Dojrzałość neurologiczna zaczyna się później niż metrykalna. Do czasu jej osiągnięcia mózg jest bardziej podatny na uzależnienie, bo nie wykształcił do końca struktury odpowiedzialnej m.in. za kontrolę impulsów. Nie oznacza to jednak, że młodych nie można przekonać do tego, by nie palili. Trzeba jednak mówić ich językiem i traktować ich poważnie – tłumaczy Maja Herman, psychiatrka i psychoterapeutka.
Maja Herman. Fot. Patryk Ogorzałek/ Agencja Gazeta
Klaudia Torchała: Czy młody człowiek uzależnia się od nikotyny szybciej niż dorosły?
Maja Herman: Młody człowiek szybciej uzależnia się absolutnie od wszystkiego. Dlatego musi być chroniony specjalnymi przepisami. Młodzi funkcjonują inaczej niż my – dorośli, a może bardziej dojrzali ludzie. Tutaj w ogóle powinno się zacząć od definicji osoby pełnoletniej w neurobiologicznym rozumieniu, bo różni się ona od przyjętej definicji prawnej.
Człowiek staje się tak naprawdę dojrzały, gdy kończy się kształtować jego ośrodkowy układ nerwowy, czyli około 25. roku życia. Umownie jednak przyjęliśmy, że dorosła jest osoba w wieku 18 lat. Tymczasem w rozumieniu neurobiologicznym taka podstawowa odporność na substancje psychoaktywne, czyli m.in. nikotynę, występuje dopiero po 25. roku życia.
Jakie mechanizmy uzależnienia tutaj działają?
Wraz z nikotyną wydziela się neurohormon – dopamina. Czujemy przyjemność. Strukturą mózgu odpowiadającą za to jest podwzgórze, które u młodych jest bardzo aktywne. U dorosłych przykryte jest inną strukturą, tzw. moralnym centrum mózgu, czyli płatami czołowymi. To one odpowiadają za to, że dzisiaj nie pójdziemy na imprezę, bo jutro rano mamy ważne spotkanie. I dlatego osoba dojrzała nie wybiera rozrywki wieczornej. Zostaje w domu.
To samo dzieje się z nikotyną?
Podwzgórze mówi: daj mi jej, bo potem jest fajnie, czuję się zrelaksowany, wyluzowany, jest mi łatwiej, przyjemniej – ale płaty czołowe u dojrzałej osoby odpowiadają: lepiej nie, bo w dymie papierosowym są substancje, które zabijają. Dwie siły ścierają się, ale u nastolatka wygrywa najczęściej ta ciemniejsza, odpowiedzialna za popęd, zaspokojenie poczucia szczęścia. Dlatego dzieci i młodzież są na przegranej pozycji. U nich popęd zawsze jest silniejszy niż racjonalność. Mówiąc językiem młodzieży, one mają poczucie włączonej „nieśmiertelności”. Nikotyna aktywuje mózg, ale świadomości nie zmienia. Nie ma tzw. odlotu – w przeciwieństwie do tego, jak działają opioidy, które też wśród młodych są bardzo powszechne.
U młodych obok biologicznego warunkowania jest jeszcze społeczne…
Oddziaływanie środowiska jest bardzo istotne. Odgrywa rolę szczególnie w okresie rozwojowym, między 11. a 18. rokiem życia. Tak naprawdę zaczyna się ono między 7. a 12. rokiem życia, ale wtedy jeszcze rodzice mają coś do powiedzenia.
Jak sobie radzić ze stresem, napięciem w wieku nastu lat? Jaki jest inny sposób niż nikotyna?
Problem polega na tym, że każdy z nas jest trochę inny i inaczej radzi sobie z napięciem. Trzeba przede wszystkim odpowiedzieć sobie, jakie jest podłoże tego stresu. Jakie są przyczyny głównego napięcia. Znaleźć ten moment, kiedy ono się pojawia i zastanowić, w jaki sposób można zastąpić je innym, mniej szkodliwym działaniem. Najkorzystniejszym rozwiązaniem, w szczególności dla osób młodych, jest zmiana sposobu stymulacji układu nagrody w mózgu, czyli zamiana substancji psychoaktywnej, jaką jest nikotyna, na aerobową aktywność fizyczną, która również powoduje uwolnienie dopaminy w śródmózgowiu. To właśnie prowadzi do odczuwania dużej przyjemności po intensywnym treningu. W przypadku osób dorosłych stosujemy nikotynową terapię zastępczą i farmakoterapię lekami na receptę. Jeśli to nie zadziała, wykorzystujemy redukcję szkód, aby za wszelką cenę pacjent zaprzestał palenia papierosów.
Zamiast 10 papierosów, 5 papierosów?
Tak. Zamiast papierosów tradycyjnych – elektroniczne lub produkty HnB. Zamiast elektronicznych – saszetki nikotynowe albo dostępne w aptece produkty z nikotyną; i stopniowo redukujemy częstotliwość używania. Takie podejście rekomenduje również National Comprehensive Cancer Network – najbardziej znana amerykańska organizacja onkologiczna. Chodzi o stopniowe odchodzenie od substancji, która wywołała uzależnienie. Nikt, kto ćwiczył ostatni raz lata temu, nie przebiegnie od razu maratonu. To go zabije. Najpierw musi wstać od biurka, zrobić 3 tys. kroków, potem następne 5 tys. Przeprowadzić trening siłowy, wysiłkowy. I w końcu dojdzie do maratonu.
Rozmawiała Klaudia Torchała, serwis zdrowie.pap.pl