań antysmogowych, idących w kierunku energii odnawialnej, a nasza władza idzie pod prąd, to społeczeństwo dla własnego interesu powinno tupnąć nogą.

Tyle że społeczeństwo wciąż nie ma świadomości zagrożeń...

Dlatego się w to zaangażowałem i postanowiłem dać swoją twarz temu zagadnieniu. Uważam, że musimy głośno mówić o tym, że smog jest szkodliwy dla naszych dzieci i że jego podtrzymywanie w imię interesów ekonomicznych kosztuje drożej niż pozorne korzyści z opalania odpadami oraz węglem.

Czy należy otwierać okna w sezonie grzewczym? Jak najbezpieczniej wietrzyć mieszkanie w okresie występowania smogu?

Im więcej na ten temat wiem, tym jestem bardziej sfrustrowany. Mogę powiedzieć, aby ludzie kupili sobie oczyszczacze powietrza. Sam używam takiego urządzenia. Pokazuje ono wyraźny wzrost zanieczyszczenia powietrza w domu, kiedy w okresie grzewczym otwieram balkon. Możemy więc w pewnym stopniu zabezpieczyć się oczyszczaczem, który na pewno daje komfort czystego powietrza. Dodam, że wszyscy moi koledzy pulmonolodzy także mają takie urządzenia. Czy wietrzyć? Chyba jednak w okresie największego smogu nie wietrzyć. Można otworzyć okna w okresie, kiedy jakość powietrza jest lepsza.

Czy przebywanie w mieszkaniu w okresie występowania smogu pozwala istotnie ograniczyć ekspozycję? Przecież oddychamy powietrzem, które wymienia się ze środowiskiem zewnętrznym?

Oczywiście powietrze z zewnątrz napływa, ale jednak w mieszkaniach jest lepiej. Jak już powiedziałem, widać to na oczyszczaczu powietrza, który po otworzeniu okna wyraźnie pokazuje wzrost zanieczyszczenia.

Czy w okresie występowania smogu należy się powstrzymać od wychodzenia z dzieckiem na zewnątrz?

Tak. Można sprawdzać jakość powietrza w aplikacji i stosować się do zaleceń, kiedy pojawia się ostrzeżenie, że lepiej pozostać w domu. Oczywiście każdy powinien ustawić sobie taką granicę indywidualnie. Przecież musimy odprowadzić dziecko do przedszkola czy szkoły, a sami musimy wyjść po zakupy lub do pracy. Warto jednak pomyśleć o tym, żeby w okresach „czerwonych alertów” ograniczyć własną aktywność sportową na zewnątrz.

U nas dominują pyły drobnocząsteczkowe PM 2,5 oraz PM 10. (…) Pyły PM 10 osadzają się w drogach oddechowych, natomiast PM 2,5 są tak drobne, że penetrują przez barierę płucną i oddziałują na cały organizm.

No i w miarę możliwości nie używać samochodu, aby w ten sposób dodatkowo nie nasilać smogu. Nie da się poprawić jakości powietrza bez samoograniczenia.

Czy w okresie występowania smogu bezpieczniejsza jest jazda samochodem, czy komunikacją miejską? A może spacer?

Kilka dni temu czytałem kapitalną pracę – przegląd systematyczny z metaanalizą przeprowadzony w Meksyku i opublikowany w czasopiśmie „Lancet” na temat narażenia na oddziaływanie smogu w różnych środkach komunikacji. Naukowcy pokazali utratę lat życia u osób dojeżdżających do pracy różnymi środkami transportu. Wzięto pod uwagę dojazd samochodem, rowerem, autobusem, metrem, pociągiem lub dojście na piechotę. Kto pańskim zdaniem był najbardziej narażony na działanie smogu?

Strzelam – rowerzysta!

No właśnie nie! Rzeczywiście ekspozycja na smog u rowerzystów jest dosyć duża. Jednak ruch, aktywność fizyczna niesie większe korzyści niż zagrożenia! Według tej metaanalizy najbardziej szkodliwe jest dojeżdżanie do pracy samochodem. Rowerzysta będzie żył od 1,5 roku do 2 lat dłużej niż osoba pokonująca codziennie tę samą odległość samochodem.

Niektóre miasta w Europie rozważają wprowadzenie zakazu dowożenia dzieci do szkół i przedszkoli prywatnymi samochodami. Takie rozwiązanie przyjęto już w Hamburgu. Czekam, kiedy zdecydują się na to polskie miasta.

Wyobraża Pan sobie takie rozwiązanie w Warszawie?

Rozmawiam z rodzicami moich pacjentów i czuję ten opór, który wynika z małej świadomości. Ludzie nie wiedzą, że jest to szkodliwe. Mieszkam blisko szkoły, do której rodzice dowożą dzieci z całej północnej Warszawy. Widzę, co tam się dzieje, że nie da się nigdzie zaparkować, nie da się tamtędy przejść, bo samochody, często z włączonymi silnikami, stoją na trawnikach i chodnikach. Ludzie nie wiedzą, że wożąc własne dzieci samochodem, narażają je na efekt smogu! Gdyby dzieci dojeżdżały autobusem, najlepiej elektrycznym, przyniosłoby to szereg korzyści. A już najlepiej – z punktu widzenia zdrowia – byłoby dojeżdżać rowerem lub odprowadzać dzieci do szkoły na piechotę.

