×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Zupełnie inny głód. Otyłość u psychologa

Ewa Stanek-Misiąg

Emocje to nasz własny wewnętrzny system, którego potrzebujemy, aby radzić sobie w świecie. Odczytuje on nasze potrzeby i to, co dzieje się wokół. Ostrzega nas, objaśnia rzeczywistość, a my, zamiast go słuchać, rozpakowujemy kolejną tabliczkę czekolady – mówi Elżbieta Lange, psychoterapeutka, psychodietetyk.


Elżbieta Lange. Fot. arch. wł.

Ewa Stanek-Misiąg: Przychodzi do Pani osoba chora na otyłość…

Elżbieta Lange: Nie przychodzi do mnie dużo takich osób. Problem z otyłością polega na tym, że mamy ograniczoną świadomość społeczną dotyczącą tej choroby. Ludzie nie wiedzą, że otyłość się leczy, że można z tego wyjść. Osoby otyłe bardzo rzadko korzystają z pomocy terapeutów. Jeśli już, to idą do psychiatry. Siostrą bliźniaczką otyłości jest depresja.
To jest zastanawiające, że o otyłości nie rozmawia się w gabinecie lekarskim, chociaż jest to choroba rozpoznawalna na pierwszy rzut oka. Brakuje empatycznego podejścia do chorych. Osoby zgłaszające się do mnie zwykle latami się nie badają, unikają lekarza, bo się wstydzą i boją, że będą zawstydzane. Większość chorych usiłuje rozwiązać swój problem w samotności, a to jest niemożliwe, bo leczenie otyłości wymaga pomocy wielu specjalistów. Z boku chorzy mogą wyglądać na osoby, którym nie zależy na własnym zdrowiu, na wyglądzie, a tak naprawdę oni heroicznie i desperacko przez większość swojego życia starają się wydostać z pułapki choroby.
Problem polega też na tym, że pracujemy na objawach, brakuje działań prewencyjnych. I to w skali globalnej, nie tylko w Polsce. Musimy zacząć działać w kierunku zapobiegania otyłości, ponieważ ludzi otyłych – w tym dzieci – przybywa w tempie zastraszającym.

Na czym powinna się skupić profilaktyka? Od czego zacząć? Od skorygowania niewłaściwego stosunku do jedzenia?

Na to, że stajemy się społeczeństwem chorym na otyłość wpływa wiele czynników. Duże znaczenie ma dostępność jedzenia. Ale też brak wiedzy na temat właściwego odżywiania. Brak aktywności fizycznej. Ogromną rolę odgrywa kultura ładnego obrazka, której jesteśmy uczestnikami. Wie Pani, że im bardziej ideał piękna chudnie, tym bardziej przeciętna kobieta tyje?

Gdyby na problem nieprawidłowej masy ciała popatrzeć pod kątem płci, to jest to jednak bardziej męski niż damski problem: nadwagę ma 68% Polaków i 53% Polek, otyłość 13% chłopców i 5% dziewcząt.

Tak, statystycznie panowie mają większy problem niż panie.
Ale zachęcałabym do spojrzenia całościowego. 25% polskiego społeczeństwa choruje na otyłość. 1/3 dzieci 3-letnich ma nieprawidłową masę ciała. Otyłość dotyczy całych systemów rodzinnych, wpływa na relacje małżeńskie, na relacje z dziećmi. Jako społeczeństwa ponosimy coraz wyższe koszty leczenia chorób, które wynikają z otyłości. Wydawałoby się więc, że rozwiązanie tego problemu byłoby na rękę wszystkim, niestety jest to cały czas temat tabu.

Zakładam jednak, że większość z nas zdaje sobie sprawę z tego, że jedzenie np. dużych ilości słodyczy nie sprzyja zdrowiu, tylko, że kiedy pojawiają się emocje, wiedza jest na przegranej pozycji?

