Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Już jeden drink dziennie zwiększa ryzyko udaru

Paweł Wernicki

Picie nawet niewielkich ilości alkoholu podwyższa ciśnienie tętnicze oraz zwiększa ryzyko udaru – wynika z badań genetycznych, o których informuje „The Lancet”.


Fot. pixabay.com

Nowe wyniki stoją w sprzeczności z wcześniejszymi poglądami, jakoby jeden lub dwa drinki dziennie miały działanie ochronne. Od dawna wiadomo, że nadmierne spożycie alkoholu jest szkodliwe i zwiększa ryzyko udaru. Jednak wyniki niektórych badań sugerowały, że spożywanie niewielkich ilości może być korzystne dla zdrowia, podczas gdy inne wskazują, że nie ma bezpiecznego poziomu spożycia alkoholu.

Naukowcy z Uniwersytetu w Oksfordzie, Uniwersytetu Pekińskiego i Chińskiej Akademii Nauk Medycznych przez 10 lat obserwowali 500 tys. Chińczyków.

Wiele osób chińskiego pochodzenia ma kombinację genów, która zniechęca je do picia. Alkohol powoduje nieprzyjemną reakcję i sprawia, że czują się źle. W rezultacie w Chinach występuje duże zróżnicowanie spożycia alkoholu - nie pije jeden na trzech mężczyzn i bardzo niewiele kobiet.

Porównując wyniki zdrowotne osób pijących i niepijących zgodnie z ich profilem genetycznym można ocenić - z dużo większą pewnością, niż podczas wcześniejszych badań - bezpośredni wpływ alkoholu na ryzyko udaru, niezależnie od innych czynników. Zachodnie populacje nie mają tych genów, dlatego przeprowadzenie podobnego badania w Europie byłoby niemożliwe.

Okazało się, że picie od jednego do dwóch alkoholowych drinków dziennie zwiększa ryzyko udaru o 10-15 proc., natomiast cztery drinki każdego dnia zwiększają ryzyko udaru o 35 proc. Dla celów badania drinka zdefiniowano jako mały kieliszek wina (125 ml), butelkę piwa lub 25 ml mocnego alkoholu.

W Wielkiej Brytanii mniej więcej 16 na 100 mężczyzn i 20 na 100 kobiet będzie miało udar mózgu. Jeśli grupa 100 niepijących zaczęłaby wypijać jednego lub dwa drinki dziennie, doszłoby do kolejnych dwóch udarów, co oznacza niewielki wzrost.

Według autorów uzyskane wyniki odnoszą się do wszystkich populacji. Zachęcają oni, aby ograniczyć picie alkoholu. Skutki picia określają zarazem jako odwrotność korzyści z przyjmowania obniżających poziom cholesterolu statyn (statyny zapobiegają zawałom serca i udarom).

Jeśli chodzi o wpływ alkoholu na ryzyko zawału serca, efekty nie są jednoznaczne. Naukowcy chcą zebrać więcej danych w ciągu najbliższych kilku lat.

08.04.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta