×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Studium kryzysu (37)

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Niższy wzrost gospodarczy już w tym roku, niewidoczny gołym okiem w przyszłym – przy ciągle bardzo wysokiej inflacji. Tak Komisja Europejska widzi perspektywy polskiej gospodarki w najbliższych kilkunastu miesiącach. Rząd przyjął tymczasem projekt ustawy, który odbiera ochronie zdrowia kilka miliardów złotych gwarantowanych środków z budżetu państwa. Bo płatnik ma oszczędności.


Fot. Adobe Stock

  • Nie ma sprawniej działającej ochrony zdrowia bez dobrze funkcjonującej gospodarki
  • Posłowie powinni dogłębnie wyjaśnić przyczyny, dla których resort zdrowia zmienił zapis dotyczący przekazania środków z funduszu zapasowego NFZ do Funduszu Przeciwdziałania COVID-19
  • Rzut oka na dane publikowane przez rządowy portal szczepimysie.gov.pl pokazują, że szczepienia przeciw COVID-19 praktycznie dogorywają

Największy brak zaskoczenia. Prognozy ekonomiczne na 2023 rok. W piątek Komisja Europejska obniżyła prognozę wzrostu PKB Polski w 2022 roku z 5,2 procent do 4 procent, a w 2023 roku z 1,5 procent do 0,7 procent. W górę poszły, w dodatku, prognozy dotyczące inflacji. Roczna w tym roku sięgnie 13,3 procent, a w 2023 roku – 13,8 procent. Marnym pocieszeniem jest to, że Polska wypada „lepiej” od unijnej średniej jeśli chodzi o perspektywy wzrostu – ten dla całej wspólnoty ma wynieść 3,3 proc. w tym roku, a w przyszłym – jedynie 0,3 proc. Sytuacja zacznie się poprawiać, według Brukseli, w 2024 roku (Polska – 2,6 proc., UE – 1,6 proc.).

Nie trzeba tłumaczyć, dlaczego wskaźniki makroekonomiczne mają znaczenie dla ochrony zdrowia – to one decydują o spływie składki na ubezpieczenie zdrowotne, czyli nie tylko głównym, ale według rządowych planów niemal jedynym źródle finansowania świadczeń zdrowotnych. I tak samo, jak prawdziwe jest hasło: Nie ma mocnej gospodarki bez zdrowego społeczeństwa, tak samo prawdą jest, że nie ma sprawniej działającej ochrony zdrowia bez dobrze funkcjonującej gospodarki. A nad naszą nie tylko nadciągają, ale już zawisły czarne chmury.

W tym roku, globalnie, nie jest jeszcze źle – wysoki (choć znacząco niższy niż w poprzednich latach) wzrost PKB ciągle sprawia wrażenie, że sytuacja jest pod kontrolą. Ale nie jest: opublikowany w mijającym tygodniu sondaż dowodzi, że w opinii większości Polaków rząd (rządzący) utracili kontrolę nad sytuacją. Vox populi, vox Dei – również w ostatnich dniach z nerwowych narad w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości popłynęły, oczywiście nieoficjalnie, dwa przekazy: po pierwsze, rząd musi zacząć szukać oszczędności. Po drugie, prezes PiS jest „wściekły”, ponieważ rzekomo nie był informowany o trudnej sytuacji budżetu i, szerzej, gospodarki. Ekonomiści nie są zaskoczeni, przedsiębiorcy nie są zaskoczeni, trzeźwo myślący obywatele nie są zaskoczeni, mając od kilku lat świadomość skutków ryzykownego rozdawnictwa uprawianego przez rządy PiS, ale prezes PiS, bezwzględnie najważniejsza osoba w państwie, nawet jeśli nie formalnie, jest zaskoczony.

Pogorszenie sytuacji ekonomicznej odczujemy już na początku 2023 roku. – Słabe nastroje, rosnąca presja kosztowa i rosnące koszty finansowania będą ciążyć na wzroście prywatnych inwestycji, zwłaszcza w budownictwie – piszą analitycy, dodając – w sumie optymistycznie – że przeciwwagą będą rządowe inwestycje, zwłaszcza w obszarze obronności.

Spływ składek zależy głównie od dwóch czynników: liczby pracujących i wysokości wynagrodzeń. Tu są dwie wiadomości: nienajgorsza i trochę od niej gorsza. Nienajgorsza jest taka, że Komisja Europejska nie widzi zagrożenia wzrostem bezrobocia. W tym roku wzrost zatrudnienia ma sięgnąć 1,4 proc., w przyszłym roku zatrudnienie praktycznie się nie zmieni (wzrost o 0,1 proc.), podobnie w kolejnym – wzrost o 0,3 proc. Jednak analitycy spodziewają się, że utrzymanie miejsc pracy będzie okupione spadkiem realnej wysokości wynagrodzeń: to już się zresztą dzieje, bo podwyżki, jakie oferują pracodawcy pracownikom (jeśli w ogóle je oferują), nie nadążają za wskaźnikami inflacji.

Szczyt inflacji ma mieć miejsce na początku przyszłego roku – i ma ona wynieść ok. 19 proc. To byłaby bardzo dobra wiadomość, gdyby nie to, że tak wysoka inflacja może się utrzymywać przez co najmniej kilka miesięcy, głównie za sprawą wysokich cen energii – w rezultacie roczny poziom inflacji będzie w 2023 roku wyższy, niż tegoroczny. Pod koniec 2024 roku ma wynosić ok. 4,3 proc. – nadal znacznie powyżej celu inflacyjnego NBP.

Pytania, jaki będzie to mieć wpływ po pierwsze na nominalny spływ składki zdrowotnej, ale przede wszystkim – na realną wartość środków znajdujących się w gestii płatnika oraz jak będą się kształtować koszty i realia funkcjonowania podmiotów leczniczych, wydają się więcej niż zasadne.

Największy błąd. Przesunięcie wydatków na świadczenia do NFZ. Rząd przyjął projekt nowelizacji przepisów, która ma umożliwić – już od stycznia – finansowanie przez NFZ świadczeń, za które w tej chwili płaci budżet państwa. Bez konsultacji publicznych, wbrew jednoznacznemu stanowisku partnerów społecznych, żądających wycofania się rządu z całej operacji, której nawet nieukrywanym celem jest nie tylko (jak utrzymuje minister zdrowia) optymalizacja, ale wprost – oszczędności po stronie budżetu państwa – projekt trafił do Sejmu, zaś pierwsze czytanie zostało zaplanowane już na wtorkowe popołudnie. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że PiS będzie chciało uchwalić nowelizację na jednym posiedzeniu.

Można oczywiście mieć nadzieję, że stanie się inaczej. Gdy na październikowym Forum Rynku Zdrowia podczas głównego panelu podniesiono, że zmiana przepisów jest przeprowadzana bez konsultacji publicznych i pytano przewodniczącego Komisji Zdrowia, czy w takim razie zagwarantuje możliwość dłuższej dyskusji podczas pierwszego czytania, wyraźnie zdenerwowany Tomasz Latos odpowiadał, że ma nadzieję, iż konsultacje się odbędą. Nie odbyły się. Pytanie, czy i na ile mocno wybrzmi w trakcie posiedzenia głos tych, z którymi rząd przynajmniej powinien się liczyć – czytaj, związkowców z NSZZ Solidarność?

Nie było konsultacji publicznych, ale były uzgodnienia międzyresortowe. W ich trakcie wątpliwości zgłosiło m.in. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zwracając uwagę na nierealny – patrząc od strony KRUS – termin wejścia w życie przepisów, bo na zmiany interfejsu ubezpieczyciel ma potrzebować około trzech miesięcy od momentu wejścia w życie przepisów wykonawczych. Poważne zastrzeżenia ma też Rządowe Centrum Legislacji, który zwraca uwagę na harmonogram prac w Sejmie i Senacie – na to zwracaliśmy uwagę już w pierwszej połowie października, że rząd nie powinien w tej sprawie zakładać „dobrej woli Senatu”. Przeciwnie, można się spodziewać, że izba wyższa zrobi wszystko, by ustawa nie weszła w życie w terminie. A jest jeszcze prezydent. Do Andrzeja Dudy już ślą listy organizacje pacjentów, można się spodziewać, że w kolejnych tygodniach apeli będzie tylko więcej.

W trakcie prac nad projektem posłowie powinni dogłębnie wyjaśnić przyczyny, dla których resort zdrowia zmienił zapis dotyczący przekazania środków z funduszu zapasowego NFZ do Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Na wniosek, zresztą, ministra finansów. Zamiast „z przeznaczeniem na finansowanie szczepień ochronnych związanych z przeciwdziałaniem COVID-19 oraz na finansowanie kosztów związanych z działalnością infolinii Narodowego Programu Szczepień” mamy teraz „z przeznaczeniem m.in na finansowanie szczepień ochronnych związanych z przeciwdziałaniem COVID-19 oraz na finansowanie kosztów związanych z działalnością infolinii Narodowego Programu Szczepień”. Czy chodzi, jak twierdzi ministerstwo, o „bardziej elastyczne określenie celów” (choć jeszcze niedawno to samo ministerstwo przekonywało, że dlatego do projektu wpisano konkretne cele, żeby nie było wątpliwości co do intencji „przepompowania” pieniędzy), czy o zupełnie coś innego?

Największy znak zapytania. Szczepienia. A skoro już mowa o przeciwdziałaniu COVID-19 i szczepieniach, wypadałoby zapytać – a być może i uzyskać odpowiedź – jak rozwija się (ile kosztuje i jakie rezultaty przynosi kampania edukacyjna, zachęcająca do szczepień. Ministerstwo w ostatnim tygodniu „pochwaliło się” 13-procentowym przyrostem liczby wykonanych szczepień, zapominając jednak dodać, że działa tu „magia małych liczb”. Ostatni raz liczbę szczepień wykonanych w ciągu doby większą niż 20 tysięcy zaraportowano 30 października, a rzut oka na dane publikowane przez rządowy portal szczepimysie.gov.pl pokazują, że szczepienia przeciw COVID-19 praktycznie dogorywają. 2,5 mln osób, które przyjęły drugiego boostera (czyli ok. 6 proc. populacji) to wynik raczej skromny. A fakt, że odstajemy od unijnej średniej „tylko” o 1,7 punktu procentowego na niekorzyść, nie powinien uspokajać, bo w wielu krajach szczepienia drugą dawką przypominającą najwyraźniej całkowicie odpuszczono.

Zresztą trudno byłoby udowodnić tezę, że w Polsce szczepienia przeciw COVID-19 są traktowane przez państwo priorytetowo. Podobnie jak szczepienia przeciw grypie – aptekarze coraz głośniej alarmują, przerażeni widmem konieczności utylizacji zamówionych dawek, że szczepionki czekają na chętnych, a tych – brak. Najwyraźniej decydenci uznali, że osiągnięcie 7-8 proc. zaszczepienia populacji w poprzednim sezonie grypowym to aż nadto. Jest raczej przesądzone, że w tym sezonie wrócimy do poprzednich notowań – 4-5 proc. I zapewne niejedna konferencja, z udziałem – a jakże – przedstawicieli resortu zdrowia zostanie poświęcona próbom rozwikłania zagadki, jak do tego mogło dojść.

14.11.2022
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Zbiórka dla szpitali w Ukrainie!
Poradnik świadomego pacjenta