Rodzice często twierdzą, że wyjazd nad morze łagodzi objawy chorób u dziecka. Jak można to wytłumaczyć?

Nad morzem mamy świetne powietrze. Jeśli popatrzymy na smogową mapę Polski, to wyraźnie rysuje się geograficzny podział na północ i południe. Gdańsk i całe Pomorze zawsze ma najmniejsze zanieczyszczenie. Moi pacjenci wyjeżdżający we wrześniu na 3-tygodniowy pobyt w surowym nadmorskim klimacie rzeczywiście przestają chorować. Być może odporność śluzówkowa dostosowuje się do surowych nadmorskich warunków, ale nie chcę ryzykować, wskazując jednoznaczne przyczyny tego zjawiska.

O ile można sobie wyobrazić szkodliwy wpływ smogu na zdrowie, czy istnieją wiarygodne dane, że różne programy, próbując ograniczyć smog, korzystnie wpływają na parametry zdrowotne? Czy są one uzasadnione ekonomicznie?

Tak. Przytoczę tu jedną pracę z Niemiec, w której wykazano liczbę zachorowań na zapalenie zatok u dzieci w NRD przed zjednoczeniem i 10 lat po zjednoczeniu kraju. W czasach królowania przemysłu opartego na węglu brunatnym jakość powietrza we Wschodnich Niemczech była katastrofalna, niemal najgorsza w Europie. Po upadku muru berlińskiego Niemcom Wschodnim narzucono bardzo surowe normy środowiskowe i w stosunkowo krótkim czasie stan zdrowia tamtejszych dzieci poprawił się. Dlaczego? Łatwo się samemu przekonać. Jak wyjeżdża się zimą za zachodnią granicę, to przekroczenie granicy jest szokujące. Wystarczy, że wjedziemy 30 km w głąb Niemiec i już możemy wyraźnie poczuć zmianę jakości powietrza. Da się? Oczywiście wiąże się to z kosztami, ale one za chwilę do nas wracają. Ekonomiści pokazują, że każdy dolar zainwestowany w ochronę powietrza przynosi 30 dolarów zysku. Po pierwsze, wiąże się to z mniejszą absencją w pracy i większą wydajnością. Po drugie, zysk przynoszą nowe technologie – przełączenie się z paliw kopalnych na energie odnawialną to czysty pieniądz, bo przecież czerpiemy energię ze słońca czy wiatru. Burzę się, kiedy słyszę, jak politycy mówią, że jesteśmy zbyt biedni na wymianę pieców. To błędne myślenie. Powinniśmy to zrobić właśnie dlatego, że jesteśmy za biedni. Jesteśmy zbyt biedni, żeby sobie pozwolić na to, aby nasze dzieci chorowały na astmę, żebyśmy wydawali miliony złotych na leki, które tylko niwelują objawy wywołane przez coś, co jest na zewnątrz i co sami generujemy.

Czy nawilżacz w sypialni to dobry pomysł?

Nawilżacz niewiele zmieni. W mojej opinii jakość powietrza skutecznie poprawia oczyszczacz.

Co w temacie szkodliwości smogu mogą zrobić dla pacjentów lekarze?

Mówić, przekonywać, zwracać uwagę i podkreślać, że smog jest źródłem wielu problemów zdrowotnych. U dzieci przede wszystkim infekcji, a u dorosłych raka. W jedności jest siła i jeśli będziemy o tym wszyscy mówili jednym głosem, to będzie szansa na zmianę.

Rozmawiał Jerzy Dziekoński

Dr hab. n. med. Wojciech Feleszko – pediatra, immunolog. Jest konsultantem w dziedzinie chorób płuc oraz immunologii klinicznej w Szpitalu Pediatrycznym WUM. Absolwent Warszawskiej Akademii Medycznej oraz Universität des Saarlandes w Niemczech. Szkolił się w zakresie niedoborów odporności w INSERM (Paryż) oraz był stypendystą Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej (EAACI) na post-doc w Charité Universitätsmedizin (Berlin). Jest członkiem Zarządu Sekcji Immunologii EAACI oraz szefem Grupy Roboczej ds. Infekcji w EAACI.
Główne obszary zainteresowań naukowych dr. Feleszki to rola immunomodulacyjna drobnoustrojów w chorobach alergicznych oraz czynniki środowiskowe w chorobach układu oddechowego. Zainicjował i zorganizował Europejską grupę do opracowania wytycznych dotyczących „Preschool wheeze” u dzieci. Jest autorem ponad 100 prac oryginalnych, przeglądowych i rozdziałów w podręcznikach akademickich. Współpracuje jako ekspert medialny z programami TV „Pytanie na śniadanie”, „Dzień Dobry TVN” oraz TVN24. Jest autorem popularnych książeczek dla dzieci o treści medycznej z doktorem Orzeszką. Prywatnie ojciec 3 dzieci, jego hobby to wyprawy rowerowe i skitury.

14.01.2020
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

7 dni w tygodniu od 8.00 do 20.00
Cena konsultacji 12 zł

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.