W większości szpitali nie ma poważnych utrudnień w związku z opt-out

Justyna Wojteczek, Marcin Rynkiewicz, Marek Szczepanik, Renata Chrzanowska, Izabela Próchnicka, Katarzyna Bańcer, Piotr Grabski, Inga Domurat, Agnieszka Pipała, Bożena Leszczyńska, Ilona Pecka, Małgorzata Wosion-Czoba, Anna Jowsa, Roman Skiba, Agnieszka Grzelak-Michałowska, Anna Gumułka, Jerzy Rausz, Paweł Dembowski, Elżbieta Bielecka

W większości szpitali nie ma poważnych utrudnień w związku z wypowiadaniem przez lekarzy tzw. klauzuli opt-out; ograniczenia w przyjęciach pacjentów dotyczą kilku spośród 600 szpitali, znajdujących się w sieci - wynika z informacji zebranych w urzędach wojewódzkich i oddziałach NFZ.


Fot. pixabay.com

W czwartek na antenie Polskiego Radia 24 wiceminister zdrowia Jolanta Szczurek-Żelazko poinformowała, że liczba wypowiedzeń klauzuli opt-out przez lekarzy zmalała z dnia na dzień z 3572 w środę do 3422 w czwartek. Na środowej Komisji Zdrowia minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zapewniał, że nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa pacjentów. Według lekarzy rezydentów, w całej Polsce umowy wypowiedziało ok. 5 tys. lekarzy.

"Obecnie nie ma wielkich zakłóceń w skali Polski, ale ocenę powinniśmy wstrzymać co najmniej do końca miesiąca" - powiedział ekspert Uczelni Łazarskiego dr Jerzy Gryglewicz. Zaznaczył, że kluczowe jest zakończenie trzymiesięcznego okresu rozliczeniowego czasu pracy lekarzy. Jego zdaniem, problem z zapewnieniem ciągłości opieki lekarskiej będzie narastał z uwagi na problemy demograficzne: wskazał, że w jednym z dokumentów Ministerstwo Zdrowia podało, iż 69 proc. chirurgów przekroczyło 50. r.ż.

Problemy z przyjmowaniem pacjentów wystąpiły w kilku jednostkach:

• w Beskidzkim Centrum Onkologii - Szpitalu Miejskim im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej, gdzie równolegle 10 rezydentów i ponad 40 specjalistów wypowiedziało klauzulę. Tuż przed Bożym Narodzeniem szpital oświadczył, że zawiesza z dniem 1 stycznia 2018 r. działalność izby przyjęć na trzy miesiące, jednak na taki ruch nie zgodził się NFZ

• w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu, w którym 106 na 374 zatrudnionych lekarzy złożyło wypowiedzenia klauzul, niedobory kadrowe mogą wpływać na długość kolejek do zabiegów planowych i hospitalizacji planowej

• w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku od stycznia wstrzymano zabiegi planowe; spośród 138 lekarzy zatrudnionych w szpitalu dziecięcym, 97 nie wyrażało zgody na dłuższą pracę, a z 41, którzy je podpisali, wypowiedziało je 25 specjalistów oraz wszystkich ośmiu rezydentów (w czwartek klauzulę podpisała natomiast jedna nowa rezydentka chirurgii)

• w szpitalu w Giżycku (Warmińsko-Mazurskie) z powodu braku lekarzy oddział pediatryczny zawiesił działalność na trzy miesiące - jak poinformował starosta Strażewicz, z końcem grudnia lekarzom pracującym w oddziale skończyły się kontrakty, a w ogłoszonym konkursie nie wpłynęła wymagana liczba ofert

• w szpitalu w Morągu z powodu braku lekarzy do maja zawieszono działanie oddziału dziecięcego

• w dwóch powiatowych szpitalach w województwie opolskim - w Kluczborku i Oleśnie - zawieszono działanie oddziałów chorób wewnętrznych; ma to związek z tym, że dyrekcje nie mogą znaleźć wystarczającej liczby lekarzy do pracy.

W kilku szpitalach dyrekcje mówią o tym, że "udało się dopiąć grafik dyżurów" na styczeń i trwają rozmowy z lekarzami na temat pracy czy stawek za nią - tak jest np. w Łodzi. Tam najwięcej umów – ponad 180 – wypowiedzieli lekarze z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki; to prawie połowa z 400-osobowego zespołu lekarskiego. "Stajemy na głowie, by dojść do porozumienia" – powiedział dyrektor ICZMP Maciej Banach.

Dyrekcji udało się obsadzić grafik dyżurów do końca stycznia. Specjalistom z ginekologii i położnictwa zaproponowano podwyżkę w wys. 500 zł do podstawy pensji (obecnie średnia to ok. 4,7 tys. zł) oraz dodatkowe 300 zł do każdego dyżuru, co przy czterech dyżurach w miesiącu daje dodatkowe 2 tys. zł brutto. Specjalną stawkę za dyżury – ponad 2,3 tys zł brutto za święta i 1,5 tys. zł za dni powszednie – dyr. Banach chce zaoferować neonatologom. Instytut jest zadłużony na 320 mln zł. Dyrektor obiecuje lekarzom podwyżki jeszcze w tym roku – mogą one dojść do skutku m.in. po umorzeniu spłaty 100 mln zł pożyczki, którą ICZMP dostał w 2015 roku z Ministerstwa Skarbu; decyzję w tej sprawie ma podjąć premier Mateusz Morawiecki.

W Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 w Bydgoszczy, gdzie klauzule wypowiedziało 61 ze 108 rezydentów i dziewięciu z około 270 innych lekarzy. "Udało się ustalić grafik dyżurów do 15 stycznia, co pozwala na normalne funkcjonowanie wszystkich oddziałów i klinik" - powiedziała rzeczniczka szpitala Kamila Wiecińska. Także w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu, grafik dyżurów jest ustalony i nie ma zagrożeń w tym miesiącu. Ewentualnych problemów z pełną obsadą dyżurów dyrekcja obawia się w marcu, kiedy lekarze będą odbierać nadgodziny.

Z kolei na Dolnym Śląsku 104 na ponad 1200 lekarzy złożyło wypowiedzenia klauzul w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. "Trudniejsza stała się sytuacja w klinice chirurgii i urologii dziecięcej, w której opt-out dotyczy sześciu rezydentów i dwóch lekarzy specjalistów. Trzeba tam teraz czekać na zabieg nawet do trzech lat, teraz kolejka może się jeszcze powiększyć" - powiedziała PAP rzecznik szpitala Monika Kowalska. W innym dolnośląskim szpitalu - Centrum Chorób Płuc we Wrocławiu Andrzej Woźny ocenia, że z uwagi na to, iż w grudniu umowę wypowiedziało jedna czwarta kadry lekarskiej, może odczuwać problemy z obsadą w połowie lutego.

"Wciąż rozmawiamy z naszymi lekarzami. Liczmy na jakieś porozumienie, a także na to, że w tym czasie na poziomie całego kraju padną propozycje, które rozwiążą problem" - powiedział Woźny.

W województwie świętokrzyskim najwięcej umów opt-out wypowiedzieli lekarze w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach (122 na 240, którzy mieli podpisane umowy; ogółem w lecznicy pracuje ok. 470 lekarzy). "Najważniejsze jest to, że (...) jest zapewniona ciągłość udzielanych świadczeń medycznych. Sytuacja jest dynamiczna, trwają nieustannie rozmowy z kierownikami klinik" – podkreśliła rzeczniczka lecznicy, Anna Mazur-Kałuża.

W kilku szpitalach w Polsce udało się problem zażegnać. Np. w Świętokrzyskim Centrum Psychiatrii w Morawicy, gdzie 37 specjalistów, którzy wcześniej wypowiedzieli klauzule, w środę zgodziło się je cofnąć. Jak tłumaczył dyrektor szpitala Jacek Musiał, to dzięki większemu kontraktowi z NFZ na finansowanie izby przyjęć.

W Małopolsce w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu, w związku z brakiem możliwości zapewnienia całodobowej opieki anestezjologów, z 40 do 22 zmniejszona została liczba stanowisk intensywnej terapii w Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii. 16 z tych zlikwidowanych stanowisk weszło w strukturę Oddziału Kardiochirurgii Dziecięcej i zostało przekształconych w stanowiska wzmożonego nadzoru medycznego.

"Pomimo trudności, udało się rozpisać grafik dyżurów na styczeń. Przy pełnej obecności lekarzy nie przewidujemy utrudnień w realizacji świadczeń. W miarę możliwości kadrowych wykonujemy zabiegi planowe" - powiedziała rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego Natalia Adamska-Golińska.

Dodała, że niedobory kadrowe mogą wpływać na długość kolejek do zabiegów planowych i hospitalizacji planowej. "O ewentualnym przesunięciu terminu hospitalizacji lub zabiegu planowego za każdym razem decyduje lekarz prowadzący. Pacjenci nie trafiają na koniec kolejki, ale na listę rezerwową. Jeśli tylko jest możliwość, personel dzwoni do rodziców z informacją o kolejnym terminie. Część zabiegów przesuniętych z powodu niedoborów kadrowych wśród anestezjologów została już wykonana przed świętami" – podkreśliła rzeczniczka.

Rzecznicy urzędów wojewódzkich i oddziałów NFZ przekazali, że utrudnień w związku z wypowiadaniem klauzul opt-out nie ma w następujących województwach: lubelskim (289 lekarzy wypowiedziało klauzulę), podkarpackim (216 lekarzy wypowiedziało klauzulę), wielkopolskim (105 lekarzy w 9 placówkach w regionie), pomorskim (wypowiedziało klauzulę 76 z 1184 lekarzy rezydentów), zachodniopomorskim (24 lekarzy), lubuskim (18 lekarzy) i mazowieckim (wypowiedziało 605 lekarzy).

Data utworzenia: 05.01.2018
W większości szpitali nie ma poważnych utrudnień w związku z opt-outOceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • System czy atrapa
    90 proc. Polaków źle ocenia system ochrony zdrowia, ale ponad połowa nie chce słyszeć o podniesieniu składki zdrowotnej. Polacy są skłonni się zgodzić, że służba zdrowia potrzebuje większych pieniędzy, ale proponują, by szukać ich w budżecie państwa albo w kieszeniach pacjentów, którzy korzystają ze świadczeń.
  • Sztuczne wydłużanie hospitalizacji wiecznie żywe
    Choć powszechnie znaną praktyką jest sztuczne wrzucanie pacjentów do trybu szpitalnego na dłużej, nikt się do tego nie przyzna. Szpitale z umowami z NFZ z oczywistych powodów nie chcą rozmawiać na ten temat – mówi Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan.
  • Życie bez opt-out
    Jeszcze kilka miesięcy temu Filip Płużański, rezydent z Łodzi potrafił, biorąc dyżur po dyżurze, przepracować ponad 300 godzin w miesiącu. Dzisiaj, bez klauzuli opt-out, pracuje maksymalnie 48 godzin w tygodniu. Efekty? Znajduje czas na zabawę z dziećmi, na naukę i przede wszystkim znacznie wyżej ocenia swoją pracę z pacjentami.
  • Dlaczego lekarze protestują?
    Do końca listopada lekarze wypowiadają klauzule do umów o pracę, które umożliwiają im prace powyżej 48 godzin tygodniowo. Samorząd lekarski zaapelował w tej sprawie do wszystkich swoich członków, ale w sposób szczególny w akcję zaangażowali się rezydenci. Dla młodych lekarzy to kolejny, po głodówce, etap protestu w sprawie wyższych nakładów na ochronę zdrowia. O co walczą młodzi medycy i dlaczego nie zgadzają się z rządem, który co prawda chce podwyższać publiczne wydatki na zdrowie, ale znacznie wolniej?

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies