Rezydenci: Coraz więcej wątpliwości

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Już nie tylko kwestia tzw. dodatków lojalnościowych, ale również warunki podwyżek dla specjalistów budzą wątpliwości Porozumienia Rezydentów. Młodzi lekarze nie kryją, że czują się oszukani kształtem projektu nowelizacji tzw. ustawy 6 proc. PKB na zdrowie. Jeśli resort go nie poprawi, zapowiadają „wyciągnięcie konsekwencji”.

Liderzy PR OZZL Łukasz Jankowski i Jarosław Biliński. Fot. Przemysław Wierzchowski / Agencja Gazeta

8 maja resort zdrowia opublikował projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, konsumujący zawarte w lutym porozumienie z protestującymi lekarzami. Jego najważniejsze postanowienia to:

  • skrócenie okresu dochodzenia do 6 proc. PKB wydatków na zdrowie ze środków publicznych o rok, czyli do 2024 roku (przy czym projekt przewiduje, że w tym roku na zdrowie zostanie wydanych ponad 2 mld zł więcej w stosunku do uchwalonej jesienią ustawy, natomiast w latach 2019-2020 żadnego dodatkowego wzrostu nie będzie);
  • wprowadzenie dla rezydentów tzw. dodatku lojalnościowego. Lekarze, którzy zobowiążą się do przepracowania po zakończeniu specjalizacji dwóch z pięciu kolejnych lat, będą otrzymywać dodatkowe pieniądze (600 złotych brutto, 700 zł w przypadku specjalizacji deficytowej);
  • ustalenie stałego wynagrodzenia dla części specjalistów, pracujących w szpitalach, na poziomie 6750 zł. Takie wynagrodzenie obwarowane jest jednak szeregiem zastrzeżeń.

Rezydenci uważają, że szczegółowe rozwiązania dotyczące dodatków lojalnościowych i wyższych wynagrodzeń dla specjalistów nie tylko odbiegają od lutowego porozumienia, ale wręcz wypaczają jego intencje. Dlaczego?

Najwięcej emocji budzi kwestia bonów lojalnościowych. Rezydenci stali na stanowisku (i podkreślają, że zdania nie zmienią), że porozumienie przewidywało konieczność odpracowania przez lekarza dwóch lat w Polsce. Nie zawierało ani ograniczenia, że praca ma być świadczona w systemie publicznym (podmiocie, który ma kontakt z NFZ przynajmniej na część świadczeń), ani że ma być świadczona w wymiarze godzin odpowiadającym jednemu etatowi.

Młodzi lekarze podkreślają, że obydwa warunki – zwłaszcza, że występują łącznie – dla niektórych specjalizacji są niemożliwe do spełnienia. Wymieniają np. medycynę sądową, farmakologię, stomatologię, ale problemy mogą mieć też np. dermatolodzy, dla których miejsc pracy w sektorze publicznym jest jak na lekarstwo. Działacze PR OZZL zapowiadają, że będą naciskać na Ministerstwo Zdrowia, by w procesie konsultacji publicznych zmieniło niekorzystne dla nich przepisy.

Poważne zastrzeżenia budzi też kwestia gwarantowanego minimalnego wynagrodzenia dla specjalistów (6750 zł brutto). W lutym ustalono, że otrzymają je specjaliści zatrudnieni na etacie, którzy podpiszą z placówką macierzystą umowę na wyłączność w zakresie świadczeń tożsamych. Minister Łukasz Szumowski zastrzegał przy tym, że chodzi o specjalistów zatrudnionych w szpitalach, którzy pracują na oddziałach (i umowa „na wyłączność” miała obejmować dyżury pełnione w szpitalu).

Już wówczas pojawiało się dużo wątpliwości co do skutków takiej regulacji dla mniejszych szpitali, których obsadę dyżurową zabezpieczają lekarze zatrudnieni np. w szpitalach specjalistycznych. Ale resort zdrowia, zdaniem rezydentów, poszedł w projekcie ustawy jeszcze dalej, rozszerzając listę „zakazanych” prac dodatkowych o zatrudnienie w zespołach ratownictwa medycznego, hospicjach, zakładach opiekuńczo-leczniczych czy uzdrowiskach. Specjalistom zostanie więc praca w poradniach specjalistycznych i POZ. Pod warunkiem, że poradnie nie wchodzą w skład placówki, która ma podpisany kontrakt z NFZ na któreś „zakazane” świadczenie. Rezydenci alarmują, że w ten sposób bez opieki lekarzy może zostać np. duża część pacjentów onkologicznych.

- Ministerstwo Zdrowia próbuje nas oszukać – uważają liderzy Porozumienia Rezydentów. Część młodych lekarzy przypomina, że już w lutym fakt podpisania porozumienia budził kontrowersje, a to, co dzieje się w tej chwili, tylko potwierdza obawy, że było ono co najmniej przedwczesne.

Część lekarzy, zwłaszcza starszych, podkreśla, że choć rezydentom nie sposób odmówić ani zapału, ani dobrej woli, ani determinacji, po kilku miesiącach protestu zabrakło im po prostu doświadczenia i odporności negocjacyjnej. Jako przykład podają właśnie kwestię bonów lojalnościowych. – Sama zgoda na taką formę odpracowania przez lekarzy części wynagrodzenia otrzymywanego w trakcie specjalizacji może budzić wątpliwości, bo otwiera furtkę dla tych, którzy chcą podjąć dyskusję o konieczności odpracowania przez lekarzy może nie studiów, ale właśnie specjalizacji – można usłyszeć od wieloletnich działaczy samorządu lekarskiego. – O ile odpracowywanie studiów wymagałoby zmian w konstytucji, odpracowanie nakładów poniesionych przez państwo na kształcenie podyplomowe już nie jest tak trudne do przeprowadzenia.

Ale źródłem obecnego zamieszania (i rozczarowania rezydentów) jest nieprecyzyjny zapis w samym porozumieniu, pod którym lekarze złożyli podpisy. – Było oczywiste, że szczegóły będą musiały być uregulowane ustawowo. Gdyby dopisano jedno zdanie, że projekt przepisów wprowadzający bon lojalnościowy, zostanie przygotowany w porozumieniu ze środowiskiem lekarskim, ta dyskusja toczyłaby się w zupełnie innej atmosferze.

Porozumienie po stronie społecznej podpisali przedstawiciele Porozumienia Rezydentów OZZL, a także przedstawiciel OZZL. Przedstawiciel Naczelnej Rady Lekarskiej złożył jedynie parafkę jako obserwator. Samorząd lekarski w żaden sposób nie zdystansował się jednak od decyzji młodych lekarzy o zakończeniu protestu, choć cele – poparte wcześniej uchwałami NRL – nie zostały osiągnięte (wzrost nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB w ciągu trzech lat i ustalenie minimalnego wynagrodzenia lekarza bez specjalizacji na poziomie 2 średnich krajowych i lekarza specjalisty na poziomie 3 średnich krajowych).

Data utworzenia: 14.05.2018
Rezydenci: Coraz więcej wątpliwościOceń:
(5.00/5 z 2 ocen)
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Gotowi na mobilizację
    Zebrani zgodnie przyznali, że na obietnice i działania ze strony rządu można liczyć tylko pod presją. Jest nacisk, jest niepokój, jest protest – są decyzje – mówi o spotkaniu przedstawicieli organizacji lekarskich dr Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, członek NRL.
  • "Wszystko to odbędzie się kosztem pacjentów"
    Ktoś wymyślił sobie ideę dotyczącą tworzenia Centrów Zdrowia Psychicznego, poszły odgórne dyspozycje, a efekty oceniać będzie się po fakcie. Nikt niestety nie wziął pod uwagę, że może się to skończyć tym, że znacznie więcej pacjentów nagle trafi do szpitali, bo ich stan się znacząco pogorszy. Wszystko to odbędzie się kosztem pacjentów - ostrzega Sławomir Makowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów.
  • Polacy skazani na kolejki
    Aby dostać się do specjalisty, Polacy muszą poczekać w kolejce średnio ok. 3,4 miesiąca, a na pojedyncze świadczenie gwarantowane - 3,7 miesiąca. To 2 tygodnie, czyli ok. pół miesiąca więcej niż w ubiegłym roku.
  • Bolesna prawda o leczeniu bólu
    Sieć Watchdog Polska wzięła pod lupę problematykę leczenia bólu w polskich szpitalach. Wnioski nie napawają optymizmem – brakuje opracowanych schematów postępowania, personel nie jest szkolony w tym zakresie, a stosowane metody odstają od światowych standardów.