Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Młode matki nie słuchają przeciwników szczepień?

05.04.2018
Małgorzata Solecka

Młode mamy nie ulegają antyszczepionkowym trendom. Ich nastawienie do szczepień jest coraz bardziej pozytywne – wynika z raportu „Szczepienia dziecięce 2018”. Niepokoić może jednak to, że lekarze na rozmowy z rodzicami, dotyczące szczepień, poświęcają coraz mniej czasu.

Badania nad postawami dotyczącymi szczepień – zarówno obowiązkowych jak i zalecanych – prowadzone są systematycznie od kilku lat, co pozwala na wyciąganie miarodajnych wniosków. Badaniem objęte są: kobiety w ciąży, mamy noworodków przed pierwszą wizytą szczepienną i mamy niemowląt po pierwszej wizycie szczepiennej. Raport z badania przygotowała firma Kantar MillwardBrown.

Podstawowy wniosek: w najnowszym badaniu (przeprowadzonym na przełomie 2017 i 2018 roku) wśród młodych mam wskaźnik pozytywnych opinii odnośnie szczepień jest wyższy niż w latach poprzednich. – Poglądy antyszczepionkowe nie rozpowszechniały się w ostatnim okresie – podkreślają autorzy raportu. Pozytywne nastawienie wobec szczepień deklaruje 74 proc. badanych, blisko 20 proc. wybrało opcję neutralną („ani pozytywne ani negatywne”). Jeśli chodzi o szczepienia obowiązkowe, 39 proc. badanych uważa, że „powinny obejmować jak najwięcej szczepień, aby chronić dzieci przed możliwie największą liczbą chorób”, a 49 proc. – że „szczepienia obowiązkowe powinny dotyczyć tylko najgroźniejszych chorób. Pozostałe szczepienia powinny zależeć od decyzji rodziców”. Tylko 8 proc. opowiada się za zniesieniem szczepień obowiązkowych i oddaniem decyzji w tej sprawie w ręce rodziców.

Jeśli chodzi o szczepienia zalecane, ponad połowa badanych uważa, że warto zastosować niektóre z nich, „aby zabezpieczyć się przeciwko najgroźniejszym chorobom”. Co czwarta młoda mama twierdzi jednak, że warto stosować „jak najwięcej szczepień zalecanych, aby zabezpieczyć się przeciwko wszystkim możliwym chorobom”. Niewiele mniej – 17 proc. – że szczepień zalecanych nie trzeba stosować w ogóle, bo do ochrony przed poważnymi chorobami wystarczą szczepienia obowiązkowe.

W raporcie przytaczane są też bardziej szczegółowe opinie dotyczące szczepień. Dwie, podzielane przez największą grupę respondentek, są zdecydowanie pozytywne. 77 proc. młodych matek twierdzi, że w kwestii szczepień zaufa lekarzowi: „zaszczepię szczepionkami zalecanymi przez niego”. Dwie na trzy kobiety podpisują się pod stwierdzeniem: „szczepionki należą do najbezpieczniejszych i najlepiej przebadanych preparatów medycznych”. Sygnałem ostrzegawczym dla osób odpowiedzialnych za system szczepień ochronnych, ale też za zdrowie publiczne i politykę zdrowotną, powinna być jednak względna powszechność (opinie te podziela co druga młoda matka) stwierdzeń kwestionujących potrzebę szczepień: „powinno się szczepić tylko przeciwko chorobom, które mogą zagrażać życiu” (56 proc. wskazań) oraz „producenci szczepionek tylko straszą rodziców – nie wszystkie choroby wymagają szczepienia” (45 proc.). Z drugiej strony – niemal tyle samo (44 proc.) matek twierdzi, że gdyby miały wystarczające zasoby finansowe, zaszczepiłyby dziecko na wszystkie choroby, przeciwko którym istnieją szczepionki.

Pozytywnym sygnałem jest też zwiększenie liczby matek, deklarujących potencjalne zainteresowanie szczepieniami dodatkowymi. To – jak podkreślają autorzy raportu – jeden z efektów rozszerzenia kalendarza szczepień obowiązkowych o szczepienie przeciwko pneumokokom. Część matek, które rozważały odpłatne szczepienie przeciwko pneumokokom, zaoszczędzone środki chce – przynajmniej w sferze deklaracji – przeznaczyć na inne, płatne szczepionki. Przede wszystkim na szczepienia przeciwko rotawirusom oraz szczepionkę wysoce skojarzoną „6w1”. Jednak deklaracje niekoniecznie przekładają się na decyzje o szczepieniu. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy, według autorów raportu, jest zmniejszająca się aktywność lekarzy. – Ogólna wiedza matek zwiększa się, brakuje jednak wiedzy szczegółowej oraz wyraźnej rekomendacji na pierwszych wizytach – matki deklarują nie tylko rzadsze rozmowy z lekarzami, ale również mniej aktywne rekomendacje z ich strony – czytamy w raporcie.

Pośrednim potwierdzeniem tezy, że w ostatnich kilkunastu miesiącach pogorszyła się jakość komunikacji między lekarzami a młodymi rodzicami jest fakt, że zaledwie 43 proc. badanych matek, które pierwszą wizytę szczepienną miały za sobą, zadeklarowało, że ich dziecko zostało zaszczepione przeciwko pneumokokom. Autorzy raportu podkreślają, że wszystkie dzieci badanych mam były objęte obowiązkowym szczepieniem, więc z pewnością odsetek ten był znacząco większy. – Wskazuje to na dość duży chaos w świadomości matek i być może pomijanie części tematów przez lekarzy. Prawdopodobnie w związku z dużą złożonością kalendarza szczepień lekarze nie są w stanie w odpowiedni sposób prowadzić rozmów z rodzicami – konkludują i rekomendują przygotowanie wsparcia, choćby w zakresie uporządkowania wiedzy i narzędzi do przekazania najważniejszych informacji tak, żeby były możliwe do zapamiętania przez pacjenta.

Autorzy raportu zwracają też uwagę, że choć lekarze wciąż pozostają najważniejszym źródłem wiedzy młodych mam na temat szczepień, ich rola w tym zakresie zmniejsza się. O ile jeszcze trzy lata temu (styczeń 2015 r.) lekarza jako źródło wiedzy wskazywały dwie na trzy badane kobiety, w tej chwili – 59 proc. Niekoniecznie chodzi tutaj o pediatrę – 24 proc. wskazuje na lekarza rodzinnego, a 10 proc. – ginekologa prowadzącego ciążę. Zwiększa się natomiast rola internetu: jest on podstawowym źródłem wiedzy dla 42 proc. (33 proc. w styczniu 2015 r.), przy czym liczą się przede wszystkim strony znalezione w wyszukiwarce oraz fora i grupy poświęcone opiece nad dziećmi. Strony specjalistyczne, w tym strony prowadzone przez producentów szczepionek, mają dużo mniejszą rolę. 39 proc. kobiet czerpie wiedzę na temat szczepień przede wszystkim od rodziny i znajomych, a co trzecia – od pielęgniarki. Autorzy raportu podkreślają, że zaangażowanie pielęgniarek w przekazywanie wiedzy na temat szczepień jest coraz większe, ale nie jest w stanie zrekompensować braku komunikacji po stronie lekarzy.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.