Po pierwszej fali pandemii wiele osób popada w nierealistyczny optymizm

Mija pierwsze zagrożenie wywołane pandemią COVID-19, w efekcie coraz więcej osób zaczyna lekceważyć ryzyko zachorowania. Nieświadomie wchodzimy w tzw. nierealistyczny optymizm – ostrzega psycholog dr Marta Znajmiecka-Sikora z Uniwersytetu Łódzkiego.


Fot. pixabay.com

Minister zdrowia Łukasz Szumowski powiedział przed kilkoma dniami, że epidemia COVID-19 w naszym kraju nie znika, tylko "przechodzi w fazę pewnej kontroli". W różnych miejscach kraju mogą się pojawiać ogniska epidemii, takie jak ostatnio na Górnym Śląsku i w Wielkopolsce. Z kolei luzowanie obostrzeń może skutkować niewielkim zwiększeniem fali zakażeń.

Niebezpieczny może być jednak tzw. nierealistyczny optymizm, przed którym ostrzegają psychologowie. Pojawia się on wtedy, gdy po okresie większego zagrożenia następuje poprawa sytuacji. Wprawdzie wciąż rośnie liczba chorych na COVID-19, ale wzrasta liczba osób wyleczonych, a fala epidemii przenosi się na inne kraje. Zaczynamy wtedy błędnie oceniać zagrożenie i swą podatności na choroby.

Dr Marta Znajmiecka-Sikora z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego, zajmująca się psychologią pracy i organizacji zwraca uwagę, że nierealistyczny optymizm jest bardzo powszechny. W pewnych sytuacjach – podkreśla - bywa nawet bardzo pomocny, gdy myśląc o przyszłości liczymy na szczęście i nie wierzymy w pecha. Kiedy jestem chory - ufam, że wyzdrowieję, bo mam fachową pomoc i przestrzegam zaleceń.

„Optymistyczne przekonania motywują nas do działania, a w pewnych sytuacjach mogą odegrać rolę samospełniającego się proroctwa. Jednak znacznie częściej nierealistyczny optymizm skutkuje podejmowaniem błędnych decyzji i doświadczaniem negatywnych konsekwencji. Np. przekonanie, że nigdy nie choruję, może powodować lekceważenie ryzyka zachorowania, zaś przeświadczenie, że jestem świetnym kierowcą - do ryzykownej jazdy, a w konsekwencji wypadku” - ostrzega specjalistka w komentarzu eksperckim na stronie internetowej Uniwersytetu Łódzkiego.

Zjawiskiem przeciwnym jest nierealistyczny (defensywny) pesymizm, nazywany tzw. syndromem czarnobylskim, gdyż zaobserwowano go po awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Dr Znajmiecka-Sikora przypomina, że wielu ludzi wtedy uważało, że są bardziej narażeni na szkodliwe promieniowanie w porównaniu z innymi.

„Złudzenie to – wyjaśnia - przyniosło jednak pewne skutki pozytywne – a mianowicie pesymiści częściej (niż realiści i optymiści) podejmowali działania, których celem było przeciwdziałanie wystąpieniu chorób wywołanych napromieniowaniem, takie jak np. picie płynu Lugola, powstrzymanie się od jedzenia nabiału i nowalijek, minimalizowanie przebywania na otwartym terenie”.

Zdaniem specjalistki to, jak będziemy zachowywać się po pandemii i na ile jej doświadczenie zmieni postrzeganie zagrożenia COVID-19, zależy w znacznym stopniu od indywidualnych doświadczeń.

„Można się spodziewać, że osoby, które w jakiś sposób osobiście doświadczyły zagrożenia, będą w stanie realnie je ocenić, a w przyszłości podejmować działania prewencyjne. Istnieje jednak ryzyko, że u wielu osób, które ominie zagrożenie, zjawisko nierealistycznego optymizmu będzie skutecznie uniemożliwiało realną ocenę sytuacji oraz podejmowanie działań prewencyjnych w przyszłości” - podkreśla.

Wynika to z tego – tłumaczy – że brak osobistego doświadczenia sytuacji zagrożenia oraz jego skutków powoduje, że jego ocena jest wyższa od wydanej na podstawie skutków wyobrażonych lub zasłyszanych. „Jeżeli czegoś nie przeżyliśmy osobiście, mamy tendencję do bagatelizowania zagrożenia, np. nikt ze znanych mi osób nie zachorował, więc ryzyko zarażenia nie jest takie wysokie” – podkreśla dr Znajmiecka-Sikora.

27.05.2020
Zobacz także
  • Trwa międzynarodowe badanie nt. COVID-19; każdy może wziąć w nim udział
  • Powrót do aktywności może być trudniejszy, niż izolacja społeczna
  • Jak opanować lęk w dobie pandemii
  • Kolejne zniesienia obostrzeń
  • "Epidemia przechodzi w fazę kontroli"
  • Podczas pandemii ręce należy myć co najmniej sześć razy dziennie
  • Dwa metry dystansu mogą być niewystarczające w prewencji COVID-19
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.
  • Psychiatra – czym się zajmuje, kiedy szukać pomocy
    Psychiatra to lekarz, który zajmuje się badaniem, diagnostyką i leczeniem zaburzeń i chorób psychicznych. Objawy, które sugerują konieczność konsultacji z psychiatrą to m.in. zaburzenia nastroju, lęk, zaburzenia snu, uzależnienia, przewlekłe uczucie zmęczenia. Wizyta u psychiatry nie wymaga skierowania.