Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

MZ: niewłaściwie przechowywane szczepionki nie zagroziły pacjentom

05.02.2018
Małgorzata Solecka

– Setki pacjentów otrzymały szczepionki, które powinny zostać zutylizowane – poinformował w poniedziałek „Dziennik Gazeta Prawna”, powołując się na wyniki kontroli przeprowadzonych przez Sanepid i Inspekcję Farmaceutyczną. Ministerstwo Zdrowia potwierdza, uspokaja jednak, że bezpieczeństwo pacjentów nie zostało naruszone.

Rzecz dotyczy przerwania „łańcucha chłodniczego” – kontrole wykazały, że w niektórych przychodniach szczepionki były przechowywane w sposób nieprawidłowy. Choć znajdowały się w lodówkach, na skutek przerwania dostaw prądu, nawet przez dobę temperatura w jakiej były przechowywane mogła wynosić nawet 20°C (zamiast zalecanych maks. 8°C). Minister Łukasz Szumowski poinformował w poniedziałek, że przyczyną były silne, huraganowe wiatry, które nad znacznymi obszarami Polski (zwłaszcza na zachodzie) doprowadziły do zerwania linii energetycznych. Przychodnie zaś (w przeciwieństwie do szpitali) nie muszą dysponować alternatywnymi źródłami zasilania. W związku z tym szczepionki, które znajdowały się w takich przychodniach, powinny trafić do utylizacji – co zresztą zalecili kontrolerzy.

Inspektorzy zwrócili również uwagę, że w wielu przychodniach brakuje narzędzi do monitorowania temperatury. Może się więc zdarzyć, że jeśli w weekend (gdy poradnia jest nieczynna) dojdzie nawet do lokalnej awarii i odłączenia zasilania, personel stwierdzi to dopiero w poniedziałek.

Problem polega na tym, że część właścicieli przychodni podstawowej opieki zdrowotnej – również lekarzy – jak twierdzą inspektorzy farmaceutyczni „niechętnie odnosi się do utylizacji szczepionek”, a po otrzymaniu takiej decyzji zdarzają się przypadki gróźb pod adresem inspektorów, dotyczących na przykład pozwów o odszkodowania za poniesione straty. Lekarze twierdzą przy tym, że producenci szczepionek w sposób niepotrzebny zaostrzają warunki ich przechowywania. Efekt? Część wadliwie przechowywanych szczepionek została użyta do szczepień. Również do szczepień dzieci, w tym noworodków.

Już wiadomo, że sprawa trafi do prokuratury, a minister zdrowia mówi o „poważnych konsekwencjach”, jakie zostaną wyciągnięte wobec osób, które – jak twierdzą dziennikarze – świadomie szczepiły pacjentów wadliwymi preparatami.

Jednocześnie wiceminister Marcin Czech, odpowiedzialny za leki, stwierdził w poniedziałek, że mimo przerwania „łańcucha chłodniczego” i przechowywania szczepionek w nieodpowiednich warunkach, bezpieczeństwo pacjentów nie zostało naruszone. – Według naszych ustaleń szczepionki, które zostały użyte, są całkowicie bezpieczne dla pacjentów, mimo przerwania łańcucha chłodniczego – powiedział. – Aspekt bezpieczeństwa szczepionych dzieci przy wykorzystaniu tych preparatów jest bezdyskusyjny – dodał, powołując się na informacje producentów szczepionek i ekspertów.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.