Jedzenie to taka szybka tabletka przeciwbólowa na różne dolegliwości. Bardzo lubimy się przytulać jedzeniem. To jest łatwy sposób na zaspokajanie naszych emocjonalnych deficytów. Zamiast po ciężkim dniu odstresować się spacerem, otwieramy lodówkę. Jedzenie zapewnia nam szybką dostawę endorfin.
Ewolucyjnie wykształcony mechanizm przyjemności i nagrody, służący przetrwaniu zderza się obecnie z rozwojem przemysłu spożywczego. Natura nie przewidziała tego, że nie będziemy musieli poszukiwać jedzenia, nie będziemy narażeni na okresy głodu. Dostępność i ilość pokarmu jest dzisiaj poważnym problemem.
Jedzenie przestało również być regulowane społecznie w takim znaczeniu, jak to było w czasach, gdy w zasobniejszych domach dostęp do zapasów miały osoby przygotowujące posiłki (gosposie, kucharki, mamki), a domownicy w wyznaczonych porach zasiadali do stołu, z kolei w domach uboższych jadano raz dziennie, ograniczone porcje, żeby wystarczyło dla wszystkich. Obecnie kontrola jedzenia przeszła na naszą stronę, a my sobie z tym kompletnie nie radzimy.
Sięgamy po jedzenie nie z powodu głodu fizycznego, tu chodzi o zupełnie inny głód, a emocje zawsze są silniejsze od intelektu. Jestem zdenerwowana teraz, jestem smutna w tej chwili i teraz muszę coś z tym zrobić. Ulga teraz kontra odroczone w czasie przybieranie masy ciała.
Nie doceniamy emocji, nie bierzemy ich pod uwagę. Nikt nas nie uczy tego, czym są emocje, czemu służą, jak sobie z nimi radzić, jak nimi zarządzać. Duża część osób nie ma o tym pojęcia. Na nasze nieszczęście żyjemy w kulturze, w której emocje nie są w modzie. Smutek sprawia, że jesteśmy nieatrakcyjni, wrażliwość przeszkadza w osiąganiu sukcesów. Mamy być twardzi, pewni siebie i opanowani. A przecież emocje to nasz własny wewnętrzny system, którego potrzebujemy, aby radzić sobie w świecie. Odczytuje on nasze potrzeby i to, co dzieje się wokół. Ostrzega nas, objaśnia rzeczywistość, a my, zamiast go słuchać, rozpakowujemy kolejną tabliczkę czekolady.

Jeśli nie otyłość, to jakiego rodzaju problemy związane z nadmierną masą ciała powodują, że szukamy pomocy u terapeuty?

Brak akceptacji własnego ciała, kompulsywne zajadanie, zaburzenia odżywiania. Przychodzą panie, które mówią, że odchudzają się od 30 lat i nie mogą się z tej spirali odchudzania wyrwać, jednocześnie nieustająco tyjąc. Zaczynamy pracować i okazuje się, że gdzieś tam w przeszłości doszło do nadużyć seksualnych albo zaniedbania emocjonalnego czy przemocy domowej, szkolnej, że jako dzieci były przekarmiane np. przez babcię, która doświadczyła traumy wojennej, głodu.
Jedzenie może być powodem bólu, a jednocześnie ochroną. Otyłość to czasem taki skafander bezpieczeństwa. Kobieta, która doświadczyła nadużycia seksualnego nie pozwala sobie na bycie atrakcyjną kobietą, bo to wiązałoby się z ryzykiem kolejnej traumy.

Żeby nikt nie miał wątpliwości. To się nie dzieje w sposób planowy, tak?

Oczywiście, że to jest nieuświadomione. Otyłość nigdy nie jest świadomym wyborem. Nikt z nas nie postanawia, że od jutra będzie otyły. To jest proces. Dzień po dniu, ciasto za ciastkiem wpadamy w błędne koło. W zasadzie każdy z nas może stać się otyły. To żadna trudność. Wystarczy kilka niesprzyjających warunków, np. zaburzenia hormonalne, trudność w zrzuceniu dodatkowych kilogramów po ciąży. Może się okazać, że mamy 15 kg więcej i nie umiemy sobie z tym poradzić. Zaczynamy się nieumiejętnie odchudzać, a jedyny efekt to efekt jojo. Wyjście z otyłości nie jest tak łatwe, jak w nią wejście.

A nawet jeśli wyjdziemy, to sukces często okazuje się nietrwały. Czy praca z psychologiem pozwoliłaby uniknąć powrotu do poprzednich, złych nawyków żywieniowych?

Wydaje mi się, że jeśli ktoś podchodzi do problemu kompleksowo, jest pod opieką lekarza, dietetyka i terapeuty-psychologa, to istnieje małe ryzyko nawrotów. Chyba, że problem jest głębszy niż się wszystkim wydawało. Bo przecież nie jest tak, że terapeuta ma magiczną różdżkę, dotknięciem której dociera do sedna problemu. Nikt, poza pacjentem, nie ma takiej mocy, żeby tam dotrzeć. To pacjent musi się zmierzyć ze swoim bólem i podjąć decyzję o zmianie. Bronimy się przed tym, bo to nie jest przyjemne. Dużo łatwiej jest otworzyć drzwi lodówki niż drzwi swojego życia, bo otwarcie tych drugich wiąże się z konfrontacją z czymś, co wiąże się z cierpieniem. A jedzenie? Jedzenie koi, gdy życie rani. Czekolada nie pyta, ona rozumie.

W trosce – szczególnie o dzieci – powinniśmy zrewidować zwyczaje dotyczące obdarowywania dzieci słodyczami?

Wciąż słyszę o babciach, u których wnuki mogą się najeść słodkości do oporu i którym trudno jest pogodzić się z tym, że rodzice wnuków przeciwko temu protestują. To są takie międzypokoleniowe tarcia.
Otyłość u dzieci często ma związek ze stanem zdrowia matki, tym ile ważyła przed ciążą, ile przytyła w trakcie ciąży. Niestety wciąż pokutuje to nieszczęsne przekonanie, że w ciąży trzeba jeść za dwoje.
Dzieciom trzeba dawać dobry przykład od samego początku. Jeśli mają nie jeść słodyczy, to nie powinno być tak, że chowamy słodkie i podjadamy ukradkiem. Jeśli dziecko ma być na diecie, to nie może być w tym osamotnione. Proszę sobie wyobrazić, że cała rodzina je pizzę, a ono sałatkę. Nie, zmiana nawyków żywieniowych musi objąć całą rodzinę, a rodzice – chcę to podkreślić – są odpowiedzialni za to, co jedzą ich dzieci. Kompetencje dzieci w tej sprawie są ograniczone do smaku (co im smakuje, a co nie) oraz ilości spożywanego pokarmu.

Pytanie, czy respektujemy te kompetencje dzieci. Szczerze wątpię.

No tak, przemoc przy stole to oddzielny temat. Te wszystkie komunikaty: „Zjedz do końca”, „Nie mlaskaj”. Wychowywanie rodzinne odbywa się przy jedzeniu i to w jaki sposób przebiega, potrafi przełożyć się na późniejsze problemy z jedzeniem, kiedy np. człowiek od małego jest musztrowany za pomocą jedzenia albo podczas jedzenia.
Proszę popatrzeć, ile wątków poruszyłyśmy. Nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się otyłość. To jest bardzo, bardzo złożony problem.

Być może do licznych przyczyn otyłości dołącza właśnie pandemia.

Pandemia na pewno osłabiła poczucie bezpieczeństwa, wzmogła, czy uruchomiła egzystencjalne lęki.

Ale może też popchnęła kogoś do tego, by zaczął otyłość leczyć np. ze strachu przed covidem, który dla osób chorych na otyłość jest szczególnie groźny?

Strach powoduje, że ludzie podejmują leczenie, rzadko jednak jest ono związane z leczeniem otyłości, dotyczy raczej chorób, które z otyłością są związane. Poza tym taki strach działa na chwilę, a to za mało. Leczenie otyłości jest procesem długotrwałym i wielopoziomowym.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Elżbieta Lange – psychoterapeutka, psychodietetyk, współzałożycielka Fundacji „Kobiety bez diety”
https://langeterapia.pl/#intro
Wkrótce ukaże się jej książka „Emocje na talerzu”.

16.02.2021

